W czasach swej świetności Zondacrypto utrzymywała telewizję Republika Tomasza Sakiewicza, a za jej pośrednictwem finansowała — z ominięciem prawa — kampanię prezydencką Karola Nawrockiego.

Adam Burakowski / East News
Tomasz Sakiewicz i Karol Nawrocki w 2024 r.
Przykład — konferencja CPAC w Rzeszowie, na której gwiazdą był Nawrocki. Sakiewicz zorganizował ją za pieniądze od Zondy, co nie znalazło się w rozliczeniach kampanii Nawrockiego.

Wojciech Strozyk/REPORTERN / East News
Przemysław Wipler i Sławomir Mentzen
Do tego Kral sponsorował Polski Komitet Olimpijski, kierowany przez nominata PiS, zakochanego w luksusie Radosława Piesiewicza.
Wojciech Olkusnik/EN / East News
Radosław Piesiewicz i Andrzej Duda
No i słał przelewy do fundacji Zbigniewa Ziobry z Suwerennej Polski oraz do fundacji Przemysława Wiplera z Konfederacji. Zapewne zezna, co stało za tymi wszystkimi gestami serca i portfela.
Grzegorz Wajda/REPORTER / East News
Zondacrypto wśród sponsorów CPAC w Rzeszowie
To będzie największa bomba ruszającego właśnie, przedwyborczego sezonu politycznego. Jeśli Kral zacznie sypać, to może znacząco popsuć szyki prawicy, na czele z Nawrockim, który będzie kluczową postacią w kampanii. Giertych i Żurek liczą, że w oczach elektoratu wszystko się zepnie w całość — wszak Nawrocki już jako prezydent trzykrotnie zawetował ustawę, która miała przykręcić śrubę firmom z sektora kryptowalut.
Grzegorz Wajda/REPORTER / East News
Karol Nawrocki
Świadkowie koronni Giertycha. Wszyscy biją w PiS
Giertychowi i Dubois jednego nie można odmówić — to adwokaci, którzy potrafią wywołać polityczną burzę. Ci, których wcześniej zaprowadzili do prokuratury, napytali PiS sporo biedy.

Tomasz Jastrzebowski/REPORTER / East News
Jacek Dubois i Roman Giertych
Najpierw, jeszcze za rządów PiS, były „dwie wieże”. To jedyna afera z czasów PiS, która zahaczała Jarosława Kaczyńskiego bezpośrednio. Kaczyński, wykorzystując majątek powiązanej z PiS spółki Srebrna, próbował zbudować dwuwieżowy drapacz chmur w centrum Warszawy. Chciał zarabiać na wynajmie i finansować dzięki temu inicjatywy polityczne bliskie PiS, co pozwoliłoby omijać limity w finansowaniu partii politycznych i zostawiłoby polityczną konkurencję daleko w tyle.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoDo budowy najął austriackiego dewelopera Geralda Birgfellnera, męża swej kuzynki. Szkopuł w tym, że mu nie zapłacił. Birgfellner złożył przeciwko Kaczyńskiemu doniesienie do prokuratury, zarzucając mu oszustwo. W tej wojnie z prezesem PiS i ziobrową prokuraturą Birgfellnera reprezentowali Giertych z Dubois, którzy napsuli Kaczyńskiemu sporo krwi. Dość powiedzieć, że do mediów trafiły nagrania z negocjacji Kaczyńskiego z Birgfellnerem, które pokazały szefa PiS jako twardego biznesmena, który potrafi wykorzystywać swą pozycję do robienia interesów dla partii.
Mateusz Jagielski / East News
Roman Giertych, Gerald Birgfellner i Jacek Dubois
Potem, tuż po zmianie władzy, Giertych w ramach swego castingu dla sygnalistów pozyskał byłego dyrektora Funduszu Sprawiedliwości Tomasza Mraza. Doprowadził do tego, że Mraz został małym świadkiem koronnym i zaczął sypać ziobrystów hurtowo.
Jacek Slomion/REPORTER / East News
Jacek Dubois, Tomasz Mraz i Roman Giertych
Trzecia była afera w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych — to z kolei skandal otoczenia Mateusza Morawieckiego. Na początku 2025 r. na współpracę z prokuraturą poszedł Paweł Sz. To twórca odzieży patriotycznej „Red is Bad”, który dostawał wielomilionowe zlecenia z RARS w ustawionych postępowaniach.
Sympatyzujący z prawicą Szopa zarabiał na pandemii i na wojnie. Zawyżał ceny, podnosił stawki nawet dziesięciokrotnie, jego marże były niebotyczne. Dzięki ekipie Mateusza Morawieckiego Szopa kupił sobie m.in. bmw za milion i siedem mieszkań w Warszawie za gotówkę. Lamborghini za 4 mln zł ostatecznie nie kupił, ale poważnie to rozważał. W sumie jego firmy dostały z RARS pół miliarda. Podsłuchy CBA jeszcze z czasów PiS wskazują na to, że Szopa prowadził farmy internetowych trolli wspomagające otoczenie Morawieckiego.
Onet
Paweł Szopa
Adwokatem Pawła Sz. jest Jacek Dubois i to on dopiął z prokuraturą układ o przyznanie mu statusu świadka koronnego w zamian za wyjście z pudła i wsypanie ludzi pana Mateusza.
Polityczna jatka jest ważniejsza od efektów śledztwW przypadku Giertycha i Dubois polityczna jatka jest nawet ważniejsza od prawnego rezultatu prowadzonych spraw. Sprawa „dwóch wież” już za obecnej władzy zakończyła się umorzeniem. Śledztwa w sprawie RARS i Funduszu Sprawiedliwości wciąż trwają i na pewno nie zostaną sfinalizowane do wyborów. Za to polityczne skutki wszystkich tych spraw przyszły szybko. Kaczyński był wzywany przed prokuraturę w sprawie swych planowanych podbojów rynku deweloperskiego, a nagrania z jego przesłuchania wyciekły do mediów. Zdaniem prokuratury, przekazał je Giertych.W sprawie Funduszu Sprawiedliwości do pudła na kilka miesięcy trafili m.in. ks. Michał Olszewski oraz poseł PiS Dariusz Matecki, których fundacje były beneficjentami sfingowanych przez ziobrystów konkursów w sprawie podziału pieniędzy. Główni bohaterowie Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski salwowali się ucieczką na Węgry, skąd po porażce wyborczej Viktora Orbana musieli wiać dalej, do jego sojuszników. Ziobro uciekł do trumpowskiej Ameryki, zaś zostawiony przez niego na lodzie Romanowski musi na fałszywych papierach ukrywać się w zależnym od Kremla Naddniestrzu.
Radek Pietruszka / PAP
Bartosz Lewandowski
Co do afery RARS to za kraty trafiła przejściowo grupa ludzi Morawieckiego, w tym Anna W., była szefowa biura premiera. Zaś bliski, wieloletni współpracownik Morawieckiego, szef RARS Michał Kuczmierowski, musiał się salwować ucieczką do Wielkiej Brytanii. Najpierw siedział tam w podłym wiktoriańskim więzieniu, znanym z przemocy i skandali seksualnych, a dziś paraduje po Londynie z opaską na nodze — i broni się przed deportacją, korzystając z pomocy i pieniędzy ludzi Morawieckiego. Swoją drogą — Morawiecki wkrótce sam może usłyszeć zarzuty w sprawie RARS, bo osobiście spotykał się z Szopą w okolicach ważnych przetargów.
Radek Pietruszka / PAP
Michał Kuczmierowski i Mateusz Morawiecki w 2023 r.
Niespodziewany sojusz Żurka z Giertychem. Chodzi o nieudane rozliczenia PiS
Giertych i Dubois bardzo starają się, aby afera Zondy była ich kolejnym złotym politycznym strzałem. Jest pewne, że o sprawie wie Donald Tusk, z którym obaj adwokaci mają szczególne relacje. Zarówno Giertych, jak i Dubois pracują dla rodziny premiera, reprezentując jego żonę i dzieci w rozmaitych sprawach.

Paweł Supernak / PAP
Donald Tusk i Waldemar Żurek
Uwagę twórców „Stanu Wyjątkowego” zwraca sojusz Giertycha z Żurkiem. Do tej pory w ich relacjach panowało napięcie, bo Giertych jest z zasady w kontrze do kolejnych ministrów sprawiedliwości, jako że sam chciałby zająć ten fotel. Ale w tym przypadku doszło do pragmatycznego sojuszu. Giertych stanie na głowie, żeby zablokować powrót PiS do władzy, bo w takiej sytuacji grozi mu zatrzymanie, albo znów będzie musiał uciekać za granicę — tak jak w 2020 r., gdy Ziobro próbował postawić mu zarzuty. Z kolei Żurek musi dać elektoratowi namiastkę KO wymarzonych rozliczeń. Do tej pory mu się to nie udało — premier już musiał za to przepraszać.
Z tego punktu widzenia zeznania Krala są dla Giertycha i Żurka genialnym paliwem politycznym, bo pokażą elektoratowi, że obóz władzy nie zapomina o rozliczaniu PiS. Pal licho, jak to wszystko się skończy prawnie. Ważne, że będą igrzyska, a prawicowcy w roku przedwyborczym staną się zwierzyną łowną.
Komandos Żurka. Oskarżył Ziobrę i Święczkowskiego o zbieranie haków
Nie znaczy to jednak, że sprawa jest przesądzona. Kwartet Żurek, Giertych, Dubois i Wełna ma przed sobą kilka poważnych przeszkód. Przede wszystkim — w samej prokuraturze.
Wełna to komandos Żurka. Znają się z Krakowa, gdzie Wełna był prokuratorem, zaś Żurek sędzią.

Onet
Prokurator Marek Wełna
Za pierwszych rządów PiS w latach 2005-2007 Wełna prowadził śledztwa w sprawie mafii paliwowej. Zeznał potem — swoją drogą w procesie, który Kaczyński wytoczył Giertychowi — że kazano mu szukać haków na przeciwników politycznych PiS, w tym Leszka Millera, Jolantę i Aleksandra Kwaśniewskich oraz Marię i Józefa Oleksych.
Według Wełny takie polecenia wydawali mu ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz jego prawa ręka, szef wydziału przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej Bogdan Święczkowski, dziś szef Trybunału Konstytucyjnego.

Tomasz Gzell / PAP
Bogdan Święczkowski i Zbigniew Ziobro w 2018 r.
Dużo za te zeznania Wełna zapłacił. Po powrocie PiS do władzy, a Ziobry i Święczkowskiego do Ministerstwa Sprawiedliwości w 2015 r., Wełna został zdegradowany i zesłany do prokuratury rejonowej, czyli na najniższy szczebel prokuratorski. Miał dyscyplinarki i karne delegacje poza Kraków.
Wrócił po wyborach w 2023 r. — trafił do Prokuratury Krajowej, gdzie został dyrektorem Departamentu do Spraw Przestępczości Gospodarczej. Ale nie zagrzał tam miejsca — wszedł w konflikt z prokuratorem krajowym Dariuszem Kornelukiem, z którym różnił się w ocenie ważnych śledztw. Paradoksalnie, to Wełna uważał, że część ważnych śledztw z czasów PiS była prowadzona prawidłowo, a Korneluk umieścił je w raporcie z patologiami. Dziś większość z nich jest już umorzona.
Wojna w prokuraturze. Przecieki mogą zablokować umowę z KralemŻurek wysłał Wełnę na Śląsk, by pokierował tamtejszym regionalnym wydziałem Prokuratury Krajowej, który odpowiada za zwalczanie mafii i korupcji. To była przemyślana decyzja, bo w tym wydziale prowadzone są kluczowe śledztwa polityczne, w tym RARS, Collegium Humanum czy Zondacrypto.
Wełna szybko wszedł w konflikt z miejscowymi prokuratorami. Hurtowo ich usunął, uznając, że pozorują działania, obawiając się podejmowania decyzji w śledztwach o dużym ładunku politycznym — także w sprawie Zondy. Szybko dostał ripostę — odwołani złożyli na niego skargę do Krajowej Rady Prokuratorów, która działa przy prokuratorze generalnym. Zarzucili Wełnie, że nie jest niezależny i że kieruje się rewanżyzmem.
Prawdopodobnie to właśnie z prokuratury doszło miesiąc temu do pierwszych przecieków o tym, że Wełna negocjuje z Kralem przy udziale Giertycha i Dubois. Nawet jeśli informacje nie były do końca precyzyjne, to zdradzały planowaną operację. Dlatego wszyscy główni bohaterowie byli wściekli. Wełna złożył zawiadomienie w sprawie wycieku informacji, tłumacząc, że w ten sposób narażeni zostali wszyscy, którzy negocjują „koronę” dla Krala.
Konflikt Wełny z Kornelukiem jest elementem szerszej i znacznie istotniejszej wojny na szczytach władzy. Chodzi o starcie Korneluka z Żurkiem, które paraliżuje prace prokuratury. Jego najbardziej widowiskowym elementem stało się odwołanie awansów prokuratorskich, bo Żurek odmówił zatwierdzenia kandydatów Korneluka.

Rafał Guz / PAP
Waldemar Żurek i Dariusz Korneluk
Minister uważa, że ludzie Korneluka zbyt powolnie prowadzą śledztwa i chce wziąć sprawy w swoje ręce. Według naszych informacji Korneluk ma jedynie ogólne informacje o negocjacjach tandemów Wełna/Żurek oraz Giertych/Dubois z Kralem. Nie jest graczem w tej operacji.
Zondacrypto była kontrolowana przez mafię. Poprzednik Krala zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach
Mimo że cała piątka głównych bohaterów — na czele z Kralem — chce się dogadać w sprawie „korony”, to wcale nie jest pewne, że im się to uda.
Ważny jest wspomniany wcześniej wątek — Żurek i Wełna są przeczuleni na punkcie wycieków z tego śledztwa. To dlatego, że wszystko wskazuje na to, że Zondacrypto była kontrolowana przez śląską mafię. A to znaczy, że każda informacja, która dotyczy szczegółów śledztwa, może się spotkać z brutalną reakcją gangsterów.
Zdjęcia własne
Marian W. pseud. „Maniek” (z lewej) w towarzystwie Przemysława Krala (z prawej) i ich partnerek podczas wspólnego rejsu
To właśnie w przeszłości Zondacrypto doszło do wydarzenia, które może być największym problemem w staraniach o przyznanie Kralowi statusu świadka koronnego.
Ze śledztwa wynika, że pieniądze na powstanie giełdy BitBay, z której wyrosła Zondacrypto, wyłożyli gangsterzy z grup Jana T. pseud. Krakowiak i Marka M. pseud. Oczko. Mafiozi liczyli, że będą mogli w ten sposób prać brudne pieniądze pochodzące z nielegalnych interesów. A kiedy Zonda zaczęła przynosić kolosalne zyski, postanowili wyciągnąć po nie rękę.

Policja Śląska / Policja Śląska
Sylwester Suszek
Właśnie zatarg z mafiozami jest najbardziej prawdopodobną przyczyną zaginięcia pierwszego formalnego szefa BitBaya/Zondy — Sylwestra Suszka, nazywanego „królem kryptowalut”. W marcu 2022 r. Suszek zaginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. Po Suszku szefem Zondy został Przemysław Kral. Wcześniej był jego prawnikiem.
Kaczyński próbuje się odciąć od Zondacrypto, bo zna uwikłania swych ludziZarówno Suszek, jak i Kral byli prawdopodobnie jedynie słupami wysoko postawionych przestępców. Giełdą kierował z tylnego fotela Marian W. pseud. Maniek — przyjaciel Suszka, na którym ciążą zarzuty o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i narażenie Skarbu Państwa na straty rzędu 1,5 mld zł. Zresztą w Zondzie pojawiało się wiele nazwisk ludzi z półświatka — w tym Roman Ż. pseud. Rudy oraz Tomasz D., pseud. Kaczka.Po raz ostatni Suszek był widziany 10 marca 2022 r. na terenie należącej do „Mańka” bazy paliwowej w Czeladzi w woj. śląskim. Trzymał tam swój helikopter.
To jest słabość tej historii — żeby sąd zgodził się na przyznanie skruszonemu przestępcy statusu świadka koronnego, musi być pewny, że nie brał on żadnego udziału w zabójstwie. Tymczasem funkcjonariusze specsłużb podejrzewają, że Kral mógł się przyczynić do pozbycia się Suszka. Jeśli jednak Kral udowodni, że nie ma nic wspólnego z zaginięciem i — zapewne — zamordowaniem Suszka, to droga do statusu świadka koronnego i rozpoczęcia festiwalu ataków na prawicę będzie otwarta.
I jak tu nie rozumieć separatystycznej wolty Jarosława Kaczyńskiego, który — znając relacje swych ludzi z Kralem — próbuje się całkiem odciąć od Zondy. Dlatego właśnie rzucił niedawno pomysł całkowitego zakazania kryptowalut, co jest kompletnie sprzeczne z wetami, którymi Nawrocki chronił Zondę.
Prezesie, za późno.