Obowiązkowa edukacja zdrowotna wchodzi do szkół.

Fot: RW (zdjęcie ilustracyjne)

Edukacja zdrowotna wchodzi do szkół, jednak część, która wzbudzała największe kontrowersje nie będzie obowiązkowa. Uczniowie i eksperci podkreślają, że o powodzeniu nowych zajęć zdecyduje nie tylko program, ale też sposób prowadzenia lekcji – zwłaszcza że dla części młodych ludzi szkoła może być jedynym miejscem, w którym zdobędą rzetelną wiedzę o zdrowiu i seksualności.

Edukacja zdrowotna od tego roku będzie w szkołach obowiązkowa, poza jednym modułem dotyczącym seksualności człowieka. Przed pierwszym dzwonkiem zastanawiamy się w Radiu Wrocławiu na ile uczniowie skorzystają z tych lekcji. Część nastolatków deklaruje udział we wszystkich zajęciach, ale nauczyciele muszą postarać się o to żeby ten czas był atrakcyjny:

– Oczekiwałbym bardziej takich lekcji, które mogły być bardziej wciągające i które mogłyby serio doedukować osobę.
– Żeby nie było tak jak zazwyczaj jest, że dane tematy są omijane i po prostu wszystko schodzi się do przyjaźni, jakiś takich rzeczy, które w ogóle nie są w temacie.
-Według mojej opinii seks powinien być tematem tabu.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

 

To często jedyne źródło rzetelnej wiedzy

Jak podkreśla prof. Łukasz Rypisz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, dla niektórych nastolatków takie zajęcia mogą być jedynym źródłem rzetelnej wiedzy, bo nie w każdym domu można poruszać temat seksualności:

– Często to mogą być domy dysfunkcyjne, w których nawet pojawia się przemoc seksualna. W związku z tym, jeżeli jeszcze ci rodzice wypiszą dziecko z tego komponentu zdrowia seksualnego, to te osoby są pozbawione jakiejkolwiek wiedzy rzetelnej, merytorycznej, opartej na badaniach naukowych, wiedzy, która jest później wykorzystywana tak naprawdę przez całe życie.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

W ubiegłym roku, kiedy jeszcze edukacja zdrowotna nie była obowiązkowa, z zajęć wypisało się 92 procent uczniów wrocławskich szkół ponadpodstawowych i specjalnych. W szkołach podstawowych z zajęć nie korzystało 56 procent uczniów. Najwięcej rezygnacji było w klasach VII i VIII.

Co budziło największe protesty?

Największe kontrowersje wywoływał moduł dotyczący seksualności człowieka. Okazało się, że tylko dwie godziny w ciągu całego roku szkolnego przewidziano na zajęcie się tym tematem. Mimo to, po protestach prawicowych polityków i części rodziców moduł ten został wyłączony z obowiązku. Zdaniem dyrektorki Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 25 we Wrocławiu – Dagmary Babczyńskiej – zabrakło rzeczowej kampanii informacyjnej, która pokazałaby jak bardzo te zajęcia są potrzebne:

– Chciałabym, aby w ślad za tym naprawdę dobrym pomysłem poszła taka ogólnopolska akcja informacyjna. Myślę, że ludzie potrzebują wiedzieć więcej. Wtedy może nie ma takich obaw, nie pojawiają się te lęki dotyczące tego, co tak rzeczywiście będzie działo się na tych zajęciach.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Przedmiot podlega ocenie, z wyłączeniem modułu o seksualności

– Wbrew obawom przeciwników edukacji zdrowotnej w szkołach nikt nikogo nie będzie zachęcał do uprawiania seksu – podkreśla seksuolog Bartłomiej Stańczykiewicz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Badania pokazują, że dzieci, które mają już jakąś wiedzę, mają późniejszy wiek inicjacji seksualnej. Tu nie chodzi o to, żeby kogoś do czegokolwiek zachęcać. Orientacji seksualnej nie da się zmienić. To jest po prostu niemożliwe. Natomiast daje takie narzędzia, które powodują, że młody człowiek wie co z czym się je.


Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.

Obowiązkowa od tego roku szkolnego edukacja zdrowotna to jedna godzina tygodniowo. Roczna liczba godzin waha się w zależności od typu szkoły i klasy. Przedmiot będzie podlegał ocenie, z wyłączeniem części dotyczącej seksualności.