Sąd Okręgowy w Łodzi nie uwzględnił w środę wniosku Karola B. o warunkowe przedterminowe zwolnienie z odbycia reszty kary pozbawienia wolności za zabójstwo w procesie „łowców skór”. W 2007 r. Karol B. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Odbywanie kary powinien zakończyć w grudniu 2028 r.
Karol B. przebywa obecnie na wolności, gdyż Sąd Okręgowy we Wrocławiu w maju br. udzielił mu zgody na półroczną przerwę w odbywaniu kary, która formalnie kończy się w grudniu 2028 roku. Skazany złożył do łódzkiego sądu wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie. W środę Sąd Okręgowy oddalił ten wniosek po sprzeciwie prokuratora.
Zgodnie z uzasadnieniem sądu skazany odbywał orzeczoną karę od 1 stycznia 2004 do 27 maja 2026 roku. Wtedy, postanowieniem Sądu Okręgowego we Wrocławiu, udzielono mu na okres 6 miesięcy przerwy w karze. Formalnie, co przypomniała sędzia Anna Małecka z Wydziału Penitencjarnego Sądu Okręgowego w Łodzi, do odbycia pozostały skazanemu 2 lata, 7 miesięcy i 3 dni.
Powołując się na opinię penitencjarną, sędzia oceniła, że zachowanie skazanego podczas pobytu w zakładzie karnym „nie budziło większych zastrzeżeń, a proces resocjalizacji przebiegał właściwie, przy czym wymaga utrwalenia”. – Niemniej oprócz regulaminowego co do zasady zachowania, skazany nie wyróżniał się niczym szczególnym, co dawałoby podstawę do sformułowania wobec niego pozytywnej prognozy kryminologicznej. Skazany nie wykazywał szczególnego zaangażowania w proces resocjalizacji – uzasadniła sędzia.
Wskazała, że skazany korzystając z przerwy w karze pracuje zarobkowo i nie ma zastrzeżeń do jego zachowania, ale „trzymiesięczny pobyt na wolności nie jest okolicznością wystarczającą do oceny, że doszło już u niego do wykształcenia społecznie pożądanych postaw, w tym potrzeby przestrzegania porządku prawnego”.
– Nie można tracić z pola widzenia, że skazany odbywa karę pozbawienia wolności za zabójstwo w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Pomimo iż dopuścił się tak poważnego przestępstwa i odbył już znaczną część kary, wykazuje brak krytycyzmu wobec popełnionego czynu. Wobec tego nie można przyjąć, iż skazany wykształcił już u siebie poczucie odpowiedzialności za własne zachowanie – powiedziała sędzia.
Dodała, że skoro nie można przyjąć, że cele kary zostały już osiągnięte i dalszy proces resocjalizacji skazanego może być kontynuowany w warunkach wolnościowych, sąd odmówił skazanemu warunkowego przedterminowego zwolnienia.
Postanowienie oddaje argumenty prokuratora, który sprzeciwił się warunkowemu przedterminowemu zwolnieniu Karola B. zakładu karnego. – Żeby warunkowe zwolnienie mogło być udzielone, oprócz przesłanek natury formalnej, musi istnieć przekonanie, że cele kary zostały osiągnięte, co w tej sprawie nie nastąpiło, a można to stwierdzić na podstawie opinii, jaka została wydana przez zakład karny. Wynika z niej jednoznacznie brak krytycyzmu, czy też niedostateczny krytycyzm w odniesieniu do upewnionego czynu – powiedziała prokurator Maria Bauer-Szcześniak.
Głośny proces „łowców skór” obejmował zarzutami zabijanie pacjentów pogotowia i handlowanie informacjami o zgonach z zakładami pogrzebowymi w Łodzi.
„Ta sprawa pokazuje, jak głęboki może być upadek człowieka, gdy pękną w nim hamulce moralne. Jeden z oskarżonych wręcz chełpił się dokonanym zabójstwem. Mówił, że »puknął« kobietę, która miała wysypkę. To oznaczało pozbawienie jej życia. W pamięci pozostanie nadany przez media tej sprawie kryptonim – »łowcy skór«, ale też to, że skazani wycenili ludzkie życie. I to tak nisko – tysiąc złotych do podziału na czterech” – brzmiał fragment uzasadnienia Sądu Najwyższego po odrzuceniu kasacji w tej sprawie z 2009 roku.
Adwokaci trzech z czterech skazanych w sprawie „łowców skór” żądali wtedy uchylenia wyroków i zwrotu sprawy sądom w Łodzi. W kasacjach do SN obrońca Karola B. wniósł o zwrot sprawy sądowi apelacyjnemu. Sąd Najwyższy ten wniosek odrzucił.
W styczniu 2002 r. „Gazeta Wyborcza” i Radio Łódź ujawniły, że w łódzkim pogotowiu handlowano informacjami o zgonach, a być może nawet celowo zabijano pacjentów. Alarmowano, że są poszlaki, iż niektórym chorym podawano pavulon – lek zwiotczający mięśnie, co powodowało ich śmierć.
W styczniu 2007 r. Sąd Okręgowy w Łodzi skazał b. sanitariuszy Andrzeja N. i Karola B. za zabójstwo 5 pacjentów. Lekarzy Janusza K. i Pawła W. skazano za narażenie życia 14 pacjentów, którzy zmarli. Wszystkich uznano też za winnych wyłudzenia pieniędzy od rodzin zmarłych i przyjęcia od 30 do 10 tys. zł od firm pogrzebowych w zamian za informacje o zgonach. Wobec całej czwórki sąd orzekł także 10-letni zakaz wykonywania zawodów; przepadek osiągniętych korzyści majątkowych i zasądził od nich nawiązki na cele charytatywne. W czerwcu 2008 r. wyroki te utrzymał Sąd Apelacyjny w Łodzi, który oddalił apelacje obrony.
W lipcu 2008 r. Sąd Okręgowy w Łodzi w innym procesie w tej sprawie skazał pięciu b. pracowników pogotowia, w tym troje lekarzy, na kary od 2 lat do 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Sąd uznał, że wszyscy pomogli w oszustwie na szkodę rodzin zmarłych pacjentów i przyjmowali pieniądze od zakładów pogrzebowych za informacje o zgonach. Wobec całej piątki orzeczono też od 15 do 10 tys. zł grzywny i przepadek osiągniętych korzyści majątkowych. Prokuratura odwołała się od wyroku, uznając kary za zbyt łagodne. Odwołania złożyli także obrońcy, którzy chcą ponownego procesu.
