„To nie przypadek, że tak wiele byłych, zwłaszcza uprzedmiotowionych seksualnie, dziecięcych »gwiazd« prowadzi głęboko smutne życie i odchodzi przedwcześnie” — napisała 44-letnia dziś gwiazda. „Nie byłyśmy tak chronione przez »systemy«, które na papierze wyglądają świetnie, jak powinnyśmy być”.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Paquin podkreśliła, że ona, Panettiere, Trachtenberg i Chase należały do „dziwnego, małego klubu” bez ich świadomej zgody na to, z czym wiąże się sława. W swoim wpisie zachęciła inne kobiety z podobnymi doświadczeniami do szukania wsparcia.
Zasługujesz na nie, bez względu na to, jak nasza branża sprawiała, że się czułyśmy. Wierzę ci i stanę po twojej stronie. Nie jesteś sama. Dbajmy o siebie nawzajem. To może sprawić, że publiczne wyznania nie będą aż tak przerażające.
— podkreśla.
Seria tragedii
W ostatnich miesiącach świat show-biznesu wstrząsnęła fala tragicznych informacji. Hayden Panettiere zmarła 16 sierpnia w Greenville w wieku 36 lat. Michelle Trachtenberg, znana m.in. z serialu „Buffy: Postrach wampirów”, odeszła 26 lutego 2025 r., mając tylko 39 lat. Biuro Głównego Lekarza Sądowego potwierdziło, że przyczyną śmierci były powikłania cukrzycy.
35-letnia Daveigh Chase, która zasłynęła rolą w horrorze „Ring”, opuściła nas 16 czerwca. Uznano, że zabiło ją AIDS. Zmagała się z zapaleniem opon mózgowych oraz poważnymi infekcjami krwi, które doprowadziły do sepsy i niewydolności organizmu.
Do Anny Paquin dołączyła Alexa PenaVega, którą milenialsi pokochali za rolę w „Małych agentach”. „Hayden, Michelle, Daveigh. To dziewczyny, z którymi dorastałam, dzieląc świat pełen emocji, ale i ogromnych trudności. Byłyśmy dzieciakami, które próbowały odnaleźć się w czymś tak wielkim, a nie każda z nas mogła liczyć na pomocną dłoń”.
„Trzymali mnie w zamknięciu wbrew woli”. Britney Spears już nie wróci