Na krakowskich kortach, w ramach LOTTO PZT Polish Tour, rozegrano turniej kobiet rangi ITF W35 z pulą nagród 30 tys. dolarów oraz męski ITF M15 z pulą 15 tys. dolarów. Zmagania mężczyzn wygrał Daniel Michalski, natomiast jednym z największych odkryć tygodnia był 18-letni Jan Sadzik. Krakowianin dotarł do półfinału singla, a w deblu sięgnął po swój pierwszy zawodowy tytuł wspólnie z Oskarem Grzegorzewskim.
– To była na pewno nasza najlepsza edycja, jeśli chodzi o pracę przy LOTTO PZT Polish Tour. Wydaje mi się, że na nasz turniej przyszło najwięcej kibiców ze wszystkich imprez w cyklu. Mieliśmy pełne trybuny, finał obserwowało ponad 500 osób – mówi WP SportoweFakty Krzysztof Malczyk. – W ciągu całego tygodnia, również dzięki występom Janka Sadzika, przychodziły tłumy. Atmosfera była świetna.
Dla organizatorów szczególnie istotne były wyniki zawodników z regionu. – Janek Sadzik zagrał w półfinale singla i wygrał debla, Jan Wygona dotarł do półfinału debla. To pokazuje, że warto organizować takie turnieje przede wszystkim dla naszej młodzieży. Daniel Michalski był tutaj trochę poza zasięgiem. To zawodnik, który normalnie gra w challengerach, więc jego przyjazd do Krakowa był dla nas dużym wyróżnieniem i na pewno przyciągnął wielu kibiców – podkreśla prezes KKT Olsza.
ZOBACZ WIDEO: Sukces Igi Świątek znaczy więcej niż jakiekolwiek słowa
Krakowską imprezę wyróżnia połączenie rywalizacji kobiet i mężczyzn. Malczyk przyznaje, że oznacza to dla organizatorów podwójną pracę, ale nie zamierzają rezygnować z tego formatu.
– Bardzo nam zależy, żeby pozostać jedynym turniejem w Polsce, w którym równolegle grają kobiety i mężczyźni. Chcielibyśmy, żeby w przyszłym roku pula nagród była już wyrównana i wynosiła po 30 tysięcy dolarów, czyli łącznie 60 tysięcy. Mam nadzieję, że widać, że Kraków kocha tenis – zaznacza.
Ambicje są większe, ale ograniczeniem pozostaje infrastruktura. – Na tym obiekcie nie jesteśmy w stanie zorganizować dużo większego turnieju. W przypadku kobiet być może dalibyśmy jeszcze radę z imprezą rangi W50, ale męskiego challengera tutaj nie pomieścimy – przyznaje Malczyk.
– Liczę, że władze miasta, województwa oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki dostrzegą ten potencjał i zainwestują więcej w krakowską infrastrukturę. Mamy zawodników, sukcesy, rozwijającą się imprezę i zainteresowanie. Brakuje nam przede wszystkim większego wsparcia.