Do zdarzenia doszło w poniedziałek około godz. 13:15 czasu lokalnego. Polak, który podróżował po Islandii wraz z grupą znajomych, wpadł do rzeki Jokulsa a Bru w malowniczym kanionie Stuðlagil.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Po otrzymaniu zgłoszenia o wypadku islandzkie służby natychmiast rozpoczęły szeroko zakrojoną akcję ratunkową. W działania zaangażowano policję, ratowników medycznych oraz śmigłowiec straży przybrzeżnej.
Poszukiwania trwały przez kilka godzin. Około godz. 22 ratownicy odnaleźli ciało mężczyzny w podwodnej jaskini i wydobyli je na powierzchnię. Policja poinformowała rodzinę 39-latka o jego śmierci.
Nie żyje mieszkaniec Środy Wielkopolskiej
Świadkiem wypadku była przewodniczka Auðdís Tinna Hallgrímsdóttir, która w tym czasie prowadziła swoją grupę turystów po kanionie. W relacji zamieszczonej w mediach społecznościowych opisała dramatyczne chwile, kiedy usłyszała krzyki i nawoływania, a następnie zobaczyła mężczyznę w rzece.
Co „głosy mówiły” Patrykowi F.? Rozpędził auto i zamknął oczy. Zabił rodziców i dziecko
— To lodowa rzeka z bardzo silnym prądem — powiedziała kobieta w rozmowie z islandzkim portalem Visir.
Islandzkie media nie ujawniły tożsamości zmarłego. Dziennikarze „Głosu Powiatu Średzkiego” podali, że ofiarą był 39-letni mieszkaniec Środy Wielkopolskiej, który przyjechał na Islandię wraz z grupą znajomych.
Opracowanie:Radosław Opas
Data utworzenia:28 sierpnia 2026, 07:12