Tego Donald Trump raczej się nie spodziewał. To właśnie Kanada, najbliższy sąsiad USA, znacznie słabsza zarówno pod względem militarnym, jak i gospodarczym, postanowiła mu się postawić. Na wprowadzenie 50-procentowych ceł karnych Trumpa, premier Kanady Mark Carney odpowiada niespodziewanie cłami odwetowymi tej samej wysokości.
Choć układ sił jest jasny, Kanada, będąca słabszym graczem, dysponuje potężną dźwignią wpływu wobec gospodarczego giganta, jakim są USA. Ottawa wykorzystuje tę przewagę tam, gdzie najbardziej zaboli Amerykanów. To podręcznikowy przykład buntu wobec polityki Trumpa, z którego Europa powinna wyciągnąć wnioski.
Jeszcze do niedawna współpraca między Kanadą a USA układała się bez zarzutu. W ubiegłym roku wartość handlu towarami i usługami wyniosła 880 mld dol. (3 bln 243 mld zł). Wielu Kanadyjczyków pracuje w USA, a wielu Amerykanów zarabia na życie w Kanadzie.
Od soboty w USA obowiązują 50-procentowe cła karne na kanadyjskie towary, takie jak alkohol, produkty mleczne, meble, sklejka i kije hokejowe. Powód? Według Trumpa Kanada wykorzystuje Stany Zjednoczone. Od 2027 r. prezydent USA zamierza również podnieść cła na samochody, ciężarówki, części samochodowe i stal do 50 proc. Cła na kanadyjski import mają przynieść około 20 mld dol. (73 mld 704 mln zł).
Cła Trumpa mocno uderzają w Kanadę. Około 70 proc. całego kanadyjskiego eksportu trafia bowiem do Stanów Zjednoczonych.
Carney przystępuje do kontrataku
Zamiast narzekać i ugiąć się, premier Carney nie zwlekał ani chwili. Po nieudanych negocjacjach przeszedł do kontrataku. Ogłosił, że od 8 września wprowadzi cła odwetowe sięgające nawet 50 proc. Obejmą one amerykańskie produkty, takie jak stal, aluminium, sprzęt AGD, sprzęt rolniczy, celuloza, papier i elektronika. Wpływy z ceł na import z USA mają zasilić kanadyjski budżet kwotą ok. 20 mld dol. amerykańskich (73 mld 704 mln zł).
Trump eskaluje wojnę handlową z Kanadą. Jednego nie przewidział. „To USA mają więcej do stracenia”
Trump gotuje się z gniewu. W odpowiedzi na kanadyjski kontratak zagroził konsekwencjami, które będą „znacznie gorsze” niż nałożone cła. Carney przyjmuje jednak kolejne groźby ze spokojem. Ma bowiem w zanadrzu narzędzia, które uczą inne ukarane kraje następujących rzeczy:
1. Niedoceniana dźwignia wpływu
Choć pod względem ludności, potęgi gospodarczej i siły militarnej USA mają nad Kanadą przewagę, Ottawa wciąż może dotkliwie uderzyć w tego giganta. Jako były prezes banku centralnego Mark Carney zna bowiem słabe punkty amerykańskiej gospodarki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jedna ze strategii uderza w stany z kluczowymi dla USA gałęziami przemysłu. Inna — w amerykańskie przedsiębiorstwa położone w pobliżu granicy, dla których Kanada jest najważniejszym odbiorcą. W tych regionach nacisk lokalnych grup interesu na Biały Dom gwałtownie wzrośnie.
2. Nowe partnerstwa
Kanada rozgląda się też za nowymi, niezawodnymi partnerami. Ciągłe spory z Trumpem posunęły się nawet tak daleko, że fiński prezydent Alexander Stubb zaproponował w czerwcu przyjęcie Kanady do UE. — Czy nie byłoby wspaniale, gdyby Kanada była 28. państwem członkowskim UE zamiast 51. stanem USA? — powiedział wówczas Stubb.
Prawdopodobnie nie dojdzie do tego, ponieważ zgodnie z traktatem UE tylko państwa europejskie mogą ubiegać się o członkostwo. Zamiast tego umowa o wolnym handlu CETA między UE a Kanadą zyskuje nowe strategiczne znaczenie. Zwykły układ handlowy staje się tarczą chroniącą przed samowolą USA.
Carney chce pójść dalej. W styczniu podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos zdradził swoje plany. Zamierza zacieśnić współpracę między Partnerstwem Transpacyficznym (CPTPP), do którego należą m.in. Kanada, Australia, Japonia, Wielka Brytania i Nowa Zelandia, a Unią Europejską. Gdyby do CPTPP dołączyły też Chiny, powstałby blok handlowy obejmujący 1,5 mld ludzi i generujący 48,5 proc. światowego PKB.
3. Sygnał dla Europy
Wystąpienie Carney’a na Światowym Forum Gospodarczym powinno dać Europie do myślenia. Jego główna teza brzmi: kto próbuje powstrzymać protekcjonizm poprzez ustępstwa, naraża się na szantaż. Jest to dokładnie ta sama zasada, zgodnie z którą zareagował on na cła odwetowe Trumpa.
Jako supermocarstwo Stany Zjednoczone mogą wywierać presję na wszystkie inne państwa. Jeśli jednak poszkodowani zjednoczą się i wspólnie nałożą cła odwetowe na produkty amerykańskie, bilans kosztów i korzyści dla Waszyngtonu ulegnie drastycznej zmianie. UE przyjęła wprawdzie wzajemne cła karne, ale dotychczas wstrzymywała się z wprowadzeniem tych środków odwetowych.
Dla Europy postępowanie Carney’a jest długo wyczekiwanym sygnałem do działania. Chociaż UE jest znacznie silniejsza gospodarczo niż Kanada, nadal pozostaje w stanie niepewnego wyczekiwania. Jeśli Europa i inne państwa dotknięte cłami karnymi nie zareagują wspólnie, pozostaną one nadal zabawką w rękach arbitralnych decyzji Trumpa.