Piłkarze Śląska Wrocław byli bardzo blisko zwycięstwa w Warszawie.

fot. mat. prasowe slaskwroclaw.pl / Adriana Ficek

W meczu 6. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował na wyjeździe z Legią Warszawa 1:1. To trzeci remis Śląska w tym sezonie.

Jeszcze zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek meczu Legii z Śląskiem, było wiadomo, że będzie to wyjątkowe spotkanie. Po raz pierwszy w tym sezonie w składzie zespołu trenera Marka Papszuna znalazł się Artur Jędrzejczyk. Po raz pierwszy i ostatni, bo pojedynek z Wrocławianami był pożegnaniem piłkarza z Legią.

Dla Jędrzejczyka był to 420. mecz w barwach stołecznego klubu. Z góry było ustalone, że gospodarze rozpoczną spotkania. Dokładnie dokonał tego popularny „Jędza”, który zaraz po pierwszy gwizdku kopnął piłkę w aut i został zmieniony przez Bartosza Kapustkę. Schodzącego piłkarza pożegnali zawodnicy obu zespołów, a także kibice specjalnie przygotowaną na tę uroczystość oprawą. Później zaczęło się już prawdziwe granie.

Przez pierwsze pół godziny piłkarze nie rozpieszczali kibiców. Optyczną przewagę mieli gospodarze, ale niewiele z tego wynikało. Podopieczni trenera Papszuna byli częściej przy piłce, częściej gościli na połowie rywali, ale grali wolno i nie potrafili wypracować sobie sytuacji bramkowej.

Śląsk był cofnięty, ale nie dał się zepchnąć do głębokiej defensywy. Wrocławianie szukali szans w kontratakach, ale potrafili też dłużej utrzymać się przy piłce na połowie Legii.

Po jednym z takich wypadów i ładnej wymianie podań w polu karnym Rafał Augustyniak zaatakował wślizgiem Enissa Shabaniego. Sędzia się nie wahał i wskazał na jedenasty metr. Jeszcze później cała sytuacja była weryfikowana, ale arbiter decyzji nie zmienił. Do piłki podszedł Piotr Samiec-Talar i Śląsk wyszedł na prowadzenie.

Kilka chwil później kibice Legii mogli być w jeszcze większym szoku, bo po golu to nie ich zespół zaatakował, ale ponownie Śląsk. Po rzucie rożnym i dużym zamieszaniu w polu karnym w ostatniej chwili Kamil Piątkowski zablokował uderzenie Luki Marjanaca.

Legia musiała gonić wynik, ale w ostatnim kwadransie, poza niecelnym strzałem Piątkowskiego po dośrodkowaniu Bartosza Kapustki z rzutu wolnego, nic nie zaprezentowała w ofensywie.

Pierwszy kwadrans po przerwie nie różnił się niczym od pierwszej połowy. Legia miała optyczną przewagę, ale nic z tego nie wynikało, a Śląsk mądrze się bronił i od czasu do czasu sam wyprowadzał ataki.
Sygnał do przyspieszenia akcji Legii dał Kapustka ładnym prostopadłym podaniem w pole karne do Łukasza Zjawińskiego. Napastnik gospodarzy nie zdołał oddać dobrego uderzenia, ale od tego momentu przewaga gospodarzy wzrosła.

Legia przyspieszyła, atakowała, ale to Śląsk mógł, a nawet powinien strzelić gola. Najpierw idealnej sytuacji nie wykorzystał Przemysław Banaszak, a kilka chwil później Marjanac. W obu przypadkach świetną interwencją popisał się Otto Hindrich i to dzięki niemu gospodarze pozostawali w grze.

W ostatnich minutach trener Papszun rzucił do ataku wszystko co miał, a taktyka jego zespołu sprowadzała się do posyłania dośrodkowań w pole karne na rosłych napastników. I w doliczonym czasie przyniosło to upragniony efekt. Po centrze z prawej strony Rafał Adamski ładnie nabiegł na piłkę, uderzył głową i bramkarz Śląska był bez szans.

Wynik już nie uległ zmianie i tym samym Legia straciła pierwsze punkty u siebie w tym sezonie, a Śląsk zdobył pierwszy punkt na wyjeździe.

Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1).

Bramki: 0:1 Piotr Samiec-Talar (35-karny), 1:1 Rafał Adamski (90+4-głową).

Żółta kartka – Legia: Paweł Wszołek; Śląsk: Eniss Shabani, Michał Rosiak.

Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).

Widzów: 27 072.

Legia Warszawa: Otto Hindrich – Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Robert Deziel (85. Mileta Rajović) – Paweł Wszołek, Henrique Arreiol (77. Mateusz Szczepaniak), Artur Jędrzejczyk (2. Bartosz Kapustka), Michal Sevcik (46. Wojciech Urbański), Ruben Vinagre – Łukasz Zjawiński, Jan Kuchta (77. Rafał Adamski).

Śląsk Wrocław: Karol Niemczycki – Jehor Macenko (82. Dominik Szala), Lamine Ba, Mariusz Malec – Michał Rosiak, Eniss Shabani (64. Jorge Yriarte), Piotr Samiec-Talar, Grzegorz Tomasiewicz, Marc Llinares – Luka Marjanac, Malaly Dembele (69. Przemysław Banaszak).