Jeszcze rok temu średnia biegowa Vaculika w Gorzowie wyniosła 2,042. I tak można było mówić o przeciętnym sezonie doświadczonego zawodnika, bo był to jego najgorszy wynik od siedmiu lat. Po przenosinach do Motoru miał odżyć. Tak jednak się nie stało. Średnia 36-latka spadła do 1,781. W klasyfikacji indywidualnej PGE Ekstraligi zajmuje dziewiętnaste miejsce.

Żużel. Martin Vaculik: Spadł mi kamień z serca

Porażka w Grudziądzu sprawiłaby, że marzenia Lublinian o medalu by prysły. Wygrana 46:44 oznaczała jednak przepustkę dla Motoru do play-off, gdzie walka nawet o mistrzostwo Polski rozpocznie się od zera. Vaculik zdobył 10 punktów i przyczynił się do tego sukcesu. — Jestem w lepszym humorze niż zazwyczaj. To były ekscytujące zawody. Spadł mi chyba największy w karierze żużlowej kamień z serca. Cieszę się, że tak się stało — powiedział Słowak w rozmowie z portalem ekstraliga.pl.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Mecz otaczało ogromne napięcie, a wynik oscylował w okolicach remisu praktycznie do samego końca. Dopiero w wyścigu czternastym Bartosz Zmarzlik przypieczętował zwycięstwo gości. — Wiedziałem, jaka jest ranga tego meczu i o co w nim chodzi, ale wykorzystałem całe swoje dotychczasowe doświadczenie mentalne, żeby nie dopuszczać do siebie tej presji. Czasami jakaś myśl pojawiała się w głowie, ale starałem się skupiać tylko na najbliższym biegu — przyznał Vaculik.

W półfinale rozgrywek Motor zmierzy się z Pres Grupą Deweloperską Toruń. — Nie ma dla mnie znaczenia, z kim pojedziemy. W play-offach są najlepsze drużyny tego roku. Wszystko zaczyna się od nowa, a to, co było w rundzie zasadniczej, już się nie liczy. Teraz jest nowa walka. W całym sezonie szło mi pod górkę. Wierzę jednak, że ten mecz będzie punktem zwrotnym i od teraz wszystko pójdzie po mojej myśli — podsumował brązowy medalista mistrzostw świata z 2023 roku.