Barbara Mróz-Gorgoń złożyła dymisję z funkcji pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski. Decyzję ogłosiła w piątek 21 sierpnia na platformie X, tłumacząc ją skalą krytyki, która spadła na nią w ostatnich dniach.


„Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli” – napisała była już pełnomocniczka.


Jej praca w administracji rządowej trwała zaledwie 23 dni. Pod koniec lipca objęła stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Donald Tusk przedstawiał ją wtedy jako „najwybitniejszą w Polsce specjalistkę od kształtowania marki”.

Dymisja Mróz-Gorgoń. Raport AI za 200 tys. zł wywołał burzę


Problemy pełnomocniczki zaczęły się po publikacji raportu „Polaków portret własny”. Dokument przygotowała Fundacja Marka Polska Think Tank na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki. Koszt opracowania wyniósł 200 tys. zł. Po ujawnieniu raportu internauci i eksperci zaczęli wskazywać na błędy składniowe oraz merytoryczne. Pojawiły się też zarzuty, że część treści mogła zostać wygenerowana przez sztuczną inteligencję bez odpowiedniej weryfikacji.


Mróz-Gorgoń tłumaczyła, że dokument miał charakter roboczy, a narzędzia AI służyły jedynie do opracowania badań, na których oparto raport. Te wyjaśnienia nie zakończyły jednak krytyki.

Pełnomocniczka odchodzi, ale pensja zostaje


Dymisja oznacza odejście z Kancelarii Premiera, gdzie Mróz-Gorgoń miała rangę sekretarza stanu. Jak ustalił „Fakt”, mimo bardzo krótkiego czasu pracy w rządzie przysługuje jej jeszcze dodatkowe wynagrodzenie. Pensja sekretarza stanu wynosi około 17 tys. zł brutto. Przepisy nie przewidują w takiej sytuacji klasycznej odprawy, ale gwarantują odwołanym urzędnikom zachowanie dotychczasowego wynagrodzenia przez określony czas. Ponieważ Mróz-Gorgoń pracowała w rządzie krócej niż trzy miesiące, będzie mogła otrzymywać pensję jeszcze przez jeden miesiąc.


Radca prawny dr Marcin Wojewódka w rozmowie z „Faktem” podkreślił, że takie uprawnienie wynika z przepisów ustawy z 1981 roku. Jak zaznaczył, można się z tym zgadzać albo nie, ale obecnie właśnie takie zasady obowiązują. Ekspert przypomniał też, że podobne reguły dotyczyły ministrów tzw. dwutygodniowego rządu Mateusza Morawieckiego z końca 2023 roku. Jego zdaniem, jeśli takie sytuacje mają nie powtarzać się w przyszłości, potrzebna byłaby zmiana prawa.


Dodatkowe pieniądze nie są jednak bezwarunkowe. Jeśli Barbara Mróz-Gorgoń w okresie objętym wypłatą podejmie nową, równie dobrze albo lepiej płatną pracę, środki z budżetu państwa zostaną wstrzymane. Na razie nie wiadomo, kto zastąpi ją na stanowisku pełnomocnika rządu do spraw promocji marki Polski. Kancelaria Premiera została zapytana o dalsze decyzje w tej sprawie.


Czytaj też:
Barbara Mróz-Gorgoń złożyła dymisję. Posypały się komentarze: „Szczyt bezczelności” Czytaj też:
„Katowice w północnym centrum Polski”. Burza ws. raportu za 200 tys. zł. Ministerstwo reaguje