Bewley kontuzji doznał 20 maja, w dzień swoich 27. urodzin. W spotkaniu ligi duńskiej złamał kość udową i uszkodził jeden z kręgów. Teraz powoli kończy rehabilitację, ale jego powrót na tor był już kilka razy przekładany.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wypadek Brytyjczyka wyglądał irracjonalnie. Gdy pozostali trzej żużlowcy po starcie złożyli motocykle i pojechali w lewo, on stracił panowanie nad maszyną, która nabrała jeszcze przyspieszenia i odjechała w drugą stronę, wprost na dmuchaną bandę. Siła uderzenia była tak duża, że zawodnika odrzuciło na parę metrów.

Do dziś nikt nie wie, co tak naprawdę się stało.

— Od mechaników Dana mam informację, że tam nic [ze sprzętem] się nie wydarzyło. Oglądałem to ze sto razy i tak trochę nienaturalnie się motocykl zachował. To już jednak nic nie zmienia. Czasu nie cofniemy. Wydarzyła się kolizja, wypadek i poważna kontuzja. Trzeba to odciąć grubą krechą i po prostu szykować się do jazdy.

Bewley finał DPŚ już musiał odpuścić

Kiedy wróci Bewley? To pytanie zadają sobie wszyscy kibice Betard Sparty Wrocław. Zawodnik sam zapowiadał, że chce zdążyć na finał drużynowego Pucharu Świata, który w najbliższą sobotę odbędzie się w Warszawie, ale już wiadomo, iż odpuścił tę imprezę.

— Gdzie tam w rozmowie z Danem delikatnie się to przewijało, ale to było pisane palcem po wodzie. Pamiętajmy jaki obiekt jest w Warszawie, do tego stawka. Nie wiem czy to jest dobry moment na powrót. Dan sobie z tego zdawał sprawę i ja też mu to sugerowałem, że to nie jest dobry pomysł — przyznał Piotr Protasiewicz w Kolegium Żużlowym na antenie Canal+.

Menedżer Sparty w studiu pojawił się, aby wybrać sobie rywala na półfinał fazy play-off. Postawił na Unię Leszno.

Jeśli Dan nie będzie jeszcze zdolny do jazdy, to Wrocławianie wystąpią poważnie osłabieni, bo nie będą mogli już (jak robili to w fazie zasadniczej), skorzystać z zastępstwa zawodnika za Brytyjczyka.

— Wierzę w to, że jeśli nie w tym tygodniu, to w połowie następnego Dan wsiądzie na motocykl. Każdy dzień jeszcze wykorzystuje na rehabilitację, już taką bardziej pod kątem tego, aby wsiąść na motocykl. Pamiętajmy, że on zaczyna sezon. To była bardzo długa przerwa. Pomimo tego, że po zimie zaczął z bardzo wysokiego „c”, jeździł świetnie i w cyklu Grand Prix oraz w naszej lidze. Jednak wejście w sezon po zimie, to nie jest to samo, co wejście w sezon po takiej poważnej kontuzji. To jest jakaś niewiadoma na pewno — przyznał Protasiewicz.

Sparta, która na złoto w PGE Ekstralidze czeka już pięć lat, potrzebuje powrotu Bewleya i to od razu w bardzo dobrej formie. Problem w tym, że Brytyjczyk już raz wracał do ścigania po koszmarnej kontuzji i wtedy powrót do bardzo dobrej dyspozycji zajął mu lata.

W sierpniu 2018 r. w meczu niższej ligi angielskiej doznał wówczas złamania barku, nadgarstka, a jego noga wręcz rozsypała się na kawałki, bo była złamana w dziewięciu miejscach. Zawodnik wrócił na tor w kolejnym sezonie, ale w znacznie słabszej formie niż przed urazem. Przed wypadkiem, na drugim szczeblu rozgrywkowym punktował dla ROW-u Rybnik ze średnią 2,36 pkt/bieg, a po powrocie spadła ona do 1,406 pkt/bieg. W kolejnym roku, już w PGE Ekstralidze, w barwach Betard Sparty Wrocław też było bardzo przeciętnie (1,240 pkt/bieg). Jego talent ponownie eksplodował dopiero w 2021 r.