Do zdarzenia doszło w niedzielnym spotkaniu Eredivisie. W 13. minucie z sektora zajmowanego przez fanów Feyenoordu Rotterdam na boisko oraz w kierunku kibiców gospodarzy poleciały fajerwerki i race. Sędzia przerwał mecz na ponad pół godziny, a piłkarze zeszli do szatni. Ostatecznie rywalizację wznowiono, a Feyenoord wygrał 5:2.
Początkowo informowano o pięciu poszkodowanych. W poniedziałek SC Cambuur Leeuwarden przekazał jednak, że bilans wzrósł do siedmiu osób rannych. Wśród zgłoszonych obrażeń znalazły się urazy oczu, oparzenia oraz uszkodzenia słuchu.
Klub z Leeuwarden skontaktował się już z sześcioma rannymi i zaapelował do siódmej osoby o zgłoszenie się. Cambuur zapowiedział, że chce zapewnić wszystkim poszkodowanym odpowiednią opiekę i wsparcie po niedzielnych wydarzeniach.
Trwa również poszukiwanie osób odpowiedzialnych za odpalenie materiałów pirotechnicznych. Działania w tej sprawie prowadzi Feyenoord przy współpracy pozostałych zainteresowanych stron, a SC Cambuur oficjalnie złożył zawiadomienie dotyczące kibiców odpowiedzialnych za incydent.
ZOBACZ WIDEO: Polak żyje w Hiszpanii jak w raju. „Nie muszę się martwić o jutro”