Już w 2017 r., podczas spotkania z chińskimi dyplomatami, przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping, opisując sytuację na świecie, powiedział o „zmianach, jakich nie było od stu lat”. Chiński przywódca wielokrotnie powtarzał tę maksymę w późniejszym czasie. Nie bez powodu.

Od tamtej pory porządek światowy stanął w obliczu szeregu poważnych wyzwań: wojny w Ukrainie, przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie, militarnej konfrontacji między Iranem a Stanami Zjednoczonymi oraz wielu innych kryzysów. Wszystkie te wstrząsy łączy jedno — Chiny, nawet nie będąc ich bezpośrednim uczestnikiem, w taki czy inny sposób okazują się zaangażowane niemal w każdy z nich. I mają w tym żywotny interes.

Formy tego zaangażowania mogą być różne — od rutynowych wezwań do pokoju po pośrednie wsparcie jednej ze stron lub mediację w rozwiązywaniu sporów między przyjaznymi mu krajami. W zachodnich kręgach analitycznych takie zachowanie często nazywa się oportunistycznym — mającym na celu czerpanie korzyści z chaosu.

Niemniej jednak postrzeganie wszelkich działań Pekinu z tej perspektywy byłoby uproszczeniem. Scenariusze zachowań Chin w rzeczywistości są zróżnicowane i zależą od tego, w jakim stopniu dotknięte są ich kluczowe interesy, jaki jest poziom ryzyka i jakie możliwości się przed nimi otwierają.

Ochrona interesów narodowych przy jednoczesnym utrzymywaniu stosunków ze wszystkimi nie jest jednak bynajmniej stanowiskiem neutralnym. To świadoma strategia, w której długoterminowe wzmocnienie pozycji Chin zawsze ma pierwszeństwo przed doraźnymi korzyściami.

Co kieruje Pekinem

Do połowy lat 2010. stanowisko Chin w konfliktach międzynarodowych było znacznie bardziej wyważone. Przed dojściem do władzy Xi Jinpinga polityka zagraniczna ChRL była ostrożna, a nawet reaktywna. Taki kurs zwykle opisuje się słynnym stwierdzeniem architekta chińskich reform Denga Xiaopinga: „ukrywać swoje możliwości, pozostawać w cieniu”. Przez prawie 30 lat Pekin świadomie przedkładał rozwój gospodarczy nad ambicje geopolityczne, unikał niepotrzebnych tarć z Zachodem i wzbraniał się od pełnienia roli arbitra w cudzych sporach.

Zmiany rozpoczęły się po tym, jak obecny przywódca Chin stanął na czele kraju w latach 2012-2013. W chińskich kręgach władzy coraz głośniej mówiono o tym, że międzynarodowy status kraju nie odpowiada już jego szybko rosnącej potędze gospodarczej. Kurs polityki zagranicznej Pekinu zmienił się na bardziej asertywny. Chiny uruchomiły globalne inicjatywy (przede wszystkim Jeden pas, jedna droga), otworzyły pierwszą zagraniczną bazę wojskową w Dżibuti, a co najważniejsze — wykazały gotowość do bardziej zdecydowanej obrony własnych interesów. Oznaczało to nie tylko większe zaangażowanie w procesy światowe, ale także próbę stopniowej zmiany globalnego porządku świata.

Zachowanie Chin w konfliktach międzynarodowych determinowane jest przede wszystkim hierarchią ich interesów. Można je podzielić na dwie grupy. Pierwsza to interesy kluczowe. Jeśli konflikt ich dotyczy, kompromisy są praktycznie wykluczone, a działania Pekinu stają się znacznie bardziej zdecydowane. Do takich absolutnych priorytetów należą integralność terytorialna kraju, w tym kwestia Tajwanu, rozwój gospodarczy oraz stabilność systemu politycznego.

Xi Jinping, Pekin, 25 lutego 2026 r.

Pool / Pool / Getty Images

Xi Jinping, Pekin, 25 lutego 2026 r.

Gdy natomiast mowa o interesach drugorzędnych, podejście Chin może stać się bardziej pragmatyczne. Jeśli kryzys nie zagraża żywotnym interesom kraju, Pekin może wykorzystać go do wzmocnienia swojego wizerunku jako odpowiedzialnego gracza międzynarodowego oraz do rozszerzenia wpływów. Ponadto udział w takich procesach pozwala Chinom promować własną wizję stosunków międzynarodowych i przedstawiać alternatywę dla zachodnich podejść do rozwiązywania konfliktów.

Według amerykańskiego politologa Rusha Doshi Chiny w polityce międzynarodowej realizują długoterminową strategię wypierania Stanów Zjednoczonych z porządku regionalnego i światowego, aby ostatecznie same stać się decydentami losów świata. Podobne stanowisko zajmuje również badaczka stosunków międzynarodowych Oriana Skylar Mastro. Uważa ona, że poprzez „agentów chaosu” (Iran, Rosję i Koreę Północną) Chiny tworzą punkty zapalne i problemy dla Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Działania te, jej zdaniem, prowadzą do osłabienia potęgi USA poprzez odwrócenie uwagi i rozproszenie ich zasobów.

Chiny rzadko decydują się jednak na bezpośrednią konfrontację z Zachodem. Logikę ich stanowiska w polityce zagranicznej dobrze opisuje chińska koncepcja relacyjności. Kontrastuje ona z charakterystycznym dla zachodniej szkoły stosunków międzynarodowych naciskiem na racjonalne kalkulacje poszczególnych państw i ich interesy narodowe. Według autora tej koncepcji, politologa i specjalisty ds. stosunków międzynarodowych Qin Yacina, Chiny postrzegają świat nie przez pryzmat interesów poszczególnych krajów, ale relacji między uczestnikami globalnej polityki, które nieustannie się rozwijają.

Z chińskiego punktu widzenia stosunki między państwami należy podtrzymywać nawet pomimo istniejących między nimi różnic. Jeśli pojawiają się konflikty, należy je ograniczać, aby zminimalizować szkody dla tych stosunków. Z relacyjnością wiąże się również inna ważna koncepcja chińskiej polityki zagranicznej — zasada pokojowego współistnienia. Ustanowiona przez pierwszego premiera Rady Państwa Chińskiej Republiki Ludowej, Zhou Enlaia, w 1954 r., obejmuje wzajemne poszanowanie suwerenności i integralności terytorialnej, wzajemną nieagresję, nieingerencję w sprawy wewnętrzne, równość i wzajemne korzyści oraz pokojowe współistnienie.

Pekin odwołuje się do tych zasad również w komentarzach dotyczących konfliktów międzynarodowych. W ten sposób demonstruje gotowość do nieangażowania się bezpośrednio w spory innych państw, a jednocześnie wymaga takiego samego podejścia wobec siebie. Takie nastawienie pozwala utrzymywać stosunki ze wszystkimi stronami nawet w napiętych sytuacjach.

Światowej sławy ekspertka o planach Chin: Xi Jinping zmienia taktykę. Amerykanie nie widzą największego zagrożeniaAlice Han, Xi Jinping i Donald Trump

Opisywanie chińskiej polityki zagranicznej wyłącznie w pokojowych barwach byłoby jednak błędem. W historii ChRL po 1949 r. wielokrotnie zdarzały się sytuacje, w których zasady poszanowania suwerenności, integralności terytorialnej i nieagresji ustępowały miejsca działaniom zbrojnym. Tak było na przykład podczas inwazji na Wietnam w 1979 r. lub podczas starć zbrojnych z Indiami na spornej granicy w 1962 r. W okresie maoistowskim Pekin aktywnie ingerował również w sprawy wewnętrzne innych krajów, wspierając komunistyczne ruchy powstańcze w krajach trzeciego świata.

Po rozpoczęciu polityki reform i otwartości chińskie władze nie podejmowały już jawnie ryzykownych działań, preferując taktykę „szarej strefy”, presję gospodarczą i dyplomację. Wynika to ze względów strategicznych. Gdyby Chiny zaczęły zachowywać się tak, jak — ich zdaniem — zachowują się Stany Zjednoczone, utraciłyby ważną w ich oczach przewagę — wizerunek powściągliwego i konstruktywnego gracza. Z tego powodu Chiny zasadniczo trzymają się podstawowych zasad swojej polityki zagranicznej, ale są gotowe wybiórczo od nich odstępować w przypadku zagrożenia dla swoich kluczowych interesów.

To połączenie czynników — priorytet interesów, skupienie się na relacjach oraz chęć odgrywania większej roli w procesach światowych — pozwala Chinom na stosowanie elastycznego podejścia w sytuacjach konfliktowych. Chińska strategia dyplomatyczna ma zatem na celu budowanie pożądanego rodzaju stosunków z innymi krajami, a także umacnianie wizerunku Chin jako obrońcy pokoju. Pekinowi nie zawsze się to jednak udaje, a apele o pokój czasami ustępują miejsca aktom demonstracji siły.

Jakie są dzisiejsze Chiny

Reagując na różne kryzysy, Chiny aktywnie zmieniają swoją rolę i wybierają najbardziej odpowiednią strategię postępowania. Role te można warunkowo podzielić na cztery typy: współistniejący tytan, bezkompromisowy gospodarz, mądry sędzia oraz zwolennik koncepcji „za wszystko, co dobre”.

Pierwszą z tych ról chińska dyplomacja wykorzystuje w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Chociaż między Waszyngtonem a Pekinem nie dochodzi do zbrojnych starć, ich strategiczna rywalizacja stanowi jeden z głównych potencjalnych konfliktów XXI w.

Już za rządów Bidena Stany Zjednoczone określiły Chiny w swojej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego mianem głównego długoterminowego rywala. Chiny z kolei uznają, że stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są dla nich najważniejsze na świecie i że należy nimi umiejętnie zarządzać, aby uniknąć kryzysu.

Konfliktowość tych relacji polega na tym, że Chiny stanowią zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych praktycznie we wszystkich kluczowych dziedzinach. Rywalizacja między tymi dwoma mocarstwami obejmuje półprzewodniki, handel, sektor wojskowy, rozwój technologiczny, a także walkę o wpływy na świecie i w poszczególnych regionach. Zarówno na szczeblu oficjalnym, jak i naukowym, ewentualną konfrontację między Chinami a Stanami Zjednoczonymi postrzega się jako jedno z głównych źródeł globalnej niestabilności — właśnie ze względu na jej wszechstronny charakter.

Donald Trump i Xi Jinping w Pekinie, 14 maja 2026 r.

ALEX WONG / Getty Images

Donald Trump i Xi Jinping w Pekinie, 14 maja 2026 r.

Chiny, jako wschodząca potęga, mają własną wizję przyszłego porządku światowego. Zgodnie z zamysłem Pekinu istniejący porządek międzynarodowy nie powinien zostać zlikwidowany, lecz zreformowany w duchu wielobiegunowości. W modelu świata, który Chiny otwarcie propagują, nie dążą one do pojawienia się jednego hegemona, lecz deklarują zamiar stworzenia porządku opartego na dialogu. W ramach tej koncepcji Stanom Zjednoczonym przypisują ważną, ale nie wyłączną rolę. W perspektywie długoterminowej Pekin liczy na to, że Waszyngton uzna wielobiegunowość, będzie szanował jego „czerwone linie” i zapewni bardziej sprawiedliwą konkurencję.

W tych okolicznościach strategia Chin sprowadza się do zapobiegania otwartemu konfliktowi. Właśnie dlatego Xi Jinping konsekwentnie proponuje budowanie „nowego rodzaju stosunków między wielkimi mocarstwami”. Istota sprawy polega na uznaniu różnic między obydwoma krajami, kontynuowaniu rywalizacji, ale przede wszystkim — na dialogu. Pekin jest gotów utrzymywać z Waszyngtonem bezpośrednie kontakty na najwyższym szczeblu, zarówno politycznym, jak i wojskowym.

Jeśli jednak nie uda się uniknąć konfliktu, Chiny reagują na presję środkami symetrycznymi. Przykładowo podczas ostatniej wojny celnej, która wybuchła w drugiej kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa, Pekin nie tylko odpowiadał na amerykańskie cła własnymi opłatami celnymi, ale także ograniczył eksport metali ziem rzadkich. Nawet w warunkach ostrej rywalizacji ChRL dąży nie tyle do uzyskania decydującej przewagi, co do utrzymania konkurencji w rozsądnych granicach i zachowania obecnego stanu rzeczy.

W sporach, w których bezpośrednio dotknięte są kluczowe interesy Chin, pragmatyzm Pekinu schodzi na drugi plan. Do takich interesów należą integralność terytorialna, suwerenność i bezpieczeństwo narodowe. Geograficznie większość tych interesów skupia się w Azji Wschodniej — w regionie, w którym Chiny chcą stać się ośrodkiem potęgi. Najwyraźniej widać to na przykładzie Tajwanu. W ostatnich latach, w kontekście boomu na sztuczną inteligencję, produkcji półprzewodników oraz dyskusji na temat ewentualnej próby siłowego przyłączenia wyspy do 2027 r., Tajwan znalazł się w centrum uwagi światowej opinii publicznej.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Chiny podkreślają, że nie chcą eskalacji konfliktu wokół wyspy, ale nie są gotowe tolerować okazywania politycznego wsparcia dla władz Tajpej. Zamiast otwartych prób zmiany status quo w Cieśninie Tajwańskiej Pekin aktywnie stosuje taktykę „szarej strefy” — rozszerza obszar ćwiczeń marynarki wojennej, przeprowadza regularne przeloty lotnictwa bojowego oraz patroluje wody wokół wyspy. Pozwala to zapobiegać wciągnięciu sojuszników Tajwanu w konflikt, nie przekraczając przy tym progu bezpośredniej konfrontacji zbrojnej.

W podobny sposób Chiny reagują również na inne wyzwania. Pekin często odpowiada siłą na działania Japonii, które uważa za nieprzyjazne. Kiedy w listopadzie 2025 r. nowa premier Japonii, Sanae Takaichi, oceniła ewentualny atak na Tajwan jako zagrożenie egzystencjalne dla samej Japonii, nie trzeba było długo czekać na reakcję Chin. Na Japonię spadła lawina środków restrykcyjnych, wśród których znalazło się zawieszenie importu japońskich owoców morza oraz odwołanie lotów. W ten sposób Chiny pokazują, że wszelkie działania, które uznają za naruszenie swoich suwerennych interesów, będą karane w najsurowszy sposób.

Prawdziwy cel Pekinu

Chiny angażują się w konflikty również w roli pośrednika. Zazwyczaj ma to miejsce w sytuacjach, gdy Pekin ma znaczące interesy gospodarcze w krajach objętych konfliktem, pozycja Stanów Zjednoczonych jest tam stosunkowo słaba, a ryzyko wciągnięcia w zbrojną konfrontację jest minimalne. Właśnie takie warunki tworzą dla Xi Jinpinga sprzyjające warunki do wykazania się chińską elastycznością dyplomatyczną. W takich okolicznościach Pekin dąży do zachowania równego dystansu wobec stron konfliktu, utrzymując relacje robocze z każdą z nich aż do osiągnięcia porozumienia.

Pewnym sukcesem chińskiej dyplomacji stała się normalizacja stosunków między Arabią Saudyjską a Iranem w 2023 r. Dzięki mediacji Pekinu strony podpisały wspólne oświadczenie, w którym m.in. zobowiązały się do przywrócenia stosunków dyplomatycznych.

Chiny osiągnęły ten sukces nieprzypadkowo. Po pierwsze, ChRL importuje znaczne ilości ropy naftowej z obu krajów, a dla Iranu jest wręcz kluczowym partnerem w eksporcie ropy. Po drugie, Pekin utrzymuje dobre stosunki zarówno z Rijadem, jak i z Teheranem, podczas gdy Stany Zjednoczone nie mogły pełnić roli neutralnego pośrednika ze względu na wieloletnią konfrontację z Iranem. Połączenie tych czynników umożliwiło Chinom odegranie roli pośrednika w odległym konflikcie, umacniając jednocześnie ich wizerunek mocarstwa miłującego pokój.

Ostatnie zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie — między Iranem z jednej strony a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem z drugiej — ujawniło jednak ograniczenia chińskich działań pokojowych. Gdy pod koniec lutego konflikt zbrojny w Iranie wszedł w fazę eskalacji, chińskie ministerstwo spraw zagranicznych potępiło działania Stanów Zjednoczonych i Izraela oraz wyraziło zaniepokojenie zaistniałą sytuacją. Jednocześnie specjalny wysłannik rządu ChRL ds. Bliskiego Wschodu, Zhai Jun, prowadził dyplomację wahadłową i odwiedzał stolice regionu, próbując utrzymać kontakt ze wszystkimi partnerami.

W miarę przedłużania się konfliktu Pekin ponownie zaczął wzywać strony do jak najszybszego rozwiązania sporów i podjęcia dialogu. Wyniki chińskich działań z 2023 r. nie poszły na marne — Iran i Arabia Saudyjska utrzymały stosunki dyplomatyczne pomimo ataków amerykańskich sił zbrojnych na Iran z terytorium Arabii Saudyjskiej. W rzeczywistości na tym ograniczyła się jednak chińska rola w konflikcie.

Xi Jinping i Władimir Putin, Pekin, 20 maja 2026 r.

Anadolu / Contributor / Getty Images

Xi Jinping i Władimir Putin, Pekin, 20 maja 2026 r.

Działania Pekinu dowiodły, że chińska dyplomacja może pomóc w naprawie stosunków tylko wtedy, gdy partnerzy są do tego gotowi. W gorącym konflikcie, w którym Pekin nie dysponuje narzędziami przymusu porównywalnymi z tymi, jakimi dysponuje Waszyngton, chińskie działania na rzecz pokoju okazują się nieskuteczne.

Istnieje jednak również czwarta rola Chin w konfliktach międzynarodowych, która najwyraźniej ujawniła się w ich podejściu do wojny w Ukrainie. Po 24 lutego 2022 r. Pekin znalazł się w trudnej sytuacji. Z jednej strony jego kluczowi partnerzy gospodarczy, jakimi są kraje Zachodu, oczekiwali od niego wywierania presji na Kreml i podjęcia wysiłków na rzecz powstrzymania wojny. Po drugiej stronie znajduje się jednak Rosja, która jest potrzebna Pekinowi jako przeciwwaga w strategicznej konfrontacji z Zachodem.

Aby zachować wizerunek konstruktywnego gracza, Chiny musiały zająć stanowisko, które wielu badaczy określa mianem prorosyjskiej neutralności. Pekin kontynuował rozwijanie więzi gospodarczych z Moskwą — nie jest zainteresowany powstaniem sytuacji kryzysowej ani zmianą reżimu u swoich północnych granic. Z Pekinu do Moskwy płynie pomoc w postaci towarów podwójnego zastosowania oraz wsparcia w obchodzeniu części sankcji. Formalnie Chiny nie dostarczają Rosji broni śmiercionośnej, a w swoich oficjalnych oświadczeniach nadal podkreślają znaczenie zasady nienaruszalności granic — robią to dla zachodniej opinii publicznej (w rzeczywistości współpraca wojskowa z Rosją jest znacznie szersza, niż oficjalnie deklarują, ale odbywa się w warunkach ścisłej tajemnicy).

Jednocześnie wojna w Ukrainie nadal pozostaje dość odległa od żywotnych interesów Chin. Chociaż zarówno Rosja, jak i Ukraina są ważnymi partnerami Pekinu, nie ma on wiele powodów do bezpośredniej ingerencji w konflikt. Właśnie dlatego chińska polityka w tym zakresie pozostaje niezwykle abstrakcyjna.

W opublikowanym w lutym 2023 r. planie pokojowym Chiny wezwały do zawieszenia broni i rozpoczęcia negocjacji. Nie zaproponowały jednak konkretnych środków mających na celu zakończenie wojny. To po raz kolejny pokazuje, że Pekin nie ma ochoty pełnić roli strażnika porządku i kończyć odległych konfliktów, które mają niewielki związek z interesami Chin. Wręcz przeciwnie — ochoczo lawiruje między interesami innych stron konfliktu, składając propozycje pokojowe dla pozoru i czekając na moment normalizacji sytuacji, aby następnie móc dalej rozwijać stosunki z tymi krajami.

Pod wieloma względami podobny charakter przybrało zaangażowanie Chin w wojnę między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Według doniesień mediów Pekin dostarcza Iranowi towary podwójnego zastosowania, dane wywiadowcze i zdjęcia satelitarne, a także — według niektórych informacji — realizuje dla niego komercyjne dostawy broni. Jednocześnie Pekin odrzuca wszelkie zarzuty dotyczące jakiegokolwiek udziału w działaniach wojennych.

Taka linia postępowania wpisuje się w tę samą logikę, co w przypadku Rosji. Pekin nie jest zainteresowany upadkiem reżimu w Iranie — ważnym dostawcy ropy naftowej — dlatego jest gotów w pewnym stopniu wspierać zdolność bojową irańskich sił zbrojnych. Pomoc ta przybiera jednak formy, które pozwalają w jak największym stopniu zachować pole do zaprzeczeń i uniknąć bezpośredniego udziału wojskowego w konflikcie.

Więcej niż kalkulacja

Praktyka pokazuje, że zaangażowanie Pekinu w konflikt nie zawsze kończy się sukcesem. Próbując zachować równowagę między przeciwnymi stronami konfliktu w Ukrainie, Chiny — swoimi silnymi powiązaniami z Rosją — w taki czy inny sposób podważają zaufanie do siebie krajów zachodnich. Chińskie wysiłki pokojowe, choć przynoszą pewne sukcesy, są również podejmowane przez Pekin niechętnie i wyłącznie pod warunkiem, że nie narusza to jego bezpieczeństwa. A próby narzucenia własnego porządku w Cieśninie Tajwańskiej lub na Morzu Południowochińskim wręcz skłaniają rywali do ściślejszej współpracy wojskowo-politycznej ze Stanami Zjednoczonymi. Chińska strategia w różnych konfliktach sama w sobie nie opiera się jednak wyłącznie na korzyściach materialnych.

W przypadku niemal każdego współczesnego konfliktu społeczność międzynarodowa nieodmiennie zadaje sobie pytanie: co na tym zyskają Chiny? Najczęściej analitycy próbują znaleźć odpowiedź, odwołując się do gospodarki lub geopolityki. Gdyby jednak głównym celem Pekinu była maksymalizacja zysków z cudzych konfliktów, jego działania byłyby znacznie bardziej zdecydowane. Przykładowo wykorzystywałby on kryzysy do siłowego rozwiązywania sporów w pobliżu swoich granic lub narzucałby bardziej korzystne dla siebie warunki współpracy i tak już zależnym od siebie Rosji i Iranowi. Tak się jednak nie dzieje.

Dla Pekinu angażowanie się w konflikty międzynarodowe nie jest celem samym w sobie ani narzędziem do zdobywania punktów politycznych. Co więcej, chińskie kierownictwo stara się zdystansować od odległych i mało związanych z jego interesami konfliktów za pomocą apeli politycznych. Odgrywając różne role w zależności od sytuacji, Chiny próbują osiągnąć cele o szerszym zasięgu: wzmocnić swoją potęgę, przyspieszyć zmiany w porządku światowym i stać się uznanym ośrodkiem siły.

Pożądany przez chińską klasę rządzącą porządek światowy charakteryzuje się kilkoma cechami. Po pierwsze, zgodnie z nim na świecie nie powinno być jednego hegemona, a stosunki międzynarodowe należy „zdemokratyzować”. Po drugie, wielkie mocarstwa muszą szanować wzajemną suwerenność i „czerwone linie”, uznawać prawo do istnienia różnych systemów politycznych, a nie tylko liberalnej demokracji, oraz budować relacje w oparciu o kontrolowaną konkurencję, a nie bezpośrednią konfrontację. Po trzecie, w pożądanym przez Pekin przyszłym porządku światowym większą wagę powinny mieć nie tylko organizacje międzynarodowe, ale także — głównie pod względem gospodarczym — kraje Globalnego Południa.

Sądząc po oświadczeniach i działaniach chińskich władz, przejście do takiego porządku powinno przebiegać stopniowo i stosunkowo łagodnie, bez natychmiastowego podważania istniejącego systemu. Właśnie dlatego Pekin nie traktuje priorytetowo osiągania korzyści z każdej sytuacji konfliktowej. Na pierwszym miejscu w chińskiej strategii pozostają długoterminowe relacje i ochrona własnych interesów. To fundament, z którego korzyści odczuwalne są w perspektywie długoterminowej.