Trwają wciąż spekulacje dotyczące obecnego pobytu Marcina Romanowskiego. Były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS, na którym ciąży 11 zarzutów w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, na początku sierpnia wysłał do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o wydanie listu żelaznego.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dokument podpisany przez polityka został nadany pocztą z Tyraspola w Naddniestrzu. Jest to separatystyczny region będący w świetle prawa międzynarodowego częścią Mołdawii, ale de facto pozostający pod kontrolą Rosji.

Romanowski wskazał jako miejsce swojego pobytu ul. Schevchenko 17 w Tyraspolu. Jest to ścisłe centrum miasta, jednak pod tym adresem znajduje się pusty plac. Jak wskazuje „Rzeczpospolita” numeracja na tym odcinku ulicy przeskakuje bezpośrednio z numeru 15 (klinika okulistyczna) na numer 21 (Centrum Handlowe „Mińsk”). Pomiędzy nimi znajduje się ogrodzony, niezabudowany teren lub zaplecze techniczne sąsiednich obiektów, któremu nigdy nie przypisano samodzielnego adresu.

Pojawia się także nowa wątpliwość, gdyż pieczęć na kopercie świadczy o tym, że list został nadany 25 lipca z miejscowości Bendery mieszczącej się także w Naddniestrzu. Od Tyraspolu dzieli ją około 15 km.

Choć polityk PiS w piśmie do sądu podał adres swego pobytu w tym właśnie regionie, polscy prokuratorzy nie mają na razie dowodów na to, że rzeczywiście tam przebywa. „Prokuratura Krajowa uważa, że pobyt w Naddniestrzu to blef poszukiwanego” — pisze w poniedziałek „Rzeczpospolita”.

Według prokuratury, z całą pewnością Marcin Romanowski nie przebywa tam, gdzie to zadeklarował. Z ustaleń „łowców cieni” CBŚP, czyli policjantów z Wydziału Operacji Pościgowych wynika, że w ogóle nie wjechał na teren Mołdawii w ciągu ostatnich kilku lat.

Na granicy z Mołdawią nikt nie przedstawił się jako Marcin Romanowski

Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika natomiast, że nikt legitymujący się dowodem tożsamości wystawionym na nazwisko Marcina Romanowskiego nie przekroczył legalnie granicy Mołdawii.

„Naczelni” o ucieczce Marcina Romanowskiego. Czy Rosjanie pozwolą mu wyjechać z Naddniestrza?— To oznacza, że albo w ogóle go tam nie było, albo rzeczywiście wjechał na dokumencie wystawionym na inne dane, bo przecież sam informował, że taki paszport posiada. Jest jeszcze niewielka szansa, że po prostu mógł przekroczyć granicę nielegalnie, wymykając się służbom granicznym, ale to raczej mało prawdopodobne — słyszymy od jednego z naszych informatorów, powiązanego ze służbami.

Nasze ustalenia potwierdza mołdawska policja cytowana przez Wirtualną Polskę. „Właściwe organy krajowe nie stwierdziły danych o jego [Romanowskiego] wjeździe na terytorium Republiki Mołdawii” — tłumaczy na łamach tego portalu główna komisarz tamtejszej policji Diana Fetco-Cupet.