W sobotę sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Radosława Piesiewicza. Chodzi o aferę związaną z upadłą giełdą kryptowalut Zondracrypto. Wcześniej, w czwartek, prezes PKOl usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Teraz okazuje się, że politycy partii, z którą był utożsamiany, odcinają się od niego.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPolitycy PiS-u odcinają się od Piesiewicza

„Okazało się, że kłamał, oszukiwał i mataczył. Kłamał, że informował ABW o pewnego rodzaju czynnościach, które zamierza podjąć, podpisując umowy […] układał się w tym czasie z prezesem ZondaCrypto i wcale nie informował ABW” — pisał ostatnio rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych na platformie X.

Jego najnowszy wpis informuje z kolei, że politycy Prawa i Sprawiedliwości umywają ręce, mówiąc, że nie znają Radosława Piesiewicza, a 50,5 proc. Polaków jest zdania, że sprawa zegarka, który Piesiewicz miał otrzymać od szefa Zondacrypto, obciąża wizerunek partii, jak wynika z sondażu SW Research dla rp.pl.

„Radosław P. usłyszał dwa poważne zarzuty w śledztwie dotyczącym Zondacrypto. Prokurator skierował do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Stan na dzisiaj — nikt z PiS-u go nie zna. Niesamowite…😱” — napisał Jacek Dobrzyński w sieci.

Opracowanie:Aleksandra Ziętek

Data utworzenia:29 sierpnia 2026, 09:56