Najważniejsze informacje:

Klaudia S. i Mateusz S. poznali się jeszcze jako nastolatkowie i przez lata trzymali się razem: wspólnie studiowali w Krakowie, a później planowali życie już jako rodzina. Zostawili po sobie 8-miesięcznego syna. Bliscy w rozmowie z reporterem przekazali krótko: – Przeżywamy głęboką żałobę – powiedzieli w rozmowie z „Faktem”.

Do tragedii doszło 22 sierpnia w Krakowie, gdy 26-letni Hubert B. prowadził Volkswagena Golfa i wjechał na chodnik, potrącając małżeństwo spacerujące z dzieckiem w wózku w rejonie Błoń. Oliwier przeżył i wciąż pozostaje w szpitalu. Kierowca trafił do aresztu, jednocześnie nie przyznał się do spowodowania śmiertelnego wypadku i tłumaczył, że winne miały być dziury w drodze oraz pogoda.

Sąsiedzi zmarłego małżeństwa z Podbeskidzia podkreślają, że Klaudia i Mateusz byli ze sobą od szkoły średniej i uchodzili za wyjątkowo zgraną parę. – To koszmar nie do opisania. Takiej miłości nie spotyka się często. Oni byli dla siebie stworzeni. Od szkoły średniej praktycznie się nie rozstawali – mówili w „Fakcie”.

Wśród osób z otoczenia zmarłych obok żalu pojawia się złość i ocena, że sprawę należy traktować jak umyślne odebranie życia. – To nie był zwykły wypadek. Dla nas to podwójne zabójstwo. Powinien być taki przepis w polskim prawie karnym nazwany wprost „zabójstwem drogowym”. No bo jak inaczej tłumaczyć to, co zrobił? Co mu grozi? Do ośmiu lat więzienia, to śmieszne – mówili poruszeni mieszkańcy w rozmowie z „Faktem”.