Największe tenisowe gwiazdy otaczają się szerokim gronem ludzi, z których każdy coś wnosi do zespołu. Aryna Sabalenka jako pierwsza rakieta świata ma team, na który może liczyć. Jedną z ważniejszych osób jest Jason Stacy, który od kilku lat dba o przygotowanie fizyczne Białorusinki.

Amerykanin opowiedział o swojej przeszłości w rozmowie z „The Times”. W wieku 13 lat, po śmierci ojca, byłego pilota amerykańskich sił powietrznych, stracił dach nad głową i przez kilka lat żył na ulicach Tacomy w stanie Waszyngton.

ZOBACZ WIDEO: Sukces Igi Świątek znaczy więcej niż jakiekolwiek słowa

– Trzech spośród wstrząśnień mózgu, których doznałem, nabawiłem się po uderzeniach bronią. Zostałem ugodzony nożem. Strzelano do mnie. Była to kombinacja znalezienia się w złym miejscu o właściwym czasie, w niewłaściwym środowisku, nie z wyboru, ale z konieczności przetrwania. Kilka razy stało się tak, ponieważ nie chciałem angażować się w narkotyki. To była granica, której nie zamierzałem przekroczyć – powiedział Stacy.

Posiadacz czarnego pasa w jiu-jitsu podejmował różne prace, aby odłożyć pieniądze, a następnie rozpoczął naukę terapii sportowej. Przed dołączeniem do sztabu Sabalenki pracował w występującym w piłkarskiej lidze MLS Seattle Sounders.

– Wiem, że brzmi to banalnie, ale właśnie tak robiłem. To było jak przetrwanie na ulicach. Wiedziałem, że jeśli chcę cokolwiek osiągnąć w życiu, muszę to zrobić. W ten sposób zbudowałem swoją reputację, ponieważ ludzie czuli, że jestem z nimi. Nie byłem nigdzie indziej – dodał Amerykanin.

Stacy rozpoczął współpracę z Sabalenką w 2018 roku, gdy Białorusinka miała 20 lat. W kolejnych latach poprawiła przygotowanie fizyczne i wzbogaciła swój oparty na sile tenis. Dzięki temu w 2023 roku podczas Australian Open zdobyła pierwszy tytuł wielkoszlemowy. Od tego czasu dołożyła kolejne trzy takie trofea.