Jak informuje Polska Agencja Kosmiczna, zaćmienie rozpocznie się około godz. 4.30 nad ranem. Pół godziny później prawie połowa srebrnego globu będzie przysłonięta cieniem naszej planety.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Maksimum zjawiska nastąpi około godz. 6.12. Tej części widowiska nie będzie można jednak zobaczyć z Polski. W tym momencie będzie już po wschodzie Słońca, a Księżyc wcześniej zniknie za zachodnim horyzontem.
Ze względu na to, że Księżyc w trakcie zaćmienia będzie blisko widnokręgu, najlepiej wybrać punkt obserwacyjny na wzniesieniu lub w miejscu, w którym linii horyzontu nie przesłaniają roślinność ani wysokie zabudowania
— przekazała Polska Agencja Kosmiczna.
Obserwowanie zaćmienia Księżyca jest bezpieczne dla wzroku i nie wymaga stosowania żadnych filtrów ochronnych. W przeciwieństwie do zaćmienia Słońca można bez obaw patrzeć na Księżyc gołym okiem.
Osoby dysponujące lornetką lub niewielkim teleskopem będą mogły dostrzec więcej szczegółów jego powierzchni oraz dokładniej śledzić, jak cień Ziemi przesuwa się po jego tarczy.
Dlaczego Księżyc może stać się czerwony?
Jak podkreśla Polska Agencja Kosmiczna, czerwony Księżyc nie jest efektem „świecenia” jego powierzchni. Księżyc nadal jedynie odbija światło słoneczne, tyle że podczas zaćmienia światło to dociera do niego w bardzo szczególny sposób — po przejściu przez atmosferę Ziemi.
Ziemia blokuje bezpośrednie światło słoneczne, dlatego Księżyc powinien teoretycznie całkowicie zniknąć, jednak atmosfera naszej planety „wygina” ten prosty scenariusz. Część promieni słonecznych przechodzi przez atmosferę Ziemi, zostaje w niej rozproszona i załamana, a następnie trafia w obszar cienia i delikatnie oświetla powierzchnię Księżyca. NASA opisuje atmosferę Ziemi jako swego rodzaju pierścieniową soczewkę, która załamuje światło w kierunku ziemskiego cienia
— tłumaczy Polska Agencja Kosmiczna.
Kluczową rolę odgrywa tu rozpraszanie Rayleigha — zjawisko odpowiedzialne za niebieski kolor nieba w pogodny dzień i pomarańczowe czy czerwone odcienie Słońca podczas zachodu.

Choć światło słoneczne odbieramy jako białe, w rzeczywistości składa się ono z fal o różnych długościach. Krótsze fale, związane głównie z barwą niebieską i fioletową, są znacznie silniej rozpraszane przez cząsteczki atmosfery niż dłuższe fale, czyli światło czerwone i pomarańczowe. „W rezultacie, gdy światło pokonuje długą drogę przez atmosferę, jego niebieskie składowe są w dużej mierze rozpraszane na boki, podczas gdy więcej światła czerwonego dociera dalej” — podaje Polska Agencja Kosmiczna.
Źródło: Polska Agencja Kosmiczna