Motor Lublin i Piast Gliwice nie weszły najlepiej w nowy sezon PKO Ekstraklasy, dlatego sobotnie bezpośrednie starcie było meczem sąsiadów z dolnych rejonów tabeli. Pierwsi zdobyli pięć, a drudzy cztery punkty, więc obu drużynom potrzebne są zwycięstwa, by utrzymywać bezpieczną przewagę nad strefą spadkową.

I pierwsza połowa potwierdziła, że Motor z Piastem mają swoje problemy w trwających rozgrywkach. Niezwykle słabe było te 45 minut. Bez celnego strzału. Bez emocji. Za to z dużą ilością niedokładności i strat, w czym brylował przede wszystkim Ivan Lima. Gliwiczanie w ataku w zasadzie nie istnieli, ale odnotujemy niecelne strzały z dystansu w wykonaniu Quentina Boisgarda i Jakuba Łabojki.

ZOBACZ WIDEO: Będzie bolało. Ale sami tego chcieliśmy

Gospodarze dużo lepsi nie byli, ale mnie irytowali prostymi błędami i mimo wszystko byli bliżsi wyjścia na prowadzenie. A mogło się to stać za sprawą minimalnie niecelnego strzału Ivo Rodriguesa. Ładnego gola mógł zdobyć Makan Aiko, lecz jego próba dokręcenia piłki w okienko spaliła na panewce. Tyle, jeśli chodzi o „emocje” w pierwszej odsłonie.

Początkowe minuty drugiej odsłony nie zwiastowały większych emocji, ale po niespełna godzinie gry dobry moment złapał Piast. Najpierw kąśliwie z dystansu uderzył Leandro Sanca i Gasper Tratnik sparował piłkę, przy której utrzymali się goście i posłali znowu w pole karne. Tam z bliska główkował Samuel Ntamack i tylko on wie, jakim cudem nie otworzył wyniku tego spotkania. Po chwili futbolówka zatrzymała się jeszcze na górnej siatce po zagraniu Łabojki.

W 71. minucie już musiał paść gol dla Piasta, który po zmianie stron był dużo lepszy, jednak Lima jakimś cudem dwukrotnie nie zdołał pokonać Tratnika z bliskiej odległości. Najpierw dobijał dobry strzał Sanci, który golkiper Lublinian odbił. Skrzydłowy następnie dobijał więc… swoją próbę, gdzie był jeszcze bliżej bramki. Głową… obił poprzeczkę.

Kilka minut później niebiesko-czerwoni dopięli swego. Oskar Leśniak dośrodkował z rzutu rożnego, a z bliska główkował Jakub Czerwiński. Tratnik znowu świetnie się pokazał, a piłkę chciał wybić Bartosz Bereszyński. Nie dał rady, co od razu wykorzystał Juande Rivas i z bliska trafił do siatki.

Natomiast w końcówce Motor postawił wszystko na jedną kartę i był bliski wyrównania. Fabio Ronaldo oddał strzał z kilkunastu metrów, a piłka nabrała jeszcze nieprzyjemnej dla bramkarza rotacji przez rykoszet od obrońcy. Domen Gril kapitalnie jednak interweniował, a dobitka Mateusza Łęgowskiego minęła słupek. Mało tego, w doliczonym czasie gry Gliwiczanie dobili rywala.

Nieporozumienie w defensywie miejscowych wykorzystał Szczepan Mucha, który kilkanaście sekund wcześniej zameldował się na murawie. Pomocnik tylko dołożył nogę, piłka odbiła się jeszcze od próbującego interweniować Paskala Meyera i było po emocjach.

Ostatecznie więc Piast z przebiegu całego spotkania zasłużenie zwyciężył z Motorem 2:0, który szczególnie po przerwie był dużo słabszy od niebiesko-czerwonych. I zwyczajnie bezradny. Tym samym została podtrzymana tendencja między tymi zespołami – gospodarz w Ekstraklasie nigdy jeszcze nie wygrał.

Motor Lublin – Piast Gliwice 0:2 (0:0)
0:1 – Juande Rivas 78′
0:2 – Szczepan Mucha 90+2′

Składy: 
Motor Lublin:

Gasper Tratnik – Thomas Santos (72′ Kamil Lukoszek), Bartosz Bereszyński, Marek Bartos, Filip Luberecki – Paskal Meyer – Mbaye N’Diaye, Christopher Simon (62′ Mateusz Łęgowski), Ivo Rodrigues (82′ Florian Haxha), Makan Aiko (62′ Fabio Ronaldo) – Karol Czubak.

Piast Gliwice: Domen Gril – Emmanuel Twumasi, Junade Rivas, Jakub Czerwiński, Jakub Lewicki – Jakub Łabojko (65′ Oskar Leśniak), Quentin Boisgard (84′ Oliwier Maziarz) – Ivan Lima (90+1′ Szczepan Mucha), Leandro Sanca, Hugo Vallejo (83′ Jorge Felix) – Samuel Ntamack (84′ Andreas Katsantonis).

Żółta kartka: Boisgard (Piast).

Sędzia: Karol Arys (Szczecin).