Terminarz Mistrzostw Europy 2026 ułożył się dla Biało-Czerwonych teoretycznie korzystnie. Na początek czeka je starcie z Węgierkami, następnie Łotwą i Słowenią, by w końcówce fazy grupowej zmierzyć się z Niemkami oraz głównymi faworytkami – Turczynkami. Polki będą więc stopniowo podnosić poprzeczkę. Na pierwszy ogień poszła reprezentacja Węgier.

Przed spotkaniem niewiele osób wyobrażało sobie inny scenariusz niż pewne zwycięstwo Polek – strata seta z niżej notowanymi rywalkami miała być wręcz sensacją. Biało-Czerwone wyszły na to spotkanie bardzo pewne siebie. Od początku imponowały grą w bloku i wcześnie wypracowały sobie kilkupunktową przewagę (5:10). Polki skupiły się na zatrzymaniu liderki reprezentacji Węgier, Anett Nemeth i doskonale im to wychodziło.

ZOBACZ WIDEO: Biało-Czerwone gotowe na ME. Tak wyglądał pierwszy dzień siatkarek w Stambule

Aż sześć punktowych bloków, 70 proc. skuteczności w ataku i 50 proc. pozytywnego przyjęcia – statystyki pierwszego seta mówią wiele. Jeszcze więcej mówi wynik końcowy (12:25). Całkowita dominacja w wykonaniu podopiecznych Stefano Lavariniego, znakomita gra w systemie blok-obrona. Jeśli rozpoczynać mistrzostwa Europy, to właśnie w taki sposób.

W drugiej partii oblicze tego spotkania nie zmieniło się ani trochę – przynajmniej na początku. Polki zaczęły od prowadzenia siedmioma punktami, co pozwoliło kontrolować grę (8:17). Trener Lavarini zdecydował się dać szanse rezerwowym, ale to odbiło mu się czkawką. Przewaga Biało-Czerwonych błyskawicznie topniała (16:19) i włoski szkoleniowiec szybko wycofał się ze swojego pomysłu.

Zmiany całkowicie rozregulowały nasz zespół, a Węgierki poczuły, że są w stanie coś ugrać w tym spotkaniu. Uwierzyły w siebie i w końcowe fragmenty drugiej odsłony wchodziliśmy z remisem (21:21). Sekundy później to reprezentacja Węgier prowadziła, ale brak doświadczenia z gry na tym poziomie dał się we znaki. Trzy proste błędy Węgierek i to Biało-Czerwone wygrały tego seta (24:26).

Podobnie jak w dwóch poprzednich odsłonach, Polki szybko wypracowały sobie kilkupunktową przewagę (1:6). Nasze siatkarki zatraciły atut z pierwszego i początku drugiego seta – nie potrafiły zablokować rywalek, które zyskały wiatr w żagle i zdecydowanie poprawiły swoją grę w ofensywie. Przede wszystkim Anett Nemeth – atakująca była zdecydowanie najjaśniejszym punktem drużyny, która krok po kroku zbliżała się Polek (9:10).

Chwile później Węgierki wyszły na prowadzenie (15:13). W końcu ciężar odpowiedzialności wzięła na siebie Monika Lampkowska, o której zdrowie przecież drżeliśmy przed rozpoczęciem turnieju. W końcu sił brakło też reprezentacji Węgier. Znów pojawiać zaczęły się proste błędy, Maja Koput wróciła do blokowania i ostatecznie Polki zamknęły to spotkanie w trzech setach (20:25).

Mistrzostwa Europy 2026 kobiet

Węgry – Polska 0:3 (12:25, 24:26, 20:25)

Węgry: A.Nemeth, A.Zsombok, L.Kiss, Petrenko, Csereklye, Bozoki-Szedmak, Kertesz (libero) oraz E.Zsombok, N.Kiss, Kump, L.Nemeth;

Polska: Wenerska, Stysiak, Koput, Jurczyk, Piasecka, Lampkowska, Szczygłowska (libero) oraz Łysiak, Szczurowska, Grabka, Damaske, Czyrniańska.