Powiat sokólski w woj. podlaskim graniczy bezpośrednio z Białorusią. W sytuacji narastającego napięcia, wywołanego przez doniesienia wywiadów o możliwych prowokacjach Rosji i Białorusi wobec państw NATO, radni powiatu postanowili zwrócić się do premiera Donalda Tuska w sprawie, która bezpośrednio dotyczy bezpieczeństwa mieszkańców.Radni z powiatu sokólskiego z apelem do Donalda Tuska. „To już jest porażka”

We wtorek podczas XXXIX sesji Rada Powiatu Sokólskiego przyjęła apel do premiera „o pilne wzmocnienie systemu łączności GSM i zapewnienie niezawodnej łączności alarmowej na obszarze przygranicznym”.

Podczas dyskusji radni zwracali uwagę na problemy z łącznością, które dotykają nie tylko mieszkańców, ale i przedstawicieli służb oraz lokalnych władz, co może być szczególne groźne w sytuacjach kryzysowych. Jak mówili, zdarza się, że strażacy mają problem z komunikacją w czasie akcji. — To już jest porażka. I tak nie powinno być — ocenił starosta sokólski Piotr Rećko.

Polecamy: Jedyny kraj NATO bez armii czuje na plecach oddech Rosji. „Nie obronimy się sami”

Ćwiczenia Północny Wiking na Islandii, 22 sierpnia 2026 r.„Jest bardzo źle”

— Bezpieczeństwo mieszkańców powiatu sokólskiego zależy w dużej mierze od tego, czy my potrafimy się skutecznie skomunikować. Niestety, na naszych terenach przygranicznych z komunikacją jest źle, nawet bardzo źle — mówił podczas sesji członek zarządu powiatu Jerzy Białomyzy.

Według jego słów często zdarza się, że mieszkańcy, próbując dzwonić na numer alarmowy, łączą się z białoruskim operatorem. Potwierdził to Rećko, który sam przekonał się o tym, gdy zadzwonił na 112 stojąc przy remizie w Zubrzycy Wielkiej. — Polski sygnał nie powinien być dostępny na Białorusi, a przede wszystkim białoruski sygnał nie powinien docierać na nasze terytorium — podkreślał starosta.

Radni wskazali na konieczność zwiększenia mocy nadajników GSM po polskiej stronie oraz zapewnienia im niezależnego zasilania w postaci generatorów prądu. Apelują też o rozwiązanie, które ograniczy możliwość korzystania z sygnału zagranicznego na polskim terytorium.

Chodzi o bezpieczeństwo publiczne

Samorządowcy są przekonani, że sprawy nie można zostawiać w gestii prywatnych operatorów komórkowych, gdyż chodzi o kwestie bezpieczeństwa na strategicznym obszarze kraju. Jak zaznaczyli jednak, swój apel skierowali również do nich. Mimo to uważają, że sprawą powinno zająć się państwo, bo sytuacja wymaga rozwiązań systemowych.

„Dziś brak zasięgu może oznaczać przede wszystkim frustrację: niemożność wykonania telefonu, problem z internetem czy obawę przed dodatkowymi kosztami roamingu. W sytuacji kryzysowej konsekwencje mogą być jednak znacznie poważniejsze” — czytamy po komunikacie z posiedzenia rady, opublikowanym w mediach społecznościowych.

„Jeżeli mieszkaniec nie może skutecznie połączyć się z numerem 112, jeżeli strażak nie może skontaktować się z kolegą podczas akcji, a po awarii zasilania stacje przekaźnikowe szybko przestają działać, przestaje to być problem jakości usług. Staje się to problemem bezpieczeństwa publicznego” — podkreślają radni.