Spotkanie trwało godzinę i 49 minut i było zacięte. Hurkacz potrzebował trzech setów, by odwrócić losy rywalizacji i pokonać Baeza. Szczególnie piorunująca była druga partia, w której rywal Polaka nie miał nic do powiedzenia. Dla 29-letniego Wrocławianina to pierwszy indywidualny triumf od kwietnia 2024 r.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Hurkacz przystąpił do zawodów dzięki otrzymanej w ostatniej chwili dzikiej karcie. Szybko okazało się, że był to znakomity ruch. Polak już w pierwszej rundzie pokonał Henrique’a Rochę 6:2, 4:6, 6:4. Był to zarazem jedyny set stracony przez niego w drodze do finału. Później rozprawił się z Romanem Safiulinem 6:4, 6:3, a w półfinale wygrał z Moezem Echarguim 6:3, 6:4.

W finale czekało go jednak zdecydowanie najtrudniejsze zadanie. Baez od początku skutecznie utrzymywał swoje podanie, a przełamanie w siódmym gemie pozwoliło Argentyńczykowi wygrać pierwszą partię 6:4.

Pełna dominacja w drugim secie. Hubert Hurkacz miażdży rywala

Hurkacz odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. W drugim secie całkowicie zdominował rywala, szybko objął prowadzenie 5:0 i nie pozwolił Baezowi wygrać ani jednego gema. Partia zakończyła się efektownym 6:0.

Decydujący set rozpoczął się od przełamania na korzyść Argentyńczyka, ale Polak natychmiast odrobił stratę. Później to Hurkacz przejął inicjatywę i zdobył kluczową przewagę, prowadząc 5:2. Ostatecznie zakończył spotkanie wynikiem 6:3, a zwycięstwo przypieczętował asem serwisowym.

Triumf w Cancun jest dla Hurkacza 12. tytułem w karierze, licząc zarówno turnieje ATP, jak i Challengery. Na poziomie Challenger Polak czekał na zwycięstwo od stycznia 2019 r. Ostatni tytuł w głównym cyklu zdobył natomiast w kwietniu 2024 r. w Estoril.

Sukces w Meksyku ma także przełożenie na ranking i pozycję Hurkacza, który po dłuższej przerwie na kontuzję bardzo w nim podupadł. Teraz, dzięki zdobytym punktom, wróci do czołowej pięćdziesiątki ATP. Po trudniejszym okresie i problemach z kontuzjami zwycięstwo w Cancun może być dla niego niezwykle ważnym impulsem przed kolejnymi wyzwaniami, w tym zbliżającym się US Open.