Podczas spotkania z uczestnikami Campus Polska Przyszłości Donald Tusk został zapytany o bezpieczeństwo Polski i działania NATO oraz o wizytę szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie. Jego poprzednik odwiedził Rosję na krótko przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, pojawiły się więc spekulacje, że podróż urzędnika mieć związek z potencjalnymi planami Rosji dotyczącymi ataku na państwa bałtyckie.
Donald Tusk, odpowiadając na pytanie, zapewnił, że polskie władze pozostają w stałym kontakcie z amerykańskimi służbami. Jednocześnie zaznaczył, że część informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa musi pozostać niejawna.
– W kwestii naszego bezpieczeństwa niektóre rzeczy muszą pozostać w dyskrecji, ale nie możemy ukrywać najważniejszych spraw – podkreślił Tusk. Premier przypomniał w tym kontekście swój wywiad dla „Financial Times” sprzed kilku tygodni. Mówił w nim, „że istnieje realne zagrożenie, że Rosja zdecyduje się na jakąś poważną prowokację albo nawet jakiś ograniczony atak na któreś z państw traktatu”.
Tusk wywołał Stanowskiego. „Dobrze wiedziałem, co mówiłem”
Tusk wrócił do reakcji na swoją wcześniejszą wypowiedź. Jak zaznaczył, po publikacji wywiadu spotkał się z krytyką części komentatorów. – Usłyszałem wtedy od wielu komentatorów, że Tusk zwariował – przypomniał szef rządu. Następnie wskazał konkretnie na Krzysztofa Stanowskiego.
– Pamiętam, chyba redaktor, szef Kanału Zero, powiedział: „ale wygłup”, „niepoważny człowiek”, „mówi takie rzeczy, nikt tego nie potwierdza”. Dobrze wiedziałem, co mówiłem – podkreślił Donald Tusk.
Premier stwierdził również, że obecnie coraz więcej sygnałów wskazuje na możliwość eskalacji ze strony Rosji. – Dzisiaj już nikt nie ma wątpliwości (…) Od wielu, wielu tygodni te sygnały są publicznie znane. Wiadomo, że Rosja szykuje się bardzo poważnie do eskalacji napięcia zarówno w wojnie z Ukrainą, jak i w całym regionie. I że dla Rosji ta jesień i zima mają być kluczowe – mówił polityk.
Szef Kanału Zero odpowiada premierowi
Słowa premiera szybko doczekały się odpowiedzi Krzysztofa Stanowskiego. Twórca Kanału Zero odniósł się do wypowiedzi Tuska w mediach społecznościowych. Jak zaznaczył, nie kwestionował możliwości rosyjskiego ataku na państwo NATO, lecz sposób, w jaki Tusk mówił o zagrożeniu.
„Doszły mnie słuchy, że sam premier Donald Tusk poświęcił mi chwilkę podczas Campusu, przypominając, że śmiałem się z niego, gdy mówił, że Rosja szykuje się do uderzenia na państwo NATO. Otóż, Panie Premierze, ja śmiałem się z czegoś zupełnie innego. Śmiałem się z tego, że premier Polski mówi, że zaraz NATO będzie w stanie wojny, a więc Polska będzie w stanie wojny, a wszyscy w Polsce mają to gdzieś, nawet rząd ma to gdzieś, nic się nie dzieje, po prostu „będzie wojna”, a teraz narysujmy pieska, nagrajmy tik-toka, pokłóćmy się o progi podatkowe albo zróbmy… Albo nic nie zróbmy” – podkreślił dziennikarz.
„Jak rozumiem, aktualnie Premier triumfalnie ogłasza, że miał rację i że naprawdę za moment Rosja może uderzyć na państwo NATO. To jeszcze gorzej” – skwitował.
„Chciałem się dowiedzieć, co się wydarzyło przez ostatnie pół roku – od wywiadu Premiera aż do triumfalnego ogłoszenia „miałem rację” (przy czym absolutnie nie przesądzajmy tej racji, po prostu dajmy się premierowi „nasycić” chwilą) – w zakresie przygotowania polskiego społeczeństwa do wojny? Ja, jako zwykły obywatel, przygotowany się nie czuję ani w zakresie teorii, ani w zakresie praktyki. Czy zadbaliśmy przez te pół roku o to, by każdy Polak wiedział co i w jakim momencie ma zrobić? Czy przeprowadziliśmy jakiekolwiek ćwiczenia związane z cywilami? Czy szpitale są gotowe na wariant wojenny? Jak to ze schronami jest, bo zatrzymałem się na etapie, gdy Rafał Trzaskowski dawał okejkę schronowi w Helsinkach? Przecież my nie potrafimy nawet obsługiwać alertów RCB. A o wojsko też oczywiście można pytać – o mobilizację, o jakieś większe ćwiczenia wojenne” – punktował Stanowski.
„Wydaje mi się, że jeśli istnieje wielkie prawdopodobieństwo wojny to rząd powinien zrobić coś więcej niż zdjęcia przypływającego czy przylatującego sprzętu, zamówionego lata temu. Ja się nie śmiałem z tego, że Rosja może zaatakować, tylko śmiałem się z tego, że można powiedzieć coś takiego i 'pora na CS-a'” – zakończył.
Czytaj też:
„Rozpocznie się wielki exodus”. Senator KO straszy Kanał Zero i Republikę Czytaj też:
Uderzenie z nieoczekiwanej strony. „Giertych działa w konflikcie interesów”