Zanim kibice przy Łazienkowskiej 3 skupili się na obserwowaniu sportowej rywalizacji, w emocjonalny sposób pożegnali legendę stołecznego klubu. Do losowania stron z sędziami w roli kapitana podszedł Artur Jędrzejczyk.

Obrońca po raz ostatni zagrał w Legii, znalazł się w pierwszym składzie, a po przepięknej oprawie i głośnych śpiewach wzruszony zszedł z boiska po kilkudziesięciu sekundach.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Po ikonicznym momencie dedykowanym najbardziej utytułowanemu zawodnikowi Legii na murawie pojawił się Bartosz Kapustka z resztą drużyny. Gospodarze z pozycji lidera Ekstraklasy z 11 punktami na koncie podejmowali beniaminka.

Najgroźniejsza broń Śląska zadziałała także na Legię. Odpowiedź przyszła w 94. minucieŚląsk Wrocław szybko wrócił do Ekstraklasy i walczy o to, by nie drżeć ponownie o utrzymanie. W związku z tym w planie ma jeden spektakularny transfer. Lada dzień na Dolnym Śląsku ma pojawić się Karol Linetty, a na starcie w stolicy trener Ante Simundza miał innego asa w zanadrzu.

Był nim Piotr Samiec-Talar. Zaczął od niecelnego podania do Malaly’ego Dembele w dogodnej sytuacji, ale z każdą minutą za jego sprawą działo się coraz więcej pod bramką gospodarzy.

W 32. minucie doskonale zagrał do Enissa Shabaniego, czym wywołał zamieszanie. Rafał Augustyniak nie wytrzymał i sfaulował atakującego. W efekcie sędzia wskazał na wapno. VAR sugerował mu sprawdzenie sytuacji, ale decyzja została podtrzymana po tym, jak Marcin Szczerbowicz podszedł do monitora i ponownie obejrzał przewinienie.

Samiec-Talar podszedł do piłki i pewnie uderzył w prawo, a Otto Hindrich rzucił się w drugą stronę. W ten sposób 24-latek zapewnił sobie udział przy aż 6 z 8 bramek Śląska w tym sezonie.

Marek Papszun musiał interweniować i po przerwie zmienił blado wyglądającego Michala Sevcika i wprowadził do gry Wojciecha Urbańskiego. Legia atakowała, ale bez polotu. Kapustka chciał obsłużyć Łukasza Zjawińskiego, ale snajper nie oddał strzału po tym, jak skutecznie asekurował go Marc Llinares.

Bohaterem Legii został za to bramkarz. Hindrich doskonale zatrzymał Przemysława Banaszaka w akcji sam na sam, po tym jak wypatrzył go Samiec-Talar. Rumun ponownie interweniował w stylu Artura Boruca po uderzeniu Luki Marjanaca, który miał przed sobą już tylko golkipera. Kibice byli zachwyceni postawą golkipera, ale do szczęścia brakowało bramki wyrównującej.

To udało się dopiero w 94. minucie. Na boisko w drugiej połowie po raz pierwszy w tym sezonie Ekstraklasy wszedł Mateusz Szczepaniak i od razu miał udział przy niezwykle ważnej bramce. 19-latek rozprowadził akcję na skrzydło do Pawła Wszołka, a ten doskonale wrzucił piłkę na głowę Rafała Adamskiego. Polski snajper ponownie nie zawiódł i pokonał Karola Niemczyckiego. W ten sposób Wojskowi uratowali cenny remis.

Legia po raz pierwszy od 11 kwietnia straciła punkty przy Łazienkowskiej 3, gdy zremisowała z Górnikiem Zabrze. Niepokonana u siebie pozostaje od lutego. Ostatni raz przegrała 1:2 z Koroną Kielce.