To właśnie Nowy Jork pozostawał miejscem, które było szczególne dla polskiego tenisisty. To tu zanotował swój wielkoszlemowy debiut w 2024 r., przegrywając w pierwszej rundzie dopiero po super tie-breaku piątego seta z Hiszpanem Pedro Martinezem. Wcześniej przebrnął przez kwalifikacje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

I właśnie teraz, tuż przed US Open, odbudował swój ranking na tyle, że dostał się do wielkoszlemowych kwalifikacji po raz kolejny. Los nie był dla niego szczególnie łaskawy, bo w pierwszej rundzie przyszło mu zagrać z Norwegiem Nicolaiem Budkovem Kjaerem, jednym z najgroźniejszych nierozstawionych przeciwników.

Bolesna końcówka Polaka w tie-breaku. Niestety

Pierwsza partia nie przyniosła żadnych przełamań, panowie pilnowali swojego serwisu, choć to nasz reprezentant miał dwie piłki setowe przy stanie 6:5. Decydować musiał zatem tie-break. W nim Kaśnikowski nie wygrał żadnego punktu od stanu 2-2, dzięki czemu Budkov Kjaer był bliżej awansu.

Ale początek drugiego seta przyniósł zwrot. W końcu doczekaliśmy się przełamania i już od startu Polak mógł walczyć o powiększenie przewagi. To się ostatecznie nie udało, a przy stanie 5:4 i serwisie Kaśnikowskiego rywal wygrał dwa punkty z rzędu. Ale cóż z tego, skoro Polak zareagował w najlepszy możliwy sposób, serią wygranych wymian i zakończeniem seta wynikiem 6:4.

Trzeci set nie mógł zacząć się dla Polaka gorzej. To Nicolai Budkov Kjaer prowadził już 3:0. Kaśnikowski musiał odpowiedzieć natychmiast i na szczęście tego dokonał, utrzymując podanie. Przy stanie 4:1 sytuacja naszego reprezentanta była arcytrudna, ale w tak trudnej chwili to on wygrał dwa gemy z rzędu, niwelując przewagę przełamania na korzyść przeciwnika.

Już wydawało się, że polski tenisista wrócił do gry. Już wydawało się, że wszystko jest w jego rękach. I wtedy, w najgorszym możliwym momencie, przy swoim podaniu przy stanie 4:5 na korzyść rywala Maks Kaśnikowski posłał piłkę w siatkę przy piłce meczowej, co przesądziło o awansie Norwega.

Po drugim secie wyglądało na to, że Polak w końcu wraca do gry o awans, ale końcówka brutalnie odarła go z marzeń o głównej drabince US Open. Marzenia o występie w niej trzeba odłożyć na kolejny rok.

Maks Kaśnikowski — Nicolai Budkov Kjaer 6:7(2), 6:4, 4:6