Obie drużyny w pierwszych spotkaniach sezonu liczyły na więcej. Zarówno GKS jak i Wisła wygrały po jednym meczu. W niedzielę przy Nowej Bukowej zespoły liczyły na drugie zwycięstwo.

Mecz lepiej rozpoczęli Nafciarze. Katowiczanie mieli sporo szczęścia, że po kwadransie nie przegrywali. Wprawdzie Gabriel Kobylak nie musiał interweniować, ale strzały graczy Wisły, po rykoszetach, w niewielkiej odległości mijały bramkę. Dwie próby były blokowane.

GKS wyczekał rywala i w 17. minucie niespodziewanie zadał cios. Po kombinacyjnej akcji gospodarzy piłka trafiła pod nogi Emana Markovicia, który technicznym uderzeniem trafił idealnie. Rafał Leszczyński nawet nie interweniował.

Zdobyty gol zmienił obraz gry. Gospodarze uzyskali przewagę, z Płocczan uszło powietrze. Goście dopiero po kwadransie zagrozili miejscowym. Chwilę później… było 2:0. Ilja Szkurin znalazł się w sytuacji sam na sam z Rafałem Leszczyńskim, który podciął napastnika. Sędzia bez wahania wskazał na rzut karny, którego w 33. minucie na gola zamienił Arkadiusz Jędrych.

ZOBACZ WIDEO: Polak żyje w Hiszpanii jak w raju. „Nie muszę się martwić o jutro”

Osiem minut przed przerwą GKS powinien trafić po raz trzeci. Marković w sytuacji sam na sam minął bramkarza, uderzał niemal do pustej bramki. Piłkę przed linią zatrzymał wracający Marcus Haglind-Sangre.

Po zmianie stron Płocczanie zaczęli mylić się w tyłach. W 48. minucie Szkurin kolejny raz znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale Leszczyński cało wyszedł z opresji. Po chwili kolejna strata gości, jednak próba Bartosza Nowaka została zablokowana.

Nafciarze do gry mogli wrócić w 53. minucie. Sead Hamulić w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem uderzył obok Kobylaka, ale wracający Mateusz Kowalczyk wybił piłkę sprzed linii.

Po godzinie goście w końcu uzyskali przewagę. W 65. minucie Żan Rogelj mocno uderzył z dystansu, bramkarz zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Wydawało się, że ewentualny kontaktowy gol doda meczowi rumieńców. Tymczasem w 73. minucie po raz trzeci trafili podopieczni Rafała Góraka. Bartosz Nowak dograł z rzutu rożnego, a Pau Resta uderzeniem głową pokonał bramkarza gości.

To nie był koniec strzelania w Katowicach. W 81. minucie pomylił się pod własną bramką Łukasz Sekulski. Piłkę przejął Nowak, zagrał do Szkurina, a ten spokojnie uderzył do bramki.

Nafciarze w końcówce mogli uratować honor. W 85. minucie Deni Jurić nawet umieścił piłkę w siatce. Po analizie VAR arbiter gola anulował dopatrując się niewielkiego spalonego. W ostatniej akcji meczu po raz piąty trafili miejscowi. Po kolejnym błędzie defensywy przyjezdnych Nowak zagrał do Jakuba Kokosińskiego, a ten z bliska trafił na 5:0.

GKS Katowice  – Wisła Płock 5:0 (2:0)
1:0 – Eman Markovic 16′
2:0 – Arkadiusz Jędrych (k.) 33′
3:0 – Pau Resta 73′
4:0 – Ilija Szkurin 81′
5:0 – Jakub Kokosiński 90+2′

Składy:

GKS Katowice: Gabriel Kobylak – Pau Resta, Arkadiusz Jędrych, Lukas Klemenz – Marcin Wasielewski (64′ Erik Jirka), Bartosz Wolski, Mateusz Kowalczyk (82′ Sebastian Milewski), Borja Galan (74′ Mateusz Wdowiak) – Eman Markovic (74′ Szymon Bartlewicz), Bartosz Nowak – Ilja Szkurin (82′ Jakub Kokosiński).

Wisła Płock: Rafał Leszczyński – Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Afonso Silva (82′ Marcin Więckowski) – Żan Rogelj, Adam Radwański, Krystian Pomorski (61′ Fabian Hiszpański), Patryk Kun (82′ Deni Jurić) – Jime (71′ Łukasz Sekulski), Dion Gallapeni – Said Hamulic (82′ Gleb Kuczko).

Żółte kartki: Wasielewski (GKS) oraz Gallapeni (Wisła).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Widzów: 10 889.