Polana Jakuszycka w sobotę należała do biegaczy. Rekordowa frekwencja, setki kibiców, górskie trasy i mnóstwo atrakcji towarzyszyły 14. Letniemu Biegowi Piastów w Szklarskiej Porębie-Jakuszycach. Jednym z najważniejszych punktów trzydniowego festiwalu była sobotnia rywalizacja w półmaratonie na 22 km i ultramaratonie na 50 km. Wydarzenie odbywa się pod patronatem KGHM Polska Miedź S.A.
Są takie miejsca, w których sport wydaje się czymś naturalnym. Jakuszyce bez wątpienia do nich należą. Zimą królują tutaj narty biegowe, latem leśne dukty przejmują biegacze i rowerzyści. W sobotę, 29 sierpnia, legendarna Polana Jakuszycka ponownie wypełniła się sportowcami. Na trasach 14. Letniego Biegu Piastów rywalizowali doświadczeni zawodnicy, amatorzy i pracownicy KGHM. Przy trasach i w okolicach mety nie brakowało kibiców.
– To już czternasta edycja Letniego Biegu Piastów, czyli trzydniowego Festiwalu Biegów Górskich. Zawodnicy mają do wyboru osiem dystansów. Najkrótszy liczy sześć kilometrów, następnie mamy 13 kilometrów, półmaraton oraz ultramaraton na dystansie 50 kilometrów – mówi Kaja Sznajdrowicz-Kręcichwost, dyrektor zarządzająca Biegu Piastów.
Sportowe emocje rozpoczęły się już w piątek. Wtedy uczestnicy pobiegli siedem kilometrów w Biegu Śniadaniowym. Nie chodziło w nim jednak o miejsca i sekundy.
– To był typowy bieg towarzyski. Chcieliśmy się spotkać, poznać, a później wspólnie zjeść śniadanie. Nie zapominamy też o najmłodszych. Od wielu lat organizujemy zawody dla dzieci. W sobotę odbyła się Wyprawa Zucha na kilometr, a w niedzielę przyjadą do nas przedszkolaki, które wystartują na 300 metrów. To biegi bez presji i rywalizacji. Każde dziecko otrzymuje na mecie medal – podkreśla Sznajdrowicz-Kręcichwost.
::photoreport{„type”:”see-button”,”item”:”10601″}
50 kilometrów po Górach Izerskich
Największym wyzwaniem soboty był ultramaraton. 50 kilometrów po izerskich trasach wymagało nie tylko mocnych nóg, ale również odpowiedniego rozłożenia sił.
Wśród mężczyzn najszybszy był Tomasz Kozłowicz z Wielkiej Lipy, reprezentujący Oborygeni. Pokonał trasę w czasie 3:22:42. Drugie miejsce zajął Tomasz Pasik – 3:33:00, a trzeci był Grzegorz Bieniek – 3:53:20.
W rywalizacji kobiet bezkonkurencyjna okazała się Dominika Stelmach z Warszawy. Zawodniczka RK Athletics uzyskała 3:44:01. Drugą Klaudię Petters wyprzedziła o niespełna siedem minut. Trzecie miejsce zajęła Monika Trompeta z czasem 4:37:42.
Na liście wyników mocno zaznaczyli swoją obecność również biegacze związani z Zagłębiem Miedziowym. Daniel Łaszkiewicz z Głogowa, reprezentujący Ultra KGHM HG, ukończył ultramaraton na 20. miejscu z czasem 4:35:45.
Półmaraton szybki, ale wymagający
Nie mniej emocji dostarczył dystans 22 kilometrów. Tutaj zwyciężył Czech Fabián Štoček, który zameldował się na mecie po 1:27:23. Zaledwie 52 sekundy później finiszował Wojciech Pachnik z Chojnowa. Trzeci Riho Kirsipuu stracił do zwycięzcy nieco ponad trzy minuty.
Pachnik miał dodatkowy powód do zadowolenia. Został najlepszym zawodnikiem klasyfikacji pracowników KGHM.
– Cel minimum to była wygrana klasyfikacji KGHM. Muszę przyznać, że niewiele biegam biegów górskich czy ulicznych. Biegam głównie na orientację i w takim martwym sezonie, czyli w wakacje i zimą, trochę wychodzę poza swoją strefę komfortu. Można powiedzieć, że to był mój debiut na połówce, więc nie wiedziałem, czego się spodziewać. Nie powiem, że były realne nadzieje na walkę o pierwszą trójkę – przyznał Wojciech Pachnik.
Wśród kobiet 22-kilometrową trasę najszybciej pokonała Natalia Kuczera z Nowej Soli – 1:42:56. Druga była Emilia Romanowicz – 1:43:34, a trzecia Katarzyna Choma z Jeleniej Góry – 1:47:11.
W klasyfikacji pracownic KGHM zwyciężyła Karolina Borowska, która ukończyła półmaraton w czasie 1:54:22. Drugie miejsce w tej klasyfikacji zajęła Edyta Kuriata z Polkowic – 1:58:59, a trzecia Małgorzata Tomaszewicz z Lubina – 2:28:18.
Z wolontariatu prosto na trasę
Ciekawą historię napisał Marek Wachnik z KGHM Polska Miedź S.A. Przez kilka lat przyjeżdżał do Jakuszyc jako wolontariusz. Obserwował zawodników i pomagał przy organizacji. W końcu postanowił sam stanąć na starcie półmaratonu.
– To był mój pierwszy start na półmaratonie w Jakuszycach. Od kilku lat przyjeżdżałem tutaj jako wolontariusz KGHM i zawsze mogłem obserwować, jak biegacze pokonują tę trasę. Takim moim małym marzeniem było wystartować. Biegałem wcześniej po płaskim, ale w górach nie miałem okazji się sprawdzić. W ubiegłym roku, będąc tutaj na wolontariacie, powiedziałem sobie, że chcę wystartować – opowiada.
Jak przyznał, Góry Izerskie szybko zweryfikowały przygotowanie.
– Początek jest zdecydowanie bardzo szybki, ale po 14. kilometrze zaczynają się ciężary. Jest dużo podbiegów. W głowie miałem kilka kryzysów. Najtrudniejsze było poukładać sobie tę drugą połowę biegu, kiedy wiesz, że masz jeszcze sporo dystansu, a zaczynają się przewyższenia. Trzeba było sobie powiedzieć, żeby się nie zatrzymywać i cały czas gonić – dodaje Marek Wachnik.
Na mecie miał 1:50:38. To dało mu 26. miejsce wśród wszystkich mężczyzn. W klasyfikacji pracowników KGHM był drugi, za Wojciechem Pachnikiem.
– Jeżeli ktoś nigdy nie biegał w biegach górskich, to warto zacząć właśnie tutaj. To bardzo dobra i szybka trasa, są fajne zbiegi, jest malowniczo, a przede wszystkim atmosfera jest bardzo dobra – podsumował.
Można było nawet… skoczyć na nartach
Letni Bieg Piastów już dawno przestał być wydarzeniem wyłącznie dla osób z numerem startowym na koszulce. W sobotę Polana Jakuszycka przypominała sportowe miasteczko. Były stoiska, animacje, konkursy i warsztaty. Dużym zainteresowaniem cieszyła się strefa KGHM z zabawami i zagadkami.
Była również możliwość wykonania czegoś, co w środku lata w pierwszej chwili brzmi dość zaskakująco – skoku na nartach. Do Jakuszyc przyjechała mobilna skocznia Akademii Lotnika Polskiego Związku Narciarskiego. Na miejscu pojawił się jej ambasador Jakub Kot, były skoczek narciarski. Najmłodsi mogli więc poczuć namiastkę tego, czego zawodnicy doświadczają na prawdziwych skoczniach.
– Zależy nam na tym, żeby Bieg Piastów kojarzył się nie tylko stricte z zawodami, ale również z miejscem, do którego mogą przyjechać całe rodziny i aktywnie spędzić czas. Mamy mobilną skocznię narciarską PZN, warsztaty grawerowania w szkle, akcję prewencyjną Państwowej Straży Pożarnej, działania ekologiczne z KGHM i mnóstwo animacji z nagrodami – wylicza Kaja Sznajdrowicz-Kręcichwost.
Nie tylko sport. Ważne są też pszczoły
Wśród stoisk można było znaleźć również miejsce przygotowane przez Leśny Kompleks Promocyjny Sudety Zachodnie. Tam sport schodził na chwilę na dalszy plan. Bohaterami były zapylacze.
– Mamy w Polsce ponad 470 różnych gatunków pszczołowatych. Są też osy, motyle, trzmiele i inne owady, które czasem wydają nam się groźne, a tak naprawdę nam pomagają. Dzięki zapylaczom mamy owoce, warzywa, a także część zbóż – tłumaczy Katarzyna Męcina z Nadleśnictwa Świeradów.
Dzieci mogły nie tylko dowiedzieć się czegoś o przyrodzie, ale również zabrać ze sobą konkretną pamiątkę.
– Stoisko tworzymy wspólnie jako Nadleśnictwo Szklarska Poręba i Nadleśnictwo Świeradów. Współpracuje z nami KGHM Polska Miedź. KGHM ufundował drewniane domki dla owadów. Dzieci wykonują u nas prace plastyczne i w nagrodę otrzymują taki domek, który mogą później powiesić w swoim ogrodzie – dodaje Katarzyna Męcina.
KGHM z Biegiem Piastów od niemal 30 lat
Obecność miedziowego koncernu w Jakuszycach nie jest przypadkowa. Współpraca z Biegiem Piastów trwa już niemal trzy dekady.
– KGHM wspiera nas prawie od 30 lat. Nie wyobrażamy sobie tak naprawdę żadnego Biegu Piastów – zimowego, letniego czy rowerowego – bez tego wsparcia i zaangażowania. Dzięki temu możemy robić to, co robimy. Możemy liczyć na wolontariuszy, którzy obsługują punkty żywieniowe, ale też pomagają przy dodatkowych atrakcjach i animacjach – podkreśla dyrektor zarządzająca Biegu Piastów.
Dla KGHM to jednocześnie okazja do promowania aktywności wśród pracowników i mieszkańców Zagłębia Miedziowego.
– To przepiękne miejsce, być może jedno z najpiękniejszych w Polsce do uprawiania sportów wytrzymałościowych, biegania, MTB czy zimą narciarstwa klasycznego. Dla nas jest niezwykle ważne, ponieważ popularyzujemy zdrowy tryb życia i równowagę między życiem rodzinnym, pracą zawodową a zdrowiem – mówi Tomasz Grabski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej i Sponsoringu KGHM Polska Miedź S.A.
Jak podkreśla, Jakuszyce stały się dla spółki miejscem szczególnym.
– Ważne jest, żeby nasi pracownicy mogli w takich warunkach odpocząć, zadbać o zdrowie i zrelaksować się po ciężkiej pracy. To jest takie nasze miejsce, miejsce KGHM. Dlatego od lat uczestniczymy tutaj w różnych wydarzeniach i wspieramy ten ośrodek. Chcemy być coraz bardziej aktywni, żeby nasi pracownicy, ale nie tylko oni, lecz również mieszkańcy Zagłębia Miedziowego mogli się tutaj spotykać i uprawiać sport – dodaje Tomasz Grabski.
Sobotni obraz Jakuszyc najlepiej pokazywał, dlaczego ta impreza od lat przyciąga ludzi z całej Polski i zagranicy. Jedni walczyli z czasem i własnymi słabościami przez 50 kilometrów. Inni po raz pierwszy próbowali biegania po górach. Dzieci skakały na nartach, poznawały świat zapylaczy i odbierały medale. Kibice czekali przy mecie na swoich bliskich.
A wszystko w samym sercu Gór Izerskich – w miejscu, które zimą i latem niezmiennie żyje sportem.