— Był tak ogromny. To było tak, jakby na powierzchnię wynurzał się okręt podwodny — relacjonowała biolog, która była na pokładzie. Ona i jej koledzy nazwali zwierzę „Big Rose” (pol. „Wielka Róża”), od przypominającego kwiat wzoru na płetwie grzbietowej. Na podstawie nagrań wideo po raz pierwszy udało się teraz zmierzyć wielkość samicy.
Kilku ekspertów pracowało w pobliżu kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja nad dokumentem „Shark Week”. Jak podaje Discovery Channel, misję uznano za „ryzykowną”, ponieważ członkowie zespołu sami schodzili do wody w klatce. Kilku drapieżnikom założono nadajniki — częściowo z bardzo bliskiej odległości. Wszystkie przypłynęły w to samo miejsce.
Gdy wrzucono przynętę z ryby, zaczęło pojawiać się coraz więcej żarłaczy białych. Nagle zniknęły. Najwyraźniej po to, by same nie stały się przynętą dla giganta, kótry się pojawił.
— O mój Boże, o Boże! — krzyczeli oszołomieni naukowcy, gdy przy dziobie zobaczyli masywną samicę. Podwodne nagrania pokazały później, jak „Big Rose” jednym kęsem wyrwała tuńczyka z mocowania, a następnie zanurkowała z powrotem w głębiny.
Rekin jest co najmniej tak duży jak „Deep Blue”
Nagrania z drona dostarczyły dowodu: zwierzę było wyraźnie większe niż łódź o długości ok. czterech metrów.
— Nigdy wcześniej nie widziałem tak ogromnego rekina, byłem w szoku. Ma 20 stóp długości! — mówił znany badacz mórz dr Neil Hammerschlag, który kierował badaniem. To daje 6,10 m.
Dla porównania: ten okaz jest co najmniej tak długi jak „Deep Blue”, sfilmowany w 2013 r. u wybrzeży meksykańskiej wyspy Guadalupe i dotąd uznawany za największego żarłacza białego na świecie. Dokładnego pomiaru tego olbrzyma jednak nigdy nie udało się przeprowadzić.
— To jeden z największych w historii — podsumował ekspert Paul de Gelder. Zespół szacuje, że „Big Rose” ma ok. 50 lat i waży co najmniej trzy tony. Co więcej, ze względu na wyjątkową szerokość, wynoszącą dobrze ponad 1,80 m, najprawdopodobniej jest ciężarna — z kolejnym olbrzymem, który wkrótce będzie pływał przez Atlantyk.