W połowie sierpnia rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego ds. karnych Anna Ptaszek poinformowała o wpłynięciu wniosku Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Z pisma i koperty wynikało, że przesyłkę nadano na terenie Naddniestrza.

List żelazny to dokument dający podejrzanemu lub oskarżonemu możliwość odpowiadania z wolnej stopy pod warunkiem, że złoży oświadczenie o stawianiu się w terminie na każde wezwanie sądu lub prokuratury.

Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin posiedzenia w sprawie rozpoznania wniosku Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego na dzień 30.09.2026 r., godz. 13:30 — napisał Lewandowski w serwisie X.

— Mamy do czynienia z jakąś kuriozalną sytuacją. Z jednej strony prokuratura twierdzi, że Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu nie ma i że to jest blef, oni nie mają żadnego potwierdzenia. I wychodzi cały na biało premier Donald Tusk i mówi praktycznie w jednym momencie, że on wie od służb, że na 99 proc., czyli z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością Marcin Romanowski w Naddniestrzu jest — mówił Bartosz Lewandowski w programie „Poranny ring” „Super Expressu”, unikając wskazania, gdzie obecnie mieszka poseł PiS.