Wokół Portugalczyka ostatnio dużo się dzieje. Niedawno odmówił Wieczystej Kraków, ale niewykluczone, że wkrótce znajdzie pracę w innym klubie. Teraz sąd rozstrzygnął na jego korzyść trwający od trzech i pół roku spór z Tomczykiem.
„Feio kopnął w biurko, wziął kuwetę i rzucił we mnie”
Przeczytaj jakie były kulisy awantury w Lublinie

Wtedy, po domowym meczu Motoru z GKS-em Jastrzębie Feio rzucił w kierunku prezesa lubelskiego klubu plastikową podkładką na dokumenty, która rozcięła mu łuk brwiowy.
– O mały włos nie straciłem oka, bo człowiek wpadł w furię i nie panował nad sobą. Opowiadał publicznie wiele nieprawdziwych historii na mój temat, przypisuje sobie wszystkie działania w Motorze, przedstawił mnie jako gościa od robienia przelewów i zarzekał się w wywiadzie u Krzysztofa Marciniaka, że na jego temat powiedziano wiele kłamstw i będzie dochodził sprawiedliwości w sądzie. Ja mu dałem pierwszą pracę jako pierwszemu trenerowi i teraz mówię: sprawdzam – mówił w rozmowie z PS Onet Tomczyk.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ten temat był pod lupą prokuratury i sądów dwóch instancji. 31 grudnia 2024 r. Prokuratura Rejonowa w Lublinie umorzyła sprawę. Sprawą z powództwa prywatnoskargowego Tomczyka zajmował się Sąd Rejonowy w Lublinie, który uznał winę portugalskiego trenera.
Jego adwokat odwołał się od tego wyroku i 2 lipca Sąd Okręgowy w Lublinie umorzył postępowanie wobec Feio, a kosztami procesu poniesionymi w tej sprawie obciążył byłego prezesa Motoru. Sąd powołał się m.in. na postanowienie o umorzeniu sprawy przez Prokuraturę Rejonową z grudnia 2024 r.
Wyrok jest prawomocny i nie ma od niego ścieżki odwoławczej. Tomczyk zastanawia się nad skierowaniem sprawy do Sądu Najwyższego o kasację.