Prof. Małgorzata Zachara-Szymańska, ekspertka od stosunków międzynarodowych, specjalizująca się w globalnym przywództwie: Putin to wielki manipulator, ta cecha jest fundamentem sprawowania przez niego władzy. On nigdy nie opisuje rzeczywistości — on ją stwarza. Próbuje wykreować świat, którego nie ma, czego zresztą nauczył się od niego Donald Trump. Chwali Polskę? To mu daje pretekst, żeby dalej prowadzić wojnę w Ukrainie.
Dokładnie taki jest jego plan. Bo bez względu na to, jak absurdalnie by to nie brzmiało, właśnie taki obraz świata Putin chce wykreować dla Rosjan. Ani on, ani rosyjskie media nie będą sięgać po niuanse stosunków polsko-ukraińskich. Zamiast tego powiedzą: „o, Polska właśnie przejrzała na oczy, że Ukrainą rządzą naziści”.
I idąc dalej w absurdy, polski prezydent — według Putina — poparł jego stanowisko tym odebraniem Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego?
Oczywiście. Bo skoro Zełenski jest tym „nazistą”, to Polska słusznie mu order odebrała. W ogóle trzeba mu wszystkie ordery, honory i stanowisko odebrać, bo Rosja walczy w Ukrainie też o „sprawę polską”. To jest putinowska wizja świata, a afera wokół orderu jeszcze ją wzmacnia, bo pokazuje, że Polska rzekomo stoi po stronie Rosji w tej wojnie. W sumie Putin byłby głupi, jakby z takiej okazji nie skorzystał.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoA czy polskiego prezydenta Karola Nawrockiego nie powinien martwić fakt, że jego działania stają się paliwem dla rosyjskiej propagandy?
Powinien.
A martwi?
Karol Nawrocki wyjaśnił powody odebrania Orderu Orła Białego Władimirowi Zelenskiemu i zastrzegł, że decyzja ta, jak to ujął, „nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa”. Ta sytuacja pozostawia jednak wiele znaków zapytania. Jeśli Kapituła Orderu postanowiła to odznaczenie odebrać, to należało wyjaśnić niuanse tej decyzji. Pokazać sprawę w szerszym kontekście.
Co by to dało?
Polska jest sojusznikiem Ukrainy, pomimo historycznych sporów i zaszłości. I to ma swoją wartość, bo łatwiej popierać naród, z którym ma się wyłącznie chwalebną historię. Dużo trudniej ten, z którym ma się wspomnienia dramatyczne, brutalne, rany niezabliźnione. Można by wykorzystać fakt, że Ukraina została zaatakowana, do rozgrywania historycznych zaszłości.
Polskie społeczeństwo, dyplomaci i elity polityczne na początku inwazji Rosji na Ukrainę postąpili inaczej. Powiedzieli: „Ukraińcy są ofiarami, to nie unieważnia historii, ale tu i teraz decydujemy się stanąć wraz z nimi”. To była decyzja odważna, z której Polacy i politycy powinni być dumni. Spory wokół „gry o order” niepotrzebnie rzucają na nią cień.
Ale Polakom się spodobało, słupki poparcia dla prezydenta Nawrockiego wzrosły.
Być może jest to bezpośredni rezultat prowadzonej przez Rosję wojny hybrydowej w polskiej infosferze. Wszyscy musimy być wyczuleni na taktyki informacyjne, które Rosja opanowała mistrzowsko. Więc jeśli jakaś decyzja polskiego prezydenta staje się paliwem rosyjskiej propagandy, to należy reagować natychmiast i zdecydowanie.
Niejasność i brak reakcji pozostawiają puste pole, zawłaszczane przez służby rosyjskie, a tym samym pomagają zaciemniać obraz tej wojny w Ukrainie. Ułatwia stopniowe zapominanie tego, ile dla uchodźców z Ukrainy zrobili polscy obywatele. A Ukraińców w Polsce będzie raczej więcej niż mniej, wojna trwa i nieprędko się skończy. I my, rząd oraz prezydent powinniśmy te mosty między naszymi narodami budować, a nie palić. Bo z symbolicznych gierek i coraz głośniejszych nastrojów anty-ukraińskich w Polsce cieszy się tylko Putin.
Prof. Norman Davies o kulcie UPA: ta afera będzie kosztować Polskę w przyszłości
Przeczytaj wywiad Magdaleny Rigamonti!
„Polskie władze powinny mówić jednym głosem”A co rosyjski przywódca chce osiągnąć, gdy mówi, że „rozumie” premiera Tuska w sprawie rurociągu Nord Stream 2? Tusk skrytykował próby przekazania Niemcom obywatela Ukrainy Wołodymyra Żurawlowa, odpowiedzialnego za zniszczenie rurociągu. Zdaniem Putina, Tusk broni Żurawlowa, bo chodzi mu o „opłacalność ekonomiczną”— Polska na wybudowaniu rurociągu straciła kasę, więc Tusk się cieszy, że ktoś go zniszczył. Taki jest przekaz, ale po co?
Słowa Putina są absurdalne i nielogiczne, ale nie o logikę tu chodzi. My wiemy, że Niemcy są największym partnerem gospodarczym Polski, ale zwykły Rosjanin tego nie wie. I to dla niego Putin snuje opowieść o „chciwym Tusku, który rzekomo popiera terroryzm i niszczenie mienia”. Cechą rządów autorytarnych jest to, że one na co dzień tworzą dla swoich obywateli równoległą rzeczywistość.
Jak polskie władze powinny reagować?
Mówić jednym głosem. Kto jest kim. Jak wygląda rzeczywistość. Gdzie są polskie interesy, czego Polska oczekuje i czego wymaga. To ważne, aby utrzymać jasny przekaz, bo im dłużej trwa wojna, tym więcej zawiłości, napięć i prób nadszarpywania zaufania będziemy obserwować. Wojna wykańcza nerwowo, również polityków, stwarza pokusy, żeby zagrać na siebie… Napięcia rosną… Polscy politycy wszystkich opcji są zobowiązani bronić się przed tymi pokusami.
A tymczasem Zełenski gra coraz bardziej agresywnie na polu krajowej polityki. Chwali Banderę, buduje Panteon Narodowy…
Gra agresywnie, bo on nie ma wyjścia. Nie ma zbyt wielu atutów i zbyt wiele kart mu nie zostało, a jakoś musi ludzi wokół siebie utrzymać. Stawką jest przetrwanie Ukrainy. On do tego się zobowiązał, to jest jego ostateczny cel. A nam, Polsce i naszym władzom powinno zależeć, żeby sprawa tego, kto wywołał tę wojnę, nigdy nie znalazła się w politycznym światłocieniu.
Agresorem jest Putin, zbrodniarz wojenny. Musimy to powtarzać, bo im dłużej ten konflikt trwa, tym bardziej granice będą się zacierać. A to jest także dla Polski szalenie niebezpieczne.
W Polsce działa nie tylko Rosja. „W tej sprawie jest coś dziwnego”. Wybitny dziennikarz zdradza kulisy gry zagranicznych służb