– Nie sposób nie powiedzieć o kluczowej sytuacji. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i tylko na strachu o zdrowie naszego kibica. Dużo mu tego życzę i wierzę, że otrzymamy pozytywną informację. Wobec takich wydarzeń jesteśmy bezsilni. Możemy mówić o walce w kontekście sportu, a dzieje się coś takiego. Nie da się nie myśleć o naszym fanie. Natomiast wszystko, co powiem, nie jest wystarczająco ważne – powiedział Daniel Myśliwiec, trener Piasta Gliwice.
Przed meczem mogło się wydawać, że Legia Warszawa zgarnie komplet punktów. Wszak jest liderem PKO Ekstraklasy, a Gliwiczanie na początku sezonu formą nie grzeszą.
ZOBACZ WIDEO: Tak piłkarze Lecha świętowali z kibicami po pogromie 7:0
– Graliśmy z aktualnie najlepszą drużyną w Polsce i wielkim klubem, który wraca do odbudowywania swojej pozycji. W każdym meczu ten zespół jest lepszy, a ja nie miałem poczucia, że mój był słabszy. Nie będę używał wielkich słów w tym temacie, bo skończyło się remisem. Uważam jednak, że przy takim rywalu i takich okolicznościach, wyciągnąć remis, to duża sprawa. Czuję dumę, ale i niedosyt, bo mogliśmy wyciągnąć jeszcze trochę więcej. Co nie znaczy, że finalnie nie uważam rezultatu za sprawiedliwy – skomentował opiekun śląskiej drużyny.
Marek Papszun stwierdził, że jego drużyna gorzej zareagowała na długą przerwą związaną z akcją ratunkową kibica (WIĘCEJ TUTAJ). I to było powodem, przez który mecz zakończył się remisem.
– To jest kwestia siły mentalnej i przełączenia się z sytuacji niepewności na wiarę w odwrócenie wyniku. Dlatego czuję dumę. To są sytuacje, wobec których jesteśmy mali. Skupiamy się na rzeczach dla nas aktualnie ważnych, a później się okazuje, że to wszystko traci na znaczeniu. To, jak piłkarze byli zdeterminowani w tak trudnych warunkach robić swoje pozwoliło zdobyć punkt – stwierdził szkoleniowiec Piastunek.
Dużo impulsu dali też zmiennicy, z Ivanem Limą na czele, który od ośmieszenia Bartosza Kapustki rozpoczął akcję bramkową.
– Ivan już w poprzednich meczach grał dobrze. Na prawym skrzydle mamy jednak bardzo mocną rywalizację, bo są zawodnicy o wysokich umiejętnościach ofensywnych, a różnej specyfice ofensywnej. W momencie, gdy było więcej przestrzeni, Ivan mógł zaprezentować się lepiej, ale wszystko jest otwarte. Tu kluczowym aspektem było to, że Ivan nie mógł trenować po ostatnim meczu. Wyszedł na dwa treningi, więc uznałem, że od początku potrzebni są ludzie w stu procentach zdrowi – zakończył Daniel Myśliwiec.