W październiku 2025 r. brytyjski biznesmen Johnny Mercer ogłosił nabór na stanowisko marketingowe w swojej firmie budowlanej Polstrad z siedzibą w Polsce. — [Jeszcze niedawno] ludzie nie byli zainteresowani przeprowadzką tutaj — mówi Mercer, siedząc w Charlotte Bouillon Złota, modnym francuskim bistro, które otworzyło się w centrum Warszawy w 2019 r.
Tym razem jednak Mercer został zasypany zgłoszeniami od Brytyjczyków chętnych do pracy w Polsce. Trzydziestu pięciu kandydatów na to stanowisko stanowili Brytyjczycy gotowi do stałego przeniesienia się — w tym jeden, nieposiadający żadnych powiązań z Polską, który dostał tę pracę.
Tradycyjny przepływ migracyjny między Polską a Wielką Brytanią uległ odwróceniu. W okresie od czerwca ubiegłego roku do czerwca bieżącego roku do Wielkiej Brytanii przeniosło się zaledwie 7000 Polaków. Tymczasem trzy i pół razy więcej — 25 tys. osób — wyemigrowało z Wielkiej Brytanii i powróciło do Polski.
Polacy nie są jedynymi, którzy opuszczają Wielką Brytanię. Od 2020 r. liczba osób posiadających brytyjskie paszporty i mieszkających w Polsce wzrosła z 113 tys. do 185 tys. Taki gwałtowny wzrost odzwierciedla rosnący optymizm w Polsce, co stanowi kontrast z nastrojami panującymi w większości krajów Europy Zachodniej.
— To złota era polskiej gospodarki i złota era Polski — mówi Jadwiga Emilewicz, była wicepremier. — Przez ostatnie 200 lat byliśmy krajem emigracji. Obecnie stajemy się jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc docelowych dla imigrantów, w tym z Wielkiej Brytanii.
W 2000 r. PKB na mieszkańca w Polsce — czyli średnia wartość produkcji gospodarczej na osobę — wynosił 42,7 proc. PKB Wielkiej Brytanii. W ciągu ostatnich 25 lat PKB na mieszkańca w Polsce wzrósł do 45 tys. 113 dol. (166 tys. 432 zł według aktualnego kursu) — co stanowi 85,9 proc. PKB Wielkiej Brytanii. Trend nie zatrzymuje się na tym poziomie. Według prognoz średni dochód gospodarstwa domowego w Polsce przekroczy poziom Wielkiej Brytanii w 2031 r.
Julia Chełmińska należy do grona Brytyjczyków, którzy w ostatnich latach przeprowadzili się do Polski. Urodzona i wychowana w Londynie w rodzinie polskich rodziców 33-latka przeprowadziła się do Warszawy trzy lata temu, na krótko przed urodzeniem pierwszego dziecka. Napływ imigrantów z Wielkiej Brytanii nie jest dla niej zaskoczeniem.
— Biorąc pod uwagę gospodarkę, jedzenie, centrum miasta, eleganckie restauracje, myślisz sobie: „Wow, to wygląda świetnie — nic nie tracę” — zauważa Chełmińska. — Nie wyjeżdżam do komunistycznego kraju trzeciego świata, a właśnie takie wrażenie sprawiała Polska jeszcze 15 lat temu — dodaje.
Nie chodzi tylko o gospodarkę. Jak twierdzi, dla Brytyjczyków atrakcyjna jest również kultura. — Mieliśmy falę Polaków przybywających do Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy wiedzą, jacy są Polacy, byliśmy sąsiadami. Istnieje między nami symbioza.
— Brytyjczykom łatwo jest pomyśleć: „To tylko dwie godziny lotu. Widzę, że jakość życia jest tam lepsza. Znam już Polaków, więc łatwo się z nimi dogadam. I tak mówią po angielsku, a ja lubię pierogi” — dodaje Chełmińska.

WERONIKA KOWALSKA / NURPHOTO / NURPHOTO VIA AFP / AFP
Ludzie odpoczywający na trawniku w Łazienkach Królewskich w Warszawie, 1 maja 2025 r.
Niskie koszty życia
Chełmińską przyciągnęły przede wszystkim niższe koszty życia. Jej trzypiętrowy dom z ogrodem w Warszawie kosztuje mniej niż dwupokojowe mieszkanie komunalne w Londynie. Pinta [nieco ponad pół litra] piwa kosztuje 10 zł [to raczej cena droższego piwa kupowanego w sklepie, niż w pubie, gdzie w Warszawie jego ceny zależą od lokalizacji i marki i wahają się od kilkunastu zł za pół litra w pubach studenckich po 30 zł wzwyż w popularnych miejscach w centrum – przyp. red.].
Są jednak inne powody, dla których uważa Polskę za lepsze miejsce niż Wielka Brytania do założenia rodziny. Urlop rodzicielski jest w pełni przenoszalny między małżonkami. Chelmińska, która w momencie porodu nie pracowała, mogła przenieść osiem i pół miesiąca swojego urlopu macierzyńskiego na męża. Wszystkie rodziny otrzymują również od rządu 800 zł miesięcznie na dziecko, co nie jest uzależnione od dochodów.
Chełmińska czuje się też bezpieczniej. Do jej dawnego mieszkania na parterze w dzielnicy Shepherd’s Bush trzykrotnie ktoś się włamał. W Polsce nigdy nie padła ofiarą żadnego przestępstwa.
Jako młoda kobieta Chełmińska przyzwyczaiła się do samotnych spacerów po Warszawie. Bez zastanowienia postąpiła tak samo podczas niedawnej podróży do Londynu. — Byłam na mieście dość późno w okolicy, gdzie moja przyjaciółka zapytała: „Co ty robisz, spacerując tu o tej porze?”. Nie sądziła, że będę bezpieczna.
Elektrownia Powiśle, położona dwa km od centrum, przez długi czas była symbolem warszawskiego życia. Nadal nim jest — ale teraz pokazuje jego dynamikę, a nie ponurość.
Charakterystyczne szare kominy elektrowni zostały odbudowane, łącząc współczesną architekturę z przemysłową przeszłością. W 2021 r. budynek, wcześniej ogrodzony, został ponownie otwarty jako modna hala ze street foodem. W środku mieszkańcy mają do wyboru dania kuchni wietnamskiej, tajskiej, japońskiej, indyjskiej, meksykańskiej, libańskiej i włoskiej, a także wiele innych.

Rafał Guz / PAP
Wnętrze Elektrowni Powiśle, grudzień 2021 r.
Ja też głęboko odczuwam przemiany, jakie zaszły w Polsce. Moja matka, urodzona w Polsce, z nazwiskiem panieńskim Batyra, miała 27 lat, gdy po poznaniu mojego ojca przeniosła się z powrotem do Wielkiej Brytanii w 1985 r. Pod koniec lat 90. i na początku XXI w. odwiedzałem Warszawę niemal co roku, aby zobaczyć się z dziadkami. Kiedy przekraczałem próg ich domu, witał mnie rosół.
Najważniejszym punktem moich podróży była wizyta na czarnym rynku, największym w Europie Środkowej, zlokalizowanym na nieczynnym, starym stadionie narodowym nad Wisłą. W każdy weekend setki tymczasowych straganów rozciągały się wzdłuż całej górnej krawędzi trybun. Bazar ten — znany jako Stadion Dziesięciolecia lub Jarmark Europa — prosperował wyłącznie dlatego, że asortyment towarów dostępnych w sklepach był skromny.
Teraz już tak nie jest. Bazar został zamknięty w 2008 r., kiedy to rozebrano stary stadion. Obecnie w tym miejscu stoi nowy, lśniący Stadion Narodowy, który może pomieścić 58 tys. osób — kolejny ogromny symbol szeroko zakrojonej transformacji Warszawy.
Zamiast nudnych, monochromatycznych budynków w panoramie miasta pojawiła się nowa energia. Ulice usiane są placami budowy, a drogi w mieście są albo nowe, albo w trakcie modernizacji. To wizualny dowód ogólnego wzrostu PKB Polski od czasu upadku komunizmu w 1989 r. — drugiego najwyższego na świecie, ustępującego jedynie Chinom, według Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Przedsiębiorcy prowadzący działalność po obu stronach granicy niemiecko-polskiej twierdzą obecnie, że połączenia transportowe są często lepsze po stronie polskiej — pociągi Pendolino, poruszające się z prędkością do 200 km na godz. [a maksymalnie z prędkością 250 km na godz.], łączą główne miasta.
Zaledwie w grudniu 2025 r. firma Volkswagen ogłosiła plany rozbudowy swoich fabryk w zachodniej Polsce, która jest jedynym miejscem, gdzie firma produkuje elektryczną furgonetkę Crafter. Również fabryka Mercedesa produkująca model Sprinter została niedawno przeniesiona z Niemiec do Polski.
— Trudne czasy kształtują silnych ludzi — mówi Emilewicz, która urodziła się w 1974 r., około 16 lat przed upadkiem komunizmu w kraju. Twierdzi, że pod pewnymi względami zrujnowana spuścizna komunizmu pomogła wzbudzić tę determinację do modernizacji. — Naprawdę zaczynaliśmy od zera. Ta chęć poprawy warunków życia była bardzo silna w moim pokoleniu.
Dla niektórych to właśnie ta determinacja odróżnia dzisiejszą Polskę od Wielkiej Brytanii.
Philip Warda, 33-latek, mieszkał w Wielkiej Brytanii, zanim trzy lata temu przeniósł się do Polski. Przypomina sobie motto bliskiego przyjaciela z liceum w Londynie: „Nie chce mi się”. — Bycie leniwym było cool — mówi. — W Polsce ludzie wprawdzie narzekają, ale pracują, panuje tu mentalność: „Musi być zrobione”.
Gwałtowny wzrost wyników w edukacji
Wyniki Polski w międzynarodowych rankingach edukacyjnych gwałtownie wzrosły od 2000 r., co przypisuje się takim działaniom, jak obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkole i przedszkolu. Reformy opóźniły również rozpoczęcie programów zawodowych, aby podnieść minimalne standardy umiejętności czytania, pisania i liczenia.
Moi dziadkowie ledwo mówili po angielsku, więc musiałem próbować porozumiewać się z nimi moim kiepskim polskim. Jednak poziom znajomości angielskiego wśród dzisiejszej młodzieży jest tak wysoki, że ambitni rodzice, których spotykam, mówią mi, iż oczekują, że ich dzieci będą trójjęzyczne.

The Telegraph / Tim Wigmore
Tim Wigmore z dziadkami w latach 90. XX w.
Polska nie jest jedynym krajem odnoszącym sukcesy gospodarcze. Wszystkie 10 krajów byłego bloku wschodniego, które przystąpiły do UE w 2004 r., odnotowało silny wzrost gospodarczy. Polska ma jednak specyficzne atuty w porównaniu z tymi krajami. Z populacją wynoszącą 38 mln mieszkańców jest zdecydowanie największym członkiem tej grupy i wykorzystała swoją wielkość, by stać się regionalnym centrum.
Od 2004 r. Polska otrzymała od UE 175 mld euro (753 200 mld zł) — głównie w postaci funduszy strukturalnych, które przyczyniły się do poprawy infrastruktury w regionach, a także kapitału. Członkostwo w jednolitym rynku miało być może jeszcze większe znaczenie. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce wzrosły siedmiokrotnie od 2003 r., czyli ostatniego roku przed przystąpieniem do UE, do 2023 r. Eksport Polski do UE wzrósł pięciokrotnie od 2004 r.
— Polscy rolnicy stali się największymi beneficjentami integracji europejskiej — mówi dr Roch Dunin-Wąsowicz z University College London. Polskie rolnictwo, będące obecnie trzecim co do wielkości producentem mleka w UE (po Niemczech i Francji), przewyższa obecnie europejskich konkurentów, w tym Wielką Brytanię, w niektórych kluczowych obszarach.
Jednak rozwój Polski nie opiera się wyłącznie na tradycyjnych atutach kraju, takich jak rolnictwo czy przemysł wytwórczy. Prędkość internetu jest wyższa niż w Wielkiej Brytanii. Warszawa jest uznawana za lidera w dziedzinie technologii finansowych, a ponadto posiada prężnie rozwijający się sektor gier.
— Poprzedni wzrost polegał w zasadzie na nadrabianiu zaległości — wyjaśnia profesor Joanna Tyrowicz, ekonomistka z centrum badawczego Grape. — Coraz częściej obserwujemy, że najlepsze polskie firmy z wielu branż osiągają wyniki równie dobre, a nawet lepsze, niż przedsiębiorstwa w jakimkolwiek innym kraju UE. To całkiem nowe zjawisko.
„Wszystkie składniki” sukcesu
Jeśli ten trend się utrzyma, twierdzi Tyrowicz, poziom dochodów w Polsce mógłby wkrótce przewyższyć poziom wielu krajów Europy Zachodniej.
— Jeśli to się naprawdę sprawdzi, będzie to ogromne osiągnięcie. Wszystkie składniki są na miejscu. Kiedyś nadrabialiśmy zaległości, a teraz zaczynamy poruszać się własnym tempem. Czy to się powiedzie, pozostaje kwestią otwartą. Czy te wszystkie innowacyjne firmy wystarczą, by pociągnąć całą gospodarkę?
Taki optymizm nie powinien przesłaniać problemów, przed którymi stoi Polska. Wskaźnik urodzeń spadł do 1,1, co plasuje go wśród najniższych w Europie. Polityka ma wymiar quasiamerykański — to mieszanka wyborów rozstrzygających się o włos, przy niewielkich szansach na porozumienie między dwiema głównymi partiami oraz elektoratem ostro podzielonym według płci oraz między obszarami miejskimi i wiejskimi.
Od momentu przystąpienia do UE Polska otrzymała trzykrotnie więcej, niż sama wpłaciła. Jednym z paradoksalnych przejawów sukcesu gospodarczego kraju jest to, że wkrótce może przestać być odbiorcą netto środków z UE, a stać się płatnikiem netto.
— Tak, wzrost gospodarczy [Polski] był imponujący — mówi Gavin Rae z Akademii Leona Koźmińskiego. — Jednak poziom inwestycji jest obecnie niski, produkcja przemysłowa spada, a usługi publiczne — opieka zdrowotna i emerytury — przeżywają kryzys.
Inwazja Rosji na Ukrainę przyniosła bezprecedensowe wyzwania. Ponad 2,5 mln Ukraińców, z których zdecydowana większość to uchodźcy przybyli od 2022 r., mieszka obecnie w Polsce, co stanowi prawie siedem proc. całkowitej populacji Polski. Oprócz cywilów i dzieci liczba ta obejmuje również dziesiątki tysięcy rannych ukraińskich żołnierzy borykających się z problemami ze zdrowiem psychicznym.
Rosyjskie zagrożenie zmusiło również Polskę, której wydatki na obronę wzrosną w przyszłym roku do 4,8 proc. PKB, do ograniczenia wydatków w innych obszarach. Gdyby Rosja zdobyła kolejne tereny Ukrainy i zbliżyła się jeszcze bardziej do terytorium Polski, presja na inne części budżetu jeszcze bardziej wzrośnie. Podobnie jak deficyt budżetowy kraju, który gwałtownie wzrósł od czasu zwiększenia wydatków na wojsko.

The Telegraph
Wykres liniowy przedstawiający wzrost wydatków na obronność poszczególnych krajów NATO w ostatnich latach
Spacerując po Warszawie, na każdym kroku spotyka się z przeszłością. Podczas gdy ulice Londynu usiane są pomnikami poświęconymi poległym na obcych ziemiach, w Warszawie upamiętniani umierali we własnej ojczyźnie. Setki tysięcy ludzi zginęło na terenie stolicy podczas II wojny światowej w ciągu sześciu lat nazistowskiej okupacji.
Szczególnie poruszający pomnik w Ogrodzie Saskim, jednym z głównych parków, upamiętnia ostatnich obrońców Warszawy. Właśnie w tym miejscu w 1944 r. zginęli mężczyźni i nastoletni chłopcy z polskiego ruchu oporu. W odwecie za powstanie okupanci stracili nawet 200 tys. Polaków.
W latach 1795-1989 Polska była niepodległym państwem jedynie przez 21 lat przed II wojną światową. W tym konflikcie zginęło około 5,7 mln Polaków, co stanowiło jedną szóstą ludności. Tragiczna ironia tych walk polegała na tym, że Polska poniosła dwie porażki — najpierw z rąk sojuszu nazistowsko-sowieckiego, a następnie ponownie z rąk Sowietów, którzy sprawowali kontrolę nad krajem po 1945 r.
Dopiero w 1993 r. ostatnie oddziały rosyjskie opuściły Polskę. Wszystkie kolejne rządy, niezależnie od poglądów politycznych, były zdecydowane dopilnować, by rosyjscy żołnierze nigdy więcej nie postawili stopy na polskiej ziemi.
Dla polskiego rządu pełna inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 r. przyniosła gorzkie potwierdzenie racji. — Próbowaliśmy uświadomić wszystkim, jaka jest Rosja, ale bezskutecznie — mówi Emilewicz. — Po wybuchu wojny nie odczuliśmy satysfakcji — po prostu mieliśmy rację — dodaje.
Podczas gdy znaczna część Europy zmaga się z dylematem związanym ze stosunkowo niewielkim wzrostem wydatków na wojsko, wydatki Polski na obronę są obecnie najwyższe spośród wszystkich krajów NATO. Polska ma obecnie największą armię spośród wszystkich krajów Europy kontynentalnej oraz trzecią co do wielkości w NATO, po Stanach Zjednoczonych i Turcji.
W Wielkiej Brytanii dowódcy wojskowi regularnie ubolewają nad brakiem gotowości społeczeństwa do stawienia czoła zagrożeniom militarnym. Nie ma potrzeby przekonywania do tego Polaków. Polska „absolutnie powinna” wydawać tak dużo na obronę — mówi Maja Okoń, 19-latka studiująca na Uniwersytecie Warszawskim.
W każdym polskim mieście jest mnóstwo pomników wojennych. Jesteśmy bardzo związani z naszą historią. Polska jest jednym z nielicznych krajów, które naprawdę doceniają swoją historię i traktują ją bardzo poważnie. W szkole uczymy się wiele o naszej historii — nie tylko o historii Polski, ale także o historii świata
— mówi.
Dla Polaków ważną lekcją przekazywaną każdemu nowemu pokoleniu jest strach przed Rosją. — Nie mamy innego wyboru, jak tylko się bać — mówi Okoń. — Kto by się nie bał?

The Telegraph / Tim Wigmore
Wykres przedstawiający liczebność armii wybranych państw NATO
Szkolenie wojskowe jest obowiązkowe dla każdego dorosłego mężczyzny, choć nie ma polityki poboru do wojska. W tym roku 230 tys. mężczyzn w wieku 18–23 lat zostało wezwanych do wpisania się do ewidencji wojskowej, gdzie przeszli badania lekarskie i psychologiczne w celu ustalenia ich zdolności do służby.
Istnieje też skrajna frakcja polskiego nacjonalizmu, w tym grupy neonazistowskie i antysemickie. Jednak kilku imigrantów z Anglii zauważa, że Polska ogólnie ma znacznie swobodniejszy stosunek do patriotyzmu i większą swobodę w postrzeganiu idei dumy narodowej.
— Patriotyzm jest tu powszechny i nie jest powiązany z żadną tożsamością polityczną, podczas gdy w Wielkiej Brytanii może być kojarzony ze skrajną prawicą — zauważa Chełmińska. — To poważny problem. Polacy są patriotami, ponieważ straciliśmy naszą ojczyznę i walczyliśmy o jej odzyskanie. Potrzebujemy tej dumy, aby ją chronić.
„Rosnący dobrobyt i międzynarodowe zaufanie”
Obecna pozycja Polski w Europie jest lepsza niż kiedykolwiek od czasu rozpadu Rzeczypospolitej Obojga Narodów w 1795 r. — mówi mi Michał Przeperski, popularny historyk i autor.
Z perspektywy historyka transformacja Polski to nic innego jak skok cywilizacyjny. Pod koniec lat 80. kraj był pogrążony w stagnacji — był szary, wyczerpany gospodarczo i obciążony wszechogarniającym poczuciem beznadziejności. To, co obserwujemy dzisiaj — powrót emigrantów, rosnący dobrobyt i międzynarodowe zaufanie — to długoterminowe owoce niezwykłej, często chaotycznej, ale ostatecznie udanej transformacji
— mówi.
Polska osiągnęła to, o czym od pokoleń marzyła — stała się normalnym krajem europejskim, charakteryzującym się integracją z centrum i zachodem kontynentu. — Zdecydowanie — mówi Emilewicz.
Ambitni Polacy od dawna uważali wyjazd z kraju za niezbędny do spełnienia swoich marzeń zawodowych. — Kiedy byłam studentką, myśleliśmy wyłącznie o tym, jak wyjechać z Polski, ze względu na 17-procentową stopę bezrobocia i bardzo niski poziom życia — wspomina Emilewicz.
Dzisiejsi studenci nie patrzą na Zachód z taką samą zazdrością. Prognozy wskazują, że w tym roku gospodarka Polski wzrośnie o 3,2-3,5 proc., czyli trzykrotnie więcej niż średnia w strefie euro. W Warszawie panuje prawdziwy optymizm i pewność siebie, których brakowało podczas moich dziecięcych wizyt w tym mieście.
Dzisiaj, patrząc na Park Praski — jedną z zielonych przestrzeni rozsianych po całej Warszawie — grupa studentów pierwszego roku nie widzi powodu, by opuszczać Polskę.
— To najlepsze miejsce do życia, jestem bardzo dumna z bycia Polką — mówi Maja Okoń. — [Polska] ma swoje wady, jak każdy kraj, ale ogólnie uwielbiam tu mieszkać. Kiedy byłam młodsza, myślałam, że będę studiować za granicą, ale tutaj studia są bezpłatne.
Wszyscy obywatele Polski mają prawo do bezpłatnej edukacji wyższej na uczelniach finansowanych przez rząd. Po ukończeniu studiów dostają dodatkowe zachęty do pozostania w Polsce. Osoby w wieku do 26 lat są zwolnione z podatku dochodowego od pierwszych 85 528 zł zarobionych w ciągu roku.
Maja Okoń kiedyś marzyła o tym, by przez kilka lat mieszkać w Wielkiej Brytanii. Teraz nie jest pewna, co mogłaby tam znaleźć, czego nie miałaby już teraz — i to za mniej — w Polsce.
— Kiedy byłam młodsza, a Wielka Brytania była jeszcze w Unii Europejskiej, marzyłam o przeprowadzce do Anglii. Teraz sprawa jest bardziej skomplikowana. Wydaje mi się, że jest tam drożej. Nie jest to też najbezpieczniejsze miejsce — mówi.
Odwiedzając inne duże europejskie miasta, Okoń nie ma wrażenia, że Warszawa pozostaje w tyle. — Kiedy myślę o innych miastach, nie przychodzi mi do głowy nic, czego by nam brakowało.
Jej przyjaciółka, Hanna Wrońska, zgadza się z nią. — Dużo narzekamy — mówi. — Ale szczerze mówiąc, wszystko jest tutaj. Mamy wszystko, czego potrzebujemy.
Dowiedz się więcej: