Polska wchodzi w nowy etap swojej historii migracyjnej. Coraz więcej rodaków decyduje się na powrót do kraju, a skala emigracji wyraźnie się zmniejsza. W ciągu ośmiu lat liczba Polaków przebywających czasowo za granicą spadła o około milion. Co więcej, w 2024 roku po raz pierwszy w historii porównywalnych statystyk więcej osób przeniosło się z Niemiec do Polski niż w przeciwnym kierunku.

Emigracja wyraźnie traci na sile

Autorzy raportu Warsaw Enterprise Institute wskazują jednak, że stworzenie warunków sprzyjających trwałym powrotom wymaga znacznie więcej niż samych zachęt podatkowych.

Takie wnioski płyną z opracowania „Wielki zwrot – kto wraca do domu, dlaczego właśnie teraz i co Polska musi zrobić, by ich zatrzymać?”, przygotowanego przez Warsaw Enterprise Institute (WEI). Autorka raportu, Fatima Zahra Znioi, badaczka z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że Polska przestaje być krajem kojarzonym przede wszystkim z masową emigracją. Coraz wyraźniej staje się natomiast państwem, w którym procesy migracyjne przebiegają w obu kierunkach.

Dane dotyczące liczby Polaków przebywających poza granicami pokazują skalę zachodzącej zmiany. W 2017 roku za granicą przebywało około 2,5 mln obywateli Polski, natomiast siedem lat później było ich już około 1,5 mln. Nawet przy zastosowaniu bardziej restrykcyjnego kryterium, obejmującego pobyt trwający co najmniej 12 miesięcy, widoczny jest spadek – z 1,690 mln do 1,499 mln osób.

Oznacza to, że okres gwałtownego zwiększania się emigracji, który nastąpił po wejściu Polski do Unii Europejskiej, wyraźnie się zakończył.

Szczególnie interesujące są dane dotyczące Niemiec. Przez lata były one jednym z najważniejszych kierunków emigracji zarobkowej Polaków. W 2024 roku doszło jednak do sytuacji bezprecedensowej. Jak wynika z raportu, w 2024 r. Federalny Urząd Statystyczny Niemiec (Destatis) odnotował 90 807 osób przenoszących się z Niemiec do Polski oraz 82 082 osoby przenoszące się z Polski do Niemiec

Po raz pierwszy od 2000 roku, czyli od momentu rozpoczęcia porównywalnych statystyk, saldo migracji między oboma państwami było korzystne dla Polski. Różnica wyniosła ponad 8,7 tys. osób.

Podobne zjawisko można zaobserwować w Wielkiej Brytanii. Tam liczba Polaków opuszczających kraj coraz częściej okazuje się większa od liczby osób przyjeżdżających. Na sytuację wpłynęły m.in. brexit oraz pandemia COVID-19, które raport określa wspólnie mianem „polikryzysu”.

Nie tylko pieniądze decydują o powrocie

Jednym z najważniejszych powodów, dla których Polacy decydują się na powrót, jest poprawiająca się sytuacja gospodarcza kraju. Rosnące płace i stosunkowo stabilny rynek pracy sprawiają, że różnica ekonomiczna między Polską a państwami Europy Zachodniej nie jest już tak duża jak wcześniej.

Jednocześnie życie w tradycyjnych krajach emigracji staje się coraz droższe, a niektóre z nich mierzą się ze spowolnieniem gospodarczym. Szczególnie widoczne jest to w Niemczech, gdzie problemy przemysłu i słabsza koniunktura ograniczają atrakcyjność tamtejszego rynku pracy.

Powroty nie wynikają jednak wyłącznie z kalkulacji finansowej. Dla osób, które wyjechały z Polski po 2004 roku, coraz większe znaczenie mają kwestie rodzinne i osobiste. Po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach emigracji zmieniają się ich priorytety. Opieka nad starzejącymi się rodzicami, chęć wychowywania dzieci w Polsce, przywiązanie do kraju oraz potrzeba odbudowania więzi z ojczyzną mogą być równie ważne jak wysokość wynagrodzenia.

Powracający Polacy mogą wzmocnić rynek pracy

Rosnąca liczba powrotów ma szczególne znaczenie w obliczu niekorzystnych prognoz demograficznych. Według przewidywań Polskiego Instytutu Ekonomicznego do 2035 roku liczba osób tworzących polskie zasoby pracy może zmniejszyć się o około 2,1 mln.

W tej sytuacji powracający emigranci mogą stanowić istotne uzupełnienie krajowego rynku pracy. Nie chodzi wyłącznie o liczbę pracowników. Osoby, które przez lata funkcjonowały za granicą, często przywożą ze sobą znajomość języków, międzynarodowe kontakty, doświadczenie zdobyte w zagranicznych przedsiębiorstwach oraz kompetencje, których nie da się łatwo zdobyć w kraju.

WEI zwraca dlatego uwagę na potrzebę zmiany sposobu myślenia o migracji. Zamiast skupiać się wyłącznie na problemie „drenażu mózgów”, warto rozwijać model „cyrkulacji mózgów” – sytuacji, w której doświadczenie zdobyte za granicą wraca do Polski i może być wykorzystane przez krajową gospodarkę.

Samą ulgą podatkową nie da się zatrzymać reemigrantów

Pozytywny trend związany z powrotami nie oznacza jednak, że osoby wracające do Polski automatycznie pozostaną tu na stałe. Raport przypomina, że w przeszłości część reemigrantów szybko ponownie decydowała się na wyjazd. W okresie transformacji po 1989 roku dotyczyło to aż 28 proc. osób, które wcześniej wróciły do kraju.

– Prawdziwym wyzwaniem nie jest przyciągnięcie osób powracających, ale zatrzymanie ich – podkreśla Fatima Zahra Znioi.

Jedną z największych przeszkód pozostaje dostępność mieszkań. W największych polskich miastach ceny nieruchomości są bardzo wysokie. W Warszawie w 2025 roku średnia cena metra kwadratowego wynosiła około 16,4–17,2 tys. zł. Dla osoby wracającej z zagranicy może to oznaczać poważną barierę przy podejmowaniu decyzji o osiedleniu się w Polsce.

Problemem jest również ograniczony zasięg istniejących instrumentów wsparcia. Z „Ulgi na Powrót” w 2024 roku skorzystało 25,1 tys. osób. Był to wzrost o 54 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem, jednak w zestawieniu ze skalą migracji powrotnej nadal jest to niewielka grupa.

Kolejnym utrudnieniem pozostaje biurokracja. Problemy z uznawaniem zagranicznych kwalifikacji, kwestie dotyczące rezydencji podatkowej czy ubezpieczeń społecznych mogą sprawić, że powrót do kraju okaże się bardziej skomplikowany, niż emigrant początkowo zakładał.

Potrzebna jest długofalowa strategia

Autorzy raportu przekonują, że migracja powrotna powinna stać się jednym z elementów polityki gospodarczej i demograficznej państwa. W dokumencie czytamy: „Polska powinna przestać traktować migrację powrotną jako przypadkowe zjawisko demograficzne i zacząć postrzegać ją jako element strategii na rzecz konkurencyjności kraju”.

Jednym z priorytetów powinno być ograniczenie biurokracji oraz uproszczenie przepisów. Równocześnie potrzebne są działania zwiększające dostępność mieszkań. Zdaniem WEI większy nacisk powinien zostać położony na zwiększanie podaży nieruchomości, m.in. poprzez usprawnienie procedur związanych z uzyskiwaniem pozwoleń na budowę, zamiast koncentrowania się wyłącznie na dopłatach zwiększających popyt.

Uproszczenia powinny objąć również procedury administracyjne. Urzędy skarbowe, ZUS czy szkoły powinny oferować osobom powracającym jasne, spójne i łatwe do przejścia ścieżki załatwiania najważniejszych formalności.

Ważną rolę może odegrać także Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej. WEI postuluje zwiększenie jej możliwości w zakresie szybkiego potwierdzania zagranicznych kwalifikacji, szczególnie w profesjach, w których w Polsce brakuje pracowników.

Państwo powinno również pamiętać o Polakach, którzy pozostaną za granicą. W ich przypadku warto rozwijać rozwiązania pozwalające utrzymywać relacje gospodarcze i inwestycyjne z krajem. Inspiracją może być litewski program „Global Lithuania”.

Powroty emigrantów mogą więc stać się dla Polski ważnym atutem. Aby tak się stało, potrzebna jest jednak nie tylko zachęta do przyjazdu, lecz przede wszystkim stworzenie takich warunków życia i pracy, które sprawią, że osoby decydujące się na powrót nie będą chciały ponownie wyjeżdżać.

]]>