OGLĄDAJ. Poseł Polski 2050 Piotr Strach gościem Pawła Pawłowskiego
Wołodymyr Zełenski poinformował, że porozumiał się z kanclerzem Niemiec ws. pocisków przechwytujących PAC-2. Ukraina ma otrzymać ich 600 w latach 2027-2028. Dodatkowo od Francji jesienią Ukraina otrzyma nowe radary dla obrony powietrznej.
Zastępca przewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej Piotr Strach podkreślił, że najcenniejsze są nowoczesne pociski PAC-3, charakteryzujące się lepszym zasięgiem i większymi możliwościami niż ich poprzednia generacja. Jak wskazał, Polska aktualnie ma ich ok. 200, a docelowo nasz kraj ma posiadać ponad tysiąc rakiet najwyższej generacji. – Kilka przekazaliśmy Ukrainie, kilka zostało użytych do celów szkoleniowych, więc mamy ich około 200 – przyznał, rozwijając, że decyzja Niemiec jest „bardzo dużym wzmocnieniem” dla Ukrainy.
Redakcja polecaKonieczne wsparcie. „Rosjanie robią, co chcą”
Poseł Polski 2050 wyjaśnił, że napięcia w innych częściach świata, w tym działania w rejonie Zatoki Perskiej, wpłynęły na harmonogramy zamówień obronnych. – Tam rzeczywiście te rakiety są powszechnie i często używane, a jednocześnie trzeba je zachować jako rezerwa NATO-wska – zauważył. Podkreślił jednak, że czas ucieka, a potrzeby Ukrainy są palące. – W tym momencie dla Ukrainy to jest być albo nie być, bo zima się zbliża, a Rosjanie, jeśli chodzi o rakiety balistyczne, robią nad ukraińskim niebem, co chcą. Można powiedzieć, że im bliżej mrozu będą te rakiety, tym będą bardziej cenne dla społeczeństwa – tłumaczył.
W kwestii ewentualnego wygospodarowania części polskiego arsenału dla Ukrainy gość Polskiego Radia 24 opowiedział się za podejściem opartym na solidarności sojuszniczej. Według polityka ewentualne przekazanie sprzętu powinno odbywać się w ramach międzynarodowego porozumienia. – Moim zdaniem, jeśli to będzie współpraca międzynarodowa na zasadzie konsensusu – użycia rakiet w razie potrzeby w innym rejonie, to jako NATO powinniśmy się też jako Polacy do tego dołożyć, chociaż oczywiście proporcjonalnie – przekazał.
Jak uspokajał, przekazanie niewielkiej części posiadanych zasobów militarnych nie zagrozi bezpośrednio naszemu państwu. – Wydaje mi się, że podobna donacja jak była poprzednio, czyli ta kilkuprocentowa, jeśli chodzi o nasze zasoby, nie byłaby istotnie szkodliwa dla naszego bezpieczeństwa – zwrócił uwagę, przypominając, że Polska zdecydowała się już na wsparcie Ukrainy w tym zakresie.
Redakcja poleca