Debiut w wielkoszlemowych kwalifikacjach dla 25-letniej Polki przypadł na Nowy Jork, bo jednym z najlepszych momentów jej kariery w singlu. Zwycięstwa w turniejach wysokiej rangi pozwoliły na walkę o start w jednym z największych turniejów w sezonie. Los skojarzył Martynę Kubkę z 16-letnią Anniką Penickovą, reprezentantką Stanów Zjednoczonych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
I wielokrotnie wydawało się, że prowadzenie jest na wyciągnięcie ręki. Reprezentantka Polski prowadziła 3:0, a potem dwa razy serwowała po wygranie pierwszej partii. To wciąż okazało się zbyt mało, by wygrać pierwszego seta. Rywalka za każdym razem potrafiła doprowadzić do remisu. Decydować musiał tie-break.
Koszmar Polki w tie-breaku w US Open. Ale co za reakcja!
W nim koszmar się powtórzył. Pomimo prowadzenia 4-2 Kubka do końca partii wygrała już tylko… jeden punkt. Tym samym to mająca czeskie korzenie Penickova prowadziła 7:6(5) i był o krok bliżej kwalifikacji do głównej drabinki US Open.
To mogło zaboleć reprezentantkę Polski, bo w trakcie pierwszego seta wielokrotnie była w stanie zaskoczyć młodszą rywalkę efektownymi passing shotami, w niczym nie ustępując jej w wymianach. Zabrakło przede wszystkim skuteczności, by domknąć seta w najważniejszym momencie.
W drugiej partii żadna z pań nie była w stanie wypracować sobie większej przewagi przez dziewięć gemów. Ale to ten dziesiąty okazał się kluczowy, a konkretnie pierwsza piłka setowa dla Martyny Kubki. Polka w świetnym stylu wyczuła kierunek drugiego serwisu Penickovej, posłała szeroki return, który zmylił rywalkę! Przy wyniku 7:6(5), 4:6 o losach awansu do drugiej rundy decydował trzeci set.
Wymarzona końcówka Martyny Kubki. Gra dalej o awans
Ten rozpoczął się dla Polki bardzo źle, przełamaniem dla rywalki, ale Martyna Kubka odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób, serią czterech gemów z rzędu. I znów to ona była bliżej pierwszego zwycięstwa na wielkoszlemowych kortach. A to przecież niemały wyczyn, nawet jeśli mowa tylko o kwalifikacjach.
Annika Penickova była na siebie wściekła, ale w końcu przerwała fantastyczną passę Polki, utrzymując podanie. W końcu, przy serwisie Amerykanki, pojawiły się dwie piłki meczowe. 16-latka zareagowała w najlepszy możliwy sposób, ale po chwili doszło do trzeciej szansy. Po podwójnym błędzie serwisowym nie było już wątpliwości, a Martyna Kubka mogła świętować awans do drugiej rundy kwalifikacji.
Martyna Kubka — Annika Penickova 6:7(5), 6:4, 6:2