– Wiem, że te pensje nie są atrakcyjne – przyznaje wiceprezydent Wrocławia Ryszard Kessler, pytany o braki kadrowe w szkołach. W rozmowie z Wrocławskimi Faktami tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego opowiada także o przepełnionych klasach, demografii, pieniądzach na kształcenie i priorytetach Wrocławia w tych aspektach. I apeluje o program SAFE dla edukacji.

– Malwiną Gadawa: Gdyby pan był dzisiaj rodzicem dziecka rozpoczynającego naukę w jednej z wrocławskich szkół, czego by się pan najbardziej obawiał?

– Wiceprezydent Wrocławia, Ryszard Kessler: To zależy, jaką placówkę mamy na myśli. Jeżeli byłoby to przedszkole i szkoła podstawowa, raczej nie ma powodów do obaw. W szkołach ponadpodstawowych, mam tu na myśli przede wszystkim liceum, obawiałbym się przepełnionych klas. We wszystkich szkołach natomiast obawiałbym się zagrożeń wypływających ze świata zewnętrznego.

– No właśnie, jeżeli już jesteśmy przy przepełnionych klasach. Ostatnio miasto chwaliło się nowoczesnym Zespołem Szkolno-Przedszkolnym przy ulicy Zwycięskiej, którego budowa pochłonęła 100 milionów złotych. Tymczasem dla części rodziców wciąż codziennością jest nauka ich dzieci na dwie zmiany.

– We Wrocławiu są szkoły, gdzie uczniowie zaczynają naukę później niż o godz. 8.00. We Wrocławiu dwuzmianowość dotyczy klas 1-3 i są to w szczególności szkoły znajdujące się na południu Wrocławia. Jagodno, Brochów czy Wojszyce. Proszę pamiętać, że przez zmiany wprowadzone przez rząd Prawa i Sprawiedliwości do szkoły jednego roku poszło półtora rocznika i po prostu to są jeszcze efekty tych zmian. Wspomniała Pani o ZSP nr 27 przy u. Zwycięskiej. W tej szkole 1 września naukę rozpocznie 600 uczniów i 100 przedszkolaków.

– A jak Wrocław poradzi sobie z problemem demograficznym, bo owszem rozbudowują się obrzeża Wrocławia, czego efektem są nowe inwestycje w placówki edukacyjne, ale „starzeje się” samo centrum miasta. Czy Wrocław podobnie jak inne gminy już myśli o zamykaniu niektórych placówek?

– Obserwujemy pewne problemy w przedszkolach, głównie w tych rejonach miasta, gdzie kiedyś funkcjonowały wielkie zakłady pracy. Obecnie mieszkają tam, albo seniorzy, albo lokale wynajmują bardzo młodzi ludzie, którzy często nie mają jeszcze dzieci. W takich miejscach faktycznie obserwujemy, że spada nam liczba grup przedszkolnych i w ciągu najbliższych lat trzeba będzie podjąć decyzję o zamknięciu wybranych placówek. Uważam, że będą to jednak punktowe decyzje. Wrocław wciąż jest jednak miastem, do którego napływa spora liczba osób. Przyjeżdżają ludzie z Dolnego Śląska, ale także z całej Polski. Trzeba mieć jednak na uwadze, że te grupy poczynając od żłobków i przedszkoli będą naturalnie mniejsze. Będą, co moim zdaniem jest atutem, kameralne placówki. Miasto jest na to przygotowane.

– Ale czy miasto na to stać, żeby utrzymywać „kameralne przedszkola”?

– To jest i musi być priorytet miasta. Należy o to zadbać, ponieważ dzieci wymagają naszej troski, opieki, a przede wszystkim przygotowania do tego, żeby weszły w dorosłe życie z kompetencjami społecznymi, edukacyjnymi. To jest najlepsza inwestycja w przyszłość.

– Jak wygląda we Wrocławiu sytuacja z nauczycielami? Inne gminy alarmują, że w szkołach wciąż są wakaty, a chętnych brak.

– Jestem po konferencji dla dyrektorów żłobków, przedszkoli i szkół organizowaną przez Kuratorium Oświaty. Wynikało z dyskusji i przedstawionych badań, że jeśli z pracy odeszliby nauczyciele, którzy mają prawo do emerytury, to czeka nas trudne zadanie. W tej kwestii duże znaczenie mają finanse. Młodzi ludzie idą do pracy w szkołach tylko na chwilę. Podwyżka była parę lat temu, ale ona została, powiedzmy”skonsumowana” przez inflację. Oczywiście nauczyciele nie mają na to wpływu. Wiem, że te pensje nie są atrakcyjne. Zdarzają się miejsca, gdzie nauczyciele mogą brać nadgodziny ale jest to kosztem zmęczenia. Praca nauczyciela nie kończy się wraz z wyjściem ze szkoły. Przygotowanie do lekcji, sprawdzanie klasówek czy sporządzanie dokumentacji to praca w domu. Odpowiedzialny i ciężki zawód. Powtarzałem wielokrotnie, że jest SAFE dla wojska, powinien zatem być SAFE dla edukacji. Od tego zależy przyszłość naszego kraju.

– SAFE dla edukacji czyli po prostu miliony na oświatę?

– Tak i świadomość tego, że to jest absolutnie konieczna inwestycja. Po co nam schrony, jak nie będziemy mieli mądrych ludzi, którzy będą potrafili wypełnić przestrzeń i zadbać o to, żeby te schrony nie były nam potrzebne.