jakie są najważniejsze założenia przyszłorocznego budżetu państwa;

jaki deficyt zakłada rząd w 2027 roku;

ile dodatkowych pieniędzy ma trafić na ochronę zdrowia.

Skala budżetowej dziury jest jeszcze większa niż w tym roku i przekracza 280 miliardów złotych. A ta wielkość pokazuje, że nie będzie w tym planie finansowym miejsca na kosztowne obietnice przed przyszłorocznymi wyborami

Mamy do Ciebie 10 pytań. Sprawdź się w quizie TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia:

Quiz: Mamy do Ciebie 10 pytań. Quiz TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi
Zniżka

100%

-40%

81-99%

-30%

61-80%

-25%

41-60%

-20%

0-40%

-10%

Promocje nie łączą się.

Progi nagród Strzałka rozwiń

– Budżet jest napięty, ale odpowiedzialny – ocenił w piątek premier Donald Tusk.

Z tym pierwszym zgadza się Janusz Steinhoff, minister gospodarki w latach 1997-2001. – Trzeba mieć świadomość, że mamy potężny deficyt – powyżej 7 proc. Wzrost zadłużenia jest niesamowicie duży, to jest kilkanaście procent rocznie. Natomiast koszt obsługi zadłużenia, sektora finansów publicznych to ponad 100 miliardów złotych, to jest prawie połowa nakładów na zdrowie – wskazał Steinhoff w audycji „EKG”.

Na zdrowie rząd chce dosypać w przyszłym roku 26 miliardów złotych. Kolejne budżetowe priorytety to obronność oraz inwestycje, zwłaszcza w kolej i energetykę. Rząd zakłada, że w przyszłym roku inflacja utrzyma się poniżej na poziomie 2,8 proc. O tyle samo wzrosną pensje w budżetówce, a waloryzacja emerytur sięgnie co najmniej 3,5 proc. Wzrost PKB jest zaplanowany na 3 proc.

Nowe prognozy inflacji. „Wiadomo było, że to nierealne”

Jak wskazał ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka, „rząd spodziewa się nadal dosyć stabilnego wzrostu z ostatnich lat i utrzymania inflacji w ryzach Narodowego Banku Polskiego.” – Czyli mamy idealną sytuację do rozwoju. Rzeczywiście trzeba powiedzieć wprost – minister finansów (Andrzej Domański – red.) zmienił te założenia, które były publikowane wcześniej, czyli mamy odrobinę niższy wzrost PKB i wyższą inflację. Poprzednia inflacja, która mówi o 2,5 proc. wzroście cen w 2027 roku, ale wiadomo było, że to nierealne przy wydarzeniach, które się dzieją w tej chwili na świecie i na rynku, na przykład paliw. Jednocześnie wydaje się, że minister finansów potrzebował lekkiego podbicia w swoim budżecie – ta inflacja powoduje, że mamy większe wpływy z VAT-u, więc potrzebował uzasadnienia dla takiego wzrostu, jeśli chodzi o nasze wpływy do budżetu w 2027 roku – komentował gość „EKG” w rozmowie z Patrycją Maciejewską.

Źródło: TOK FM