Tego spotkania nie trzeba było dodatkowo reklamować. Oprócz walki o półfinał rozgrywek była to rywalizacja między byłą a obecną gwiazdą Chicago Fire. To Hugo Cuypers był największą postacią Strażaków przed transferem Roberta Lewandowskiego. Po przyjściu Polaka Belg zdecydował się odejść, co część kibiców klubu z Wietrznego Miasta odebrało jako zdradę.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Pierwotny plan był inny. Trener Gregg Berhalter zapowiadał, że obaj napastnicy mogą grać razem. Cuypers oddał bardziej utytułowanemu koledze numer 9, a Chicago opublikowało wideo, w którym Belg wyraził entuzjazm związany ze wspólną grą dla Fire. Obaj odbyli kilka wspólnych treningów, ale nie było im dane razem zagrać. Tuż przed wznowieniem sezonu Cuypers odszedł do CF Monterrey.

Belg przyznał później w wywiadzie dla Apple TV, że nie chciał podejmować ryzyka związanego z tym, że prędzej czy później to Polak zostanie pierwszoplanową postacią zespołu. Do nowego zespołu wprowadził się znakomicie. Jego gole pomogły w wygranych z Interem Miami i liderem Konferencji Wschodniej MLS Nashville FC. W efekcie obie ekipy odpadły już w fazie grupowej Leagues Cup.

Przywitanie Cuypersa i Lewandowskiego przed pierwszym gwizdkiem:

Niewiele brakowało, by już w pierwszej połowie ćwierćfinału tych rozgrywek Cuypers miał na rozkładzie także trzecią drużynę tabeli Konferencji Wschodniej. Belg świetnie wyszedł do dośrodkowania i uderzył głową nad poprzeczką. Został przy tym zahaczony ręką przez Chrisa Brady’ego.

Bramkarz Fire dostał za to żółtą kartkę, a sędzia wskazał na „wapno”. Arbiter postanowił sprawdzić jeszcze tę sytuację na powtórce, ale nie zdecydował się wyrzucić Brady’ego z boiska. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Lucas Ocampos i kropnął w słupek.

Zmarnowany rzut karny Ocamposa:

W doliczonym czasie gry już nic nie uratowało Strażaków. Po dośrodkowaniu Gerardo Arteagi z rzutu wolnego Victor Guzman uderzył głową nie do obrony.

Piękna główka Ocamposa:

Piłkarze Fire mogli pluć sobie w brodę, bo to oni jako pierwsi powinni wyjść na prowadzenie. W 14. minucie Strażacy powinni wyjść na prowadzenie. Po akcji Puso Dithejane i Philipa Zickernagela oko w oko z bramkarzem stanął Anton Saletros. Górą był Esteban Andrada, który końcówkami palców sparował piłkę na rzut rożny.

Niewykorzystana sytuacja Saletrosa:

Trudna przeprawa Lewandowskiego

Lewandowski długo czekał na swoją pierwszą okazję w tym meczu. Często zapuszczał się pod linię środkową i brał udział w rozgrywaniu piłki. Rywale nie odstępowali go na krok, często atakując go bez pardonu. Z czasem pokazywał coraz większą frustrację.

Dopiero w 55. minucie stanął przed szansą na wpisanie się na listę strzelców. Philip Zinckernagel posłał kąśliwe dośrodkowanie, a Lewandowski z rywalem na plecach zaatakował piłkę wślizgiem, ale nie zdołał jej sięgnąć.

Po chwili Duńczyk sam wziął sprawy w swoje ręce. Po podaniu Andrew Gutmana płaskim strzałem doprowadził do wyrównania.

Ostatnie słowo należało jednak do Monterrey. W 83. minucie Lewandowski ruszył środkiem pola i podał niedokładnie do Robina Loda, a rywale wyprowadzili kontrę, którą przepięknym strzałem wykończył Orbelin Pineda.

Chicago Fire nie tylko straciło szansę na trofeum, ale i na awans do Ligi Mistrzów CONCACAF. Wejdą do niej trzy czołowe ekipy Leagues Cup.