W kryzysowym momencie „Gryfy” miały już ośmiopunktowy deficyt, a w drużynie brakowało dwóch bardzo ważnych zawodników. W takich sytuacjach nie brakuje obaw o posypaniu się misternego planu dotyczącego szybkiego i bezproblemowego awansu. Historia bowiem wielokrotnie pokazywała nam skazane na sukces drużyny, które ostatecznie zostawały z niczym na ostatniej prostej.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Polonia koniec końców wyszła z opresji, ale w pewnym momencie w jej obozie było bardzo nerwowo, bo równie dobrze ośmiopunktowa strata mogła zostać powiększona, co w połączeniu z problemami kadrowymi mogłoby przynieść opłakane skutki w rewanżu.

Zobacz także: Zrobili to jako pierwsi w sezonie. Mogą mówić o niedosycie

— Strasznie nerwowo było. Nie szło nam to spotkanie. Potem był ten upadek Krzysztofa, także jechaliśmy nie dość, że osłabieni brakiem Wiktora, to jeszcze teraz doszedł Buczkowski. Było nieciekawie. Tor był inny, inaczej przygotowany. Był twardszy i trzeba było zaczynać od nowa. Z całą pewnością to był najtrudniejszy mecz w sezonie. Każdy mecz jest ciężki, ale ten był wyjątkowo. To był taki dreszczowiec — przyznał szczerze Śledź, cytowany przez „Speedway Ekstraligę”.

W rewanżu już z Wiktorem Przyjemskim?

Bydgoszczanie dzięki wywalczonemu remisowi nie muszą w rewanżu odrabiać strat. Dodatkowo prawdopodobnie przystąpią w najmocniejszym składzie — z Buczkowskim i Przyjemskim.

Zobacz także: To już pewne. Kolejne złe wiadomości dla Stali Gorzów

— Ja bym chciał, żebyśmy w rewanżu pojechali w komplecie. Wiktor już się nie może doczekać, żeby jeździć. Powiedział, że jak ma nie startować w meczu to już więcej nie przyjeżdża, bo to jest za dużo nerwów (śmiech). Cieszę się, że mamy chwilę przerwy. Nastroje mamy jak zawsze bojowe, będziemy walczyć, jesteśmy u siebie. Będziemy faworytem i musimy to udowodnić — powiedział Śledź.