Spór wokół obsady i funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego wkroczył w kolejną fazę za sprawą decyzji o próbie umieszczenia w nim bliskiego współpracownika Donalda Tuska – Macieja Berka, nazywanego „prawą ręką” premiera. Jak stwierdziła gościni Polskiego Radia 24, Trybunał Konstytucyjny jest już „rozmontowany” w tak zaawansowanym stopniu, że żadne, z pozoru rewelacyjne, plany nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.
Redakcja polecaCzteroletni rozbrat z polityką. Jak rząd zmienił podejście?
Dr Sonia Horonziak z Instytutu Spraw Publicznych odniosła się do fali oburzenia po decyzji premiera. Chodzi o krytykę wprowadzania do Trybunału Konstytucyjnego osób powiązanych z polityką, mimo że rząd sam przyjął ustawę wymuszającą co najmniej czteroletnią rozłąkę kandydatów z aktywną polityką. – To wydaje się kontrowersyjne, ale z drugiej strony ta ustawa ani nie przeszła, ani osoby, które spełniały wszystkie te przesłanki i zostały w praworządnej procedurze powołane, nie otrzymały od Karola Nawrockiego przyjęcia ślubowania – zwróciła uwagę.
Według ekspertki obecny pat związany z Trybunałem Konstytucyjnym jest sytuacją bez wyjścia. – Nie sądzę, żeby to było jakieś genialne rozwiązanie, a jest to rozwiązanie desperackie pod tytułem: nie mam już czym grać, więc będę po prostu grał swoimi najbliższymi, jak również najsilniejszymi osobami – oceniła. Wskazała, że dyskusja o uczciwości w tym zakresie jest niepotrzebna. – Skład Trybunału jest zaburzony, powoływanie jest zaburzone, tak samo jak nieprzyjmowanie ślubowań przez prezydenta – stwierdziła.
Polityczna zgoda i reset w Trybunale. „Absolutnie niemożliwe”
Jedynym rozwiązaniem, jak uznała, byłoby szerokie porozumienie polityczne i ustalenie zasad od nowa. Zdaniem gościni audycji jest to jednak w tym momencie „absolutnie niemożliwe”. Przyznała jednocześnie, że nie zmienia to faktu, iż decyzja premiera dotycząca Macieja Berka jest kontrowersyjna. – Ona idzie na przekór temu, co sam rząd próbował proponować, ale z drugiej strony być może Donald Tusk widzi w tym jedyną możliwość wprowadzenia jakichś zmian jeszcze przed wyborami – zauważyła.
Dr Horonziak zaznaczyła, że możliwym następstwem umieszczenia Berka w TK byłoby dyscyplinarne usunięcie prezesa Bogdana Święczkowskiego – Wydaje się, że to jest coś, co Donald Tusk uznałby za sukces, chociaż oczywiście dosyć dużym kosztem – wizerunkowym kosztem działań, wywołujących, jakby nie patrzeć, kontrowersje. Natomiast premier oraz jego rząd został postawiony, jeżeli chodzi o Trybunał, całkowicie pod ścianą i może nie robić nic, albo może zrobić coś drastycznego. I wybrał tę drugą opcję – podsumowała.
Redakcja poleca