Memoriał Wagnera zgromadził w tym roku cztery mocne reprezentacje. Mecze w Krakowie rozgrywane są systemem „każdy z każdym”, więc każdy zespół ma do rozegrania trzy spotkania.


Na inaugurację kibice zobaczyli starcie dwóch światowych potęg. Reprezentacja USA, srebrni medaliści Ligi Narodów, musiała uznać wyższość mistrzów olimpijskich z Francji. Trójkolorowi wygrali 3:0, choć Amerykanie w każdym z setów byli bardzo blisko (28:26, 25:21, 25:23).

Memoriał Wagnera 2026. Ostatni test Polaków przed ME


Największe emocje pojawiły się jednak przed spotkaniem Biało-Czerwonych. Dla drużyny prowadzonej przez Nikolę Grbicia Memoriał Wagnera jest ostatnim poważnym sprawdzianem przed mistrzostwami Europy, które odbędą się w dniach 9–26 września.


Serb od początku chciał, by jego zawodnicy zmierzyli się w Krakowie z wymagającymi rywalami. – Zależało mi na tym, by zmierzyć się z jak najsilniejszymi zespołami. Kiedy planowaliśmy te mecze, zdawałem sobie sprawę, że każda z drużyn będzie przygotowywać się do turnieju kontynentalnego. Bardzo trudno było zaprosić tych rywali, ale na szczęście nam się udało – podkreślał selekcjoner.


Szczególnie zależało mu na konfrontacji z Francją i Słowenią. – Są to ekipy, które celują w wygranie mistrzostw Europy. Chciałem zagrać także z Włochami, ale oni organizują swój własny turniej, więc nie było takiej możliwości. Mimo to mamy naprawdę świetnych przeciwników – zaznaczył selekcjoner.

Memoriał Wagnera. Polska – Słowenia. Leon bohaterem końcówki!


Pierwszym rywalem Polaków w Krakowie była Słowenia. Do niepokojącej sytuacji doszło na samym początku meczu. Bartłomiej Lemański niefortunnie stanął, chcąc zablokować rywala. Środkowy PGE Projektu Warszawa musiał zejść z boiska. Jak na razie nie wiadomo, jak poważny jest uraz.


Jeśli chodzi o wynik, początek spotkania od początku był bardzo wyrównany, choć to Słoweńcy długo mieli niewielką przewagę. Polska przegrywała już 1:4, ale szybko zaczęła odrabiać straty. Po skutecznych atakach Tomasza Fornala i Bartłomieja Bołądzia Biało-Czerwoni wrócili do gry, a przy stanie 12:11 po bloku na Roku Mozicu po raz pierwszy wyszli na prowadzenie.


Od tego momentu żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć, regularnie pojawiały się błędy w polu serwisowym. Końcówka zrobiła się naprawdę nerwowa. Ważny blok na Mujanoviciu dał Biało-Czerwonym prowadzenie 21:19, a po kolejnych akcjach zrobiło się 23:21. Wtedy jednak Słoweńcy zaczęli odrabiać straty.


Polacy dostali pierwszą szansę na zamknięcie seta przy 24:22, ale nie wykorzystali jej. Najpierw rywale zdobyli punkt, a chwilę później Wilfredo Leon został zatrzymany blokiem. Przy 25:24 kolejny setbol wywalczył Bołądź. Tym razem odpowiedzialność wziął na siebie Leon. Wilfredo Leon posłał asa serwisowego i zakończył pierwszą partię 26:24.

Memoriał Wagnera. Polska – Słowenia. Wynik meczu


Drugi set od początku nie układał się po myśli Biało-Czerwonych. Słoweńcy szybko odskoczyli na 5:1, a Nikola Grbić już wtedy musiał prosić o przerwę. Polacy próbowali wrócić do gry, ale rywale nie wypuszczali przewagi z rąk.


Przy stanie 12:14 Polacy złapali kontakt, a po bloku na Tine Urnaut było już tylko 10:11. Słowenia jednak ponownie odskoczyła, głównie za sprawą skutecznego Nik Mujanovicia i Roku Mozica. Końcówka należała już do gości. As Saso Stalekara dał prowadzenie 19:23, a chwilę później Mujanović wywalczył piłki setowe.


Polacy obronili jedną z nich po skutecznym ataku Leona, ale na więcej Słoweńcy nie pozwolili. Jan Kozamernik zakończył seta i Słowenia wygrała 25:21, doprowadzając w Krakowie do remisu 1:1.

Memoriał Wagnera 2026. Polska odzyskuje prowadzenie


Trzeci set zaczął się dla Polaków zdecydowanie lepiej niż poprzedni. Podopieczni Nikoli Grbicia od razu odskoczyli na 4:0, a po bloku na Roku Mozicu prowadzili już 6:1. Słoweńcy próbowali odpowiedzieć, ale gospodarze szybko odzyskiwali kontrolę.


Dużo dobrego dawał w tym fragmencie Kamil Semeniuk. Polak punktował zarówno z drugiej linii, jak i po prostej, a efektowną kiwką dołożył kolejny punkt. Po bloku na Klemenie Senie było już 13:8 dla Polski, a chwilę później przewaga wzrosła do pięciu punktów.


Biało-Czerwoni nie pozwolili rywalom na poważny powrót. Przy stanie 24:18 Polacy mieli kilka piłek setowych. Słoweńcy obronili pierwszą, ale przy kolejnej Klemen Sen posłał piłkę w aut. Polska wygrała seta 25:19 i ponownie objęła prowadzenie w meczu – 2:1.

Polacy o krok od zwycięstwa. Słoweńcy doprowadzili do tie-breaka


Czwarty set długo był prawdziwą wojną punkt za punkt. Polacy zaczęli od prowadzenia 3:1, ale Słoweńcy szybko odrobili straty i przy stanie 9:10 po asie Roka Bracko wyszli na prowadzenie..


Artur Szalpuk dwukrotnie popisał się skutecznymi akcjami i przy 14:14 doprowadził do remisu, a chwilę później Polska znów była z przodu. Słoweńcy odpowiedzieli jednak serią punktów i po błędach Bartłomieja Bołądzia prowadzili już 15:18.


Końcówka zrobiła się nerwowa. Przy 20:23 Słoweńcy mieli piłki setowe, ale wtedy do gry wkroczył Jakub Majchrzak. Najpierw posłał asa, a chwilę później dołożył kolejny, zmniejszając straty do 22:24. Polacy obronili jeszcze jedną piłkę setową po akcji Szymona Jakubiszaka, ale ostatecznie Nik Mujanović zakończył seta. Słowenia wygrała 25:23 i doprowadziła do remisu 2:2.

Polska – Słowenia na Memoriale Wagnera. Emocje w tie-breaku!


Tie-break od początku układał się po myśli Biało-Czerwonych. Kamil Semeniuk otworzył decydującą partię, a po bloku Artura Szalpuka i zatrzymaniu Roka Bračko Polacy prowadzili już 3:0.


Słoweńcy szybko złapali jednak kontakt po asie Bracko. Polacy odpowiedzieli skutecznymi atakami Kewina Sasaka i Jakuba Majchrzaka, a po asie Szalpuka było już 8:4 dla Biało-Czerwonych. Przewaga zaczęła rosnąć aż do sześciu punktów.


Przy 13:10 mieliśmy jeszcze nerwową końcówkę. Blokiem zatrzymani zostali Aleksander Śliwka i Kewin Sasak. Kiedy było 14:10 Bracko pomylił się w polu zagrywki. Artur Szalpuk skutecznym atakiem zakończył tie-breaka 15:11 a całe spotkanie Polacy wygrali 3:2.


W sobotę 29 sierpnia Polacy zmierzą się z USA, a dzień później rywalami Biało-Czerwonych będzie Francja.


Czytaj też:
Gwiazdy wracają do Polski! Tak będą wyglądać kluby dawnej PlusLigi Czytaj też:
Ukraiński klub sięgnie po mistrzostwo Polski? Wśród kibiców wrze. „Nigdy nie będzie nasz”