Z zawodu jest elektrykiem, ale nigdy nie przepracował w tym fachu ani jednego dnia. Od 15 lat dokumentuje Łódź, jakiej większość mieszkańców nie zna. Radek „Redman” Stępień, twórca profilu „Łódź nieoczywista”, oprowadza po mieście oraz fotografuje kamienice, opuszczone fabryki i zaułki.
Radosław Stępień na co dzień pracuje w Łódzkim Domu Kultury. Gdy już musi, sam siebie nazywa animatorem kultury. Jego przygoda z fotografowaniem Łodzi zaczęła się piętnaście lat temu. W tym samym czasie w internecie zaczęły powstawać grupy, w których ludzie publikowali stare zdjęcia miasta. Przeglądając je, zauważył, że wielu miejsc po prostu nie zna. – Zacząłem się zastanawiać, jak niektóre z tych miejsc wyglądają dzisiaj – wspomina. Kupił swój pierwszy aparat i zaczął spacerować po Łodzi, zestawiając to, co widział, ze starymi fotografiami. Z czasem spacery przerodziły się w coś więcej niż hobby.
Miejsca, które proszą się o odkrycie
Radek szybko zaczął wchodzić do miejsc niedostępnych – opuszczonych fabryk. – Rzadko udawało się tam znaleźć jakiekolwiek wyposażenie, jednak pozostawały zapach albo kartki powieszone przy dawnym stanowisku pracy. Ten klimat silnie działał na moją wyobraźnię – opowiada. Tak narodził się pomysł na profil „Urban Explorers Łódź”, na której zamieszczał zdjęcia miejsc zapomnianych. Później doszedł drugi – „Łódź Nieoczywista”. – Gdy ktoś pod zdjęciem pisał, że chciałby zobaczyć, jak dane miejsce wygląda dzisiaj, traktowałem to, jak wyzwanie. Chciałem być pierwszym, który je odczaruje – mówi Radek.
Niektóre miejsca udawało mu się odkryć po kilku miesiącach, inne wymagały nawet dziesięciu lat cierpliwości. Dziś ma na koncie ok. 600 zwiedzonych kamienic i ponad 150 dawnych fabryk i zakładów pracy, a mimo to wciąż znajduje nowe zakątki. Jak przyznaje, nie zostało już wiele całych obszarów miasta, których nie zna. Nadal może jednak odkrywać pojedyncze kamienice, podwórka czy ich fragmenty. – Jeżeli mam dwie, trzy godziny dla siebie i aparat, zawsze staram się znaleźć coś nowego – dodaje.
Łódź trzeba oglądać z każdej strony
Radek ma swoją teorię, dlaczego Łódź wciąż kryje tajemnice. – Za pracą przyjeżdżali tu ludzie z całej Polski, co uczyniło Łódź miastem wielokulturowym. Ta różnorodność była jego siłą – dodaje.
Uważa, że miasta nie da się poznać, patrząc tylko na jego ładniejszą stronę. – Tożsamość miasta budują wszyscy jego mieszkańcy. Zarówno ci zamożni, jak i ci skromnie uposażeni. Trzeba patrzeć na miejsca odnowione, ale też na te zapomniane – tłumaczy Radek. Jego zdaniem właśnie dlatego Łódź nigdy nie będzie do końca odkryta. – Każde miasto jest nieoczywiste. Nie będzie odkryte, dopóki takich osób jak ja nie będzie więcej – mówi.
Sam najchętniej wraca na Bałuty, gdzie się urodził i wychował. – To dzielnica, która w rankingach wypada jako niebezpieczna. Dla mnie to po prostu dom. Zawsze będę tu wracał z sentymentem – przyznaje.
Wciąż zagląda za kolejne bramy
Radek oprowadza po Łodzi we własnym, autorskim stylu. – Opowiadam na bazie własnych doświadczeń i historii, które usłyszałem od ludzi. Mniej skupiam się na warstwie historycznej, tę każdy może sobie doczytać w książce – tłumaczy. Zależy mu, by uczestnicy spacerów zobaczyli coś nowego, nawet w swojej okolicy. – Wolę bardziej pokazywać niż opowiadać. Chcę, żeby osoby, które wychodzą z mojego spaceru, zobaczyły coś nowego, coś, czego się nie spodziewały – dodaje.
Ma nadzieję, że jego prywatne archiwum zdjęć posłuży kiedyś potomnym. – Może za sto lat ktoś na ich podstawie zwizualizuje sobie, jak wyglądała dzisiejsza Łódź – mówi.