Na początku tygodnia, podczas starannie wyreżyserowanej ceremonii religijnej w pałacu królewskim w Rabacie, w obecności króla Mohammeda VI, marokański minister do spraw islamskich Ahmed Toufiq opisał imama z XV w. jako symbol dla Marokańczyków „wyzwolenia okupowanych miast”.
Dla borykającego się z trudnościami socjalistycznego rządu Sancheza groźna wzmianka Toufiqa o hiszpańskich miastach autonomicznych Ceucie i Melilli — położonych na afrykańskim wybrzeżu i zamieszkałych przez około 170 tys. osób, głównie obywateli Hiszpanii — wpisują się w niepokojący schemat coraz bardziej stanowczych żądań Rabatu.
Zaledwie w zeszłym tygodniu hiszpańskie ministerstwo spraw zagranicznych musiało odrzucić apel marokańskiego ministra sprawiedliwości Abdellatifa Ouahbiego, by Madryt i Rabat podjęły rozmowy na temat przyszłości tych dwóch miast, powołując się na historyczne i geograficzne „prawo” Maroka do nich.
W obliczu wyborów parlamentarnych w nadchodzących miesiącach oraz borykając się już z lawiną skandali korupcyjnych w swojej partii, Sanchez desperacko stara się uniknąć konfrontacji z Marokiem — krajem, z którym Madryt musi utrzymywać dobre stosunki ze względu na jego kluczowe znaczenie jako partnera w dziedzinie handlu, migracji i walki z handlem narkotykami.
Od początku kryzysu w Ceucie Sanchez starał się unikać obwiniania agentów króla Mohammeda, wskazując zamiast tego na sieci przemytnicze i wprowadzające w błąd kampanie w mediach społecznościowych jako przyczyny napływu migrantów. Jego minister do spraw migracji, Elma Saiz, nazwała nawet Maroko „niezawodnym partnerem, lojalnym partnerem”.
Obwinianie Maroka
Jednak ten dyplomatyczny ton w stosunku do Rabatu nie spotyka się z dobrym przyjęciem wśród pozostałych partii w Hiszpanii. Wielu polityków zarzuca Rabatowi, że wycofał straż graniczną przed falą napływu migrantów przez granicę.
Alberto Nunez Feijoo, lider konserwatywnej Partii Ludowej (PP), który jest obecnie faworytem do zastąpienia Sancheza na stanowisku premiera, stwierdził: — Okazuje się, że [Sanchez] zachowuje się bardziej jak poddany Maroka niż premier Hiszpanii.
Następnie podkreślił, że Hiszpania nie może poddawać się „szantażom i groźbom” ze strony swojego sąsiada po drugiej stronie Morza Śródziemnego.
Bezrobocie i beznadzieja, czyli przerażająca twarz Maroka. Młodzi ludzie wolą stąd uciekać
Lider skrajnie prawicowej partii Vox, Santiago Abascal, poszedł jeszcze dalej, opisując wydarzenia w Ceucie jako „akt wojny zainicjowany przez Maroko”.
I nie tylko partie prawicowe obwiniają Maroko. Skrajnie lewicowa partia Podemos użyła podobnego języka co Vox, oskarżając Rabat o prowadzenie „wrogiego aktu wojny hybrydowej”.
Sumar, mniejszy partner w lewicowym rządzie Sancheza, złożył w parlamencie wniosek o cofnięcie Maroku statusu współgospodarza Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2030 r., obok Hiszpanii i Portugalii, z powodu jego rzekomej roli w kryzysie w Ceucie.
Czynnik Trumpa
Wielu obserwatorów w Hiszpanii obawia się, że król Mohammed jest bliskim sojusznikiem strategicznym prezydenta USA Donalda Trumpa, który mógłby chcieć pokazać, że potrafi być przydatny dla Waszyngtonu i Izraela, sprawiając kłopoty Sanchezowi.
Hiszpański premier z pewnością stał się potencjalnym celem dla ruchu MAGA i izraelskiego rządu. Sprzeciwił się Trumpowi w sprawie wojny w Iranie, odmawiając siłom amerykańskim korzystania z hiszpańskich baz, a także potępił działania Izraela w Strefie Gazy jako „ludobójstwo”.
Król Mohammed natomiast dokłada wszelkich starań, by pozostać w łaskach Trumpa, i utrzymuje dobre stosunki z Izraelem.
Król Maroka dołączył do powołanej przez prezydenta USA Rady Pokoju do spraw Strefy Gazy, a latem nadał nawet imię Trumpa jednej z głównych autostrad.
Antonio Maillo, lider partii Zjednoczona Lewica (IU), mniejszościowego partnera w koalicji Sancheza, stwierdził, że „sojusz Stany Zjednoczone–Izrael–Maroko… ma jeden cel: destabilizację [hiszpańskiego] rządu”.
Samo Maroko zaprzecza istnieniu takich motywów i — podobnie jak Sanchez — obwinia za napływ migrantów dezinformację w internecie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Riccardo Fabiani, dyrektor projektu ds. Afryki Północnej w International Crisis Group, uznaje za uzasadnione interpretowanie wydarzeń w Ceucie jako przesłania Maroka „skierowanego do Izraela i Stanów Zjednoczonych, mającego pokazać im: »Spójrzcie, zrobiliśmy to, co pośrednio nam nakazaliście, upokorzyliśmy Hiszpanię«”.
— Manipulowanie migracją to coś, z czego Maroko znane jest już z przeszłości — zauważa Fabiani.
Dla Hiszpanów pomysł, że Maroko mogłoby wywołać sytuację mającą na celu aneksję Ceuty i Melilli, nie jest bynajmniej czystą spekulacją teoretyczną. Wielu wciąż pamięta marokański „Zielony Marsz” z 1975 r. — operację, w ramach której zmobilizowano dziesiątki tysięcy cywilów, by zmusić Madryt do przekazania terytorium Sahary Hiszpańskiej.
Napięte stosunki
Jorge Dezcallar, były ambasador Hiszpanii w Maroku i były szef hiszpańskich służb wywiadowczych, ostrzega, że gotowość Sancheza do ustępstw wobec Maroka przynosi odwrotny skutek. — Rabat myli ustępstwa ze słabością, a tym bardziej gdy ustępstwa te są ciągłe — mówi.
Gospodarka Hiszpanii jest dziesięciokrotnie większa od gospodarki Maroka, a ten europejski kraj był tam niegdyś mocarstwem kolonialnym. Jednak, jak wskazuje Jacob Mundy, profesor nadzwyczajny studiów nad pokojem i konfliktami na Uniwersytecie Colgate, Hiszpania polega na współpracy ze swoim sąsiadem w wielu obszarach wykraczających poza migrację, w tym w operacjach antynarkotykowych i antyterrorystycznych.
— Hiszpania i Maroko od wieków toczą ze sobą sporadyczne wojny, a mimo to łączą je niezwykle głębokie relacje handlowe, bezpieczeństwa i inne — zauważa.
— Można by pomyśleć: Hiszpania ma większą gospodarkę i tak dalej, więc to ona będzie kierować sytuacją, a jednak Maroko znalazło sposoby, by w pewnym stopniu przejąć przewagę — dodaje, podkreślając „drażliwość”, z jaką Madryt często spotyka się w kontaktach z Rabatem.

Adri Salido/Getty Images / Getty Images
Migranci żyją w trudnych warunkach na plaży El Trampolin w Ceucie, 16 sierpnia 2026 r.
Jednym z takich przykładów jest rzekome manipulowanie przez Maroko przepływami migracyjnymi do Ceuty i Melilli, a także okresowe uniemożliwianie hiszpańskim flotom rybackim dostępu do swoich wód.
Postrzeganie Sancheza jako osoby łagodnej wobec Maroka zostało podsycone decyzją jego rządu z 2022 r. o zakończeniu trwającej prawie pięć dekad neutralności Hiszpanii w sprawie Sahary Zachodniej poprzez poparcie propozycji Rabatu, by terytorium to znalazło się pod jego kontrolą.
Zostało to odebrane jako próba Madrytu, by raz na zawsze zapewnić sobie współpracę sąsiada w kwestii migracji i zapobiec powtórzeniu się wydarzeń z maja 2021 r., kiedy to Maroko w ciągu kilku godzin pozwoliło około 10 tys. osób przedostać się do Ceuty.
Obecnie Madryt obawia się, że zmiana stanowiska w sprawie Sahary Zachodniej sprzed czterech lat mogła nie przynieść pożądanego efektu. Osiągając postępy w kwestii swoich roszczeń terytorialnych, Maroko wydaje się wręcz ośmielone do poruszania kwestii Ceuty i Melilli.
— Z perspektywy Maroka Ceuta i Melilla zawsze były kwestią otwartą; Maroko zawsze określało te dwa terytoria jako okupowane — mówi Fabiani, dodając, że ostatnie uwagi przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Izraela poruszające tę kwestię sprawiły, że stała się ona dla Marokańczyków „łatwym łupem”.
Twierdzi on, że po podjęciu tak śmiałego kroku w celu uspokojenia Maroka w sprawie Sahary Zachodniej Sanchez nie czuje, że może sobie pozwolić na powrót do bardziej twardego stanowiska.
Tymczasem przywódcy Maroka wydają się uważnie śledzić krytykę, z jaką boryka się hiszpański rząd w związku z prowadzeniem tych drażliwych stosunków dwustronnych.
Wydaje się również, że są oni zdeterminowani, by zapewnić, iż — w obliczu wyborów parlamentarnych, które odbędą się w ciągu roku — następny premier Hiszpanii, którym zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami ma zostać Feijoo, będzie kontynuował dotychczasową linię działania obecnego rządu.
Le360, publikacja postrzegana jako bliska rodzinie królewskiej, stwierdziła, że „współpraca z Marokiem nie jest konkretnym ustępstwem ze strony Pedro Sancheza, lecz raczej strukturalną koniecznością dla każdego hiszpańskiego rządu, w tym również tego kierowanego przez Feijoo”.
Jednak biorąc pod uwagę, że Feijoo ostro krytykuje uległość Sancheza wobec Maroka — a ponadto potencjalnie będzie rządził w koalicji z twardogłowymi z partii Vox — założenie Rabatu, że następny rząd przyjmie tak dyplomatyczne podejście, może okazać się błędem w ocenie sytuacji.