W Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie odbyła się doroczna odprawa katechetyczna przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego i formacyjnego. Centralnym punktem wydarzenia była uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem abp. Adriana Galbasa SAC. W przypadające tego dnia liturgiczne wspomnienie męczeństwa świętego Jana Chrzciciela metropolita nawiązał do postaci patrona archidiecezji warszawskiej, wskazując na jego niezłomność i radykalną wierność prawdzie wbrew lękom oraz konformizmowi.

Abp Galbas do katechetów: po co komu „fajny” Kościół?

Gość Warszawski


– Jan był jak twierdza warowna, jak kolumna ze stali i jak mur spiżowy. Walczono z nim, ale nie zdołano go pokonać, bo Bóg był z nim, by go ochraniać. Był człowiekiem nielękliwym, gotowym robić wszystko, co Pan mu rozkazał – mówił abp Adrian Galbas SAC, przypominając dramatyczne okoliczności uwięzienia i męczeństwa proroka, który jako jedyny miał odwagę głośno sprzeciwić się niemoralnemu postępowaniu króla Heroda, podczas gdy całe otoczenie wolało milczeć.

– Ludzie to potępiali, ale po cichu. Omnes murmurant, nemo clamat – stara zasada: wszyscy szemrzą, nikt nie powie. Ona jest jednym z fundamentów patologicznych relacji w rodzinie, w społeczeństwie, w Kościele, w diecezji, w każdej wspólnocie i w każdym związku. A Jan powiedział na głos: „Nie wolno, nie wolno ci mieć żony twego brata”. Za to Herod wsadził go do więzienia – wskazał metropolita.

Msza św. i odprawa katechetyczna pod przewodnictwem abp. Adriana Galbasa

Gość Warszawski


Pasterz archidiecezji warszawskiej odniósł ewangeliczną postawę świętego Jana bezpośrednio do codziennych wyzwań i pokus, z jakimi mierzą się dziś katecheci w przestrzeni szkolnej i społecznej.

– Czy jako katecheta jesteś gotów ponieść konsekwencje z tego powodu, że opowiesz się za prawdą Ewangelii? Czy gdy jesteś świadkiem czegoś, co jest dla ciebie nieakceptowalne, co jest niezgodne z twoimi zasadami, z wyznawaną wiarą, z twoim sumieniem, umiesz powiedzieć na głos: „Nie wolno, to jest nie w porządku, to jest złe”? Czy też raczej milczysz w obawie, że coś stracisz: stołek, przyjaciół, pieniądze, możliwość bywania w towarzystwie? – pytał arcybiskup.

Kaznodzieja podkreślił, że jednoznaczne i odważne nazywanie rzeczy po imieniu stanowi fundamentalną misję całego Kościoła, który nie może ulegać pokusie przypodobania się światu.

– Kościół jak Jan ma wskazywać na Chrystusa nie tylko słowem, ale także wiernością wobec zasad, wiernością wobec Ewangelii. Musi więc mówić jasno i to na głos, że wszystkiego robić nie wolno. Na przykład, że życia ludzkiego nie wolno niszczyć, lecz trzeba je otoczyć troską – każde życie od początku do końca, bo każdy człowiek jest ważny i każdy ma swoją godność, której nie wolno nikomu podeptać. Albo, że nie wolno każdego, nawet trwałego związku między ludźmi, nazywać małżeństwem, nawet jeśli ci ludzie mówią, że się kochają. Albo w kontekście ostatnich doniesień medialnych: że odpowiednim sposobem dla przyjęcia nowego życia jest relacja małżeńska, a nie uciekanie się do surogacji, gdyż następuje tam rozdzielenie więzi rodzicielskich, a to jest dehumanizujące uznanie dziecko za towar – przypomniał metropolita warszawski.

Abp Galbas: Kompetencje to za mało, by być katechetą

Gość Warszawski


Abp Galbas ostrzegł również przed próbami rozwadniania chrześcijańskiego orędzia, które w konsekwencji staje się nijakie i bezowocne.

– Gdyby Kościół dołączył do chóru tych, co mówią: „wszystko wolno”, od razu zmieniłaby się jego prasa. „No, wreszcie Kościół zrozumiał”, mówiono by: „wreszcie się dostosował, wreszcie jest nasz”. I rzeczywiście byłby to wtedy nasz fajny Kościół fajnego XXI wieku. Tylko po co komu taki Kościół? Jeśli dzisiaj młodzi ludzie odchodzą od Kościoła, to raczej dlatego, że jego nauka jest przez niektórych przedstawiana tak niejasno, że jest niczym mydliny, jak rozbełtany kisiel i nic się nie różni od tego, co oferują na innych światowych straganach – diagnozował arcybiskup.

Wskazując na metody pracy duszpasterskiej i pedagogicznej, metropolita warszawski przywołał spotkanie z papieżem Franciszkiem, akcentując decydującą rolę autentycznego świadectwa życia.

– Gdy byliśmy u papieża Franciszka, jeden z biskupów zapytał: „Ojcze Święty, co mam robić, aby być dobrym biskupem?”. Papież odpowiedział: „Jedynym twoim narzędziem jest świadectwo”. Nie nauczanie, ale właśnie świadectwo. I to świadectwo, które najskuteczniejsze jest wówczas, gdy nie wiesz, że je składasz. Po prostu składasz je życiem, codziennością, zwykłością. Nie jakimkolwiek życiem, ale takim, które jest nasączone Chrystusem, przeniknięte Jego obecnością – wskazywał.

Odprawa katechetyczna w Świątyni Opatrzności Bożej

Foto Gość
DODANE Dziś 15:58

Arcybiskup odwołał się także do dramatu manipulacji młodą Salome na dworze Heroda, przestrzegając dorosłych przed gorszeniem i instrumentalnym traktowaniem młodego pokolenia. Poruszył bolesny problem nadużywania alkoholu.

– Ta scena jest przestrogą dla wszystkich rodziców, wychowawców, opiekunów, dla was, katechetów, dla nas, księży, dla starszego rodzeństwa: jak łatwo własnym głupim szaleństwem zgorszyć dziecko, jak łatwo je wykorzystać dla swoich celów, dla realizacji swoich interesów, zaspokojenia swoich namiętności – zauważył metropolita, podkreślając że to nie ścięty wówczas Jan stracił głowę, ale stracili ją wszyscy inni obecni na dworze Heroda.

Analizując istotę posługi katechetycznej, abp Adrian Galbas odwołał się do greckiego źródłosłowu terminu „katecheta”, porównując tę misję do bycia Bożym echem, które nie kreuje własnej prawdy, lecz wiernie przekazuje słowo.

– Katecheta jest jak echo, jest kimś, w kim rozbrzmiewa słowo. W waszej pracy nie chodzi więc wyłącznie o podawanie informacji, lecz o takie głoszenie, które zostaje usłyszane i budzi odpowiedź. Echo nie jest źródłem głosu. Katecheta nie wymyśla Ewangelii, nie staje przed uczniami jak właściciel prawdy, który może nią dowolnie rozporządzać – tłumaczył kaznodzieja.

Zwrócił także uwagę na potrzebę podwójnego słuchania: Boga i młodego człowieka, oraz na konieczność uszanowania tajemnicy osobistej wiary uczniów.

– Katecheta powinien słuchać w dwóch kierunkach: słuchać Boga i słuchać człowieka. Bez pierwszego będzie przekazywał przede wszystkim własne opinie, bez drugiego może udzielać poprawnych odpowiedzi na pytania, których nikt nie zadał. Oceniajmy wiedzę, umiejętności i pracę ucznia zgodnie z zasadami, ale nie oceniajmy poziomu jego osobistej wiary czy intensywności praktyk religijnych. Nie mamy narzędzi do wystawiania ocen z czyjejś relacji z Bogiem – przypomniał abp Galbas.

Metropolita warszawski nakreślił też właściwy porządek katechezy, w której fundamentem musi być zawsze żywa relacja z Chrystusem, a nie wyłącznie moralny rygoryzm.

– Będąc dziś katechetą, nie wystarczy rozpocząć od tego, czego człowiek powinien przestrzegać. Trzeba cierpliwie ukazywać, kim jest Ten, któremu chrześcijanin ufa. W centrum wiary stoi Jezus Chrystus: Jego życie, śmierć i zmartwychwstanie, miłość mocniejsza od grzechu i śmierci. Dopiero w tym świetle przykazania stają się drogą odpowiedzi, a sakramenty przestają wyglądać jak niezrozumiałe obrzędy. Chodzi o porządek: najpierw trzeba zobaczyć dar, a potem dopiero zrozumieć odpowiedzialność; najpierw trzeba poznać Tego, który wzywa, aby usłyszeć sens tego wyzwania – podsumował arcybiskup.

Po zakończeniu liturgii rozpoczęła się część konferencyjna spotkania. Metropolita warszawski dokonał uroczystego wręczenia wyróżnień zasłużonym katechetom oraz przekazał dekrety nominacyjne nowo powołanym członkom Rady Katechetycznej przy Wydziale Nauczania i Wychowania Katolickiego. W gronie członków z urzędu znaleźli się ks. kan. Marcin Klotz – dyrektor wydziału, rejonowi wizytatorzy nauczania: ks. kan. Zbigniew Sawiak (rejon zachodni), ks. Sławomir Starkowski (rejon południowy), ks. Grzegorz Czernek (rejon centralny) i ks. Artur Kaczyński (rejon północny), a także Anna Mielecka, pełniąca funkcję koordynatora do spraw katechezy osób ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi. Z kolei z wyboru do rady powołano grono świeckich i sióstr zakonnych: Mikołaja Czernieckiego, Magdalenę Jaroszewską, Barbarę Oman, s. Agatę Radulską, dr Ewę Sujecką, Joannę Tokarzewską oraz s. dr Martę Ziółkowską.

W dalszej części odprawy wykład inauguracyjny zatytułowany „Nowa podstawa programowa – ewolucja, a nie rewolucja” wygłosił ks. dr Michał Polny z Akademii Katolickiej w Warszawie.

Prelegent zwrócił uwagę, że nowa podstawa programowa koncentruje się przede wszystkim na wiedzy i umiejętnościach, nie nakładając formalnego obowiązku kształtowania postaw w szkole, co wynika ze specyfiki środowiska szkolnego oraz przemian społeczno-religijnych. Nie oznacza to jednak rezygnacji z formacji, gdyż naturalnym miejscem kształtowania postaw pozostają rodzina i parafia, a szkoła stanowi przestrzeń preewangelizacji.

– Szkolna lekcja religii ma być przede wszystkim nauczaniem, co nie znaczy, że ma być tylko i wyłącznie nauczaniem. W przekazie wiedzy widzi się szczególną szansę na wykorzystanie lekcji religii jako elementu preewangelizacji – wskazał wykładowca Akademii Katolickiej w Warszawie. – Katecheta ma być mistrzem i towarzyszem. Mistrz to ten, który ma wiedzę, który inspiruje, który prowadzi, który ma autorytet, ale jest to również osoba świadoma jakichś swoich słabości, która w łagodny sposób wskazuje drogę – zauważył ks. dr Michał Polny.

Omówił również strukturę treści nauczania, podzieloną na pięć obszarów tematycznych: pytania o Boga i świat, wiarę i Kościół, odnalezienie się we współczesnym świecie, rolę chrześcijaństwa w historii i kulturze oraz rok liturgiczny.

– Nie jest łatwo mówić o Jezusie Chrystusie, nie jest łatwo do Niego prowadzić. Każdy czas, każdy wiek ma jakieś swoje wyzwania, przed którymi my jako księża, państwo jako nauczyciele religii stajemy. Może dzisiaj w tym świecie tak zabieganym lekcja religii jest jedynym miejscem, gdzie to dziecko usłyszy o wartościach, a nauczyciel religii może być jedyną osobą, która będzie świadkiem wiary, nadziei i miłości – podsumował ks. dr Michał Polny.

Następnie głos zabrała wicekurator oświaty Elżbieta Milewska, która w imieniu Mazowieckiego Kuratora Oświaty skierowała słowa wdzięczności i uznania do nauczycieli religii. W swoim wystąpieniu odwołała się do osobistych wspomnień ze szkolnej katechezy, podkreślając rolę relacji i zaangażowania katechetów w poszukiwanie dróg dotarcia do młodzieży. Wicekurator zwróciła uwagę na potrzebę dostrzegania każdego ucznia w procesie dydaktycznym i wychowawczym. Zachęciła również katechetów do odwagi i wierności wyznawanym wartościom w codziennej pracy szkolnej.

– Kiedy ta misja jest spełniona, to na pewno znajdzie się uczeń, który może kiedyś między wami stanie i powie: dziękuję za te wartości, które dostałem na lekcji religii – podsumowała wicekurator oświaty Elżbieta Milewska.

Następnie dyrektor Wydziału Nauczania i Wychowania Katolickiego ks. kan. Marcin Klotz przedstawił wytyczne organizacyjne na nadchodzący rok szkolny, omawiając kwestie stałej formacji katechetów, organizacji rekolekcji, doboru podręczników i pomocy dydaktycznych oraz harmonogramu olimpiad i konkursów wiedzy religijnej. Spotkanie zwieńczyło pasterskie słowo i błogosławieństwo arcybiskupa Adriana Galbasa SAC udzielone wszystkim katechetom posługującym w archidiecezji. Metropolita warszawski odniósł się do trudnych realiów minionego roku szkolnego, zaznaczając, że zmiany organizacyjne i prawne w szkolnictwie wymagały od uczących religii ogromnego poświęcenia.

– Bardzo wam dziękuję za ten miniony rok, trudny, karkołomny z powodu nowych regulacji, w jakich musiała funkcjonować katecheza szkolna. Wszyscy to wiemy, wszyscy to odczuwamy, że to jest bardzo niesprawiedliwe, bardzo od was dodatkowo wymagające: to skakanie po szkołach, żeby nazbierać etat, te zajęcia, które przez znaczną część roku odbywają się po ciemku, bo albo o siódmej rano, albo o siedemnastej – mówił abp Adrian Galbas SAC.

Hierarcha zwrócił również uwagę na nieprzychylną atmosferę społeczną oraz brak zrozumienia dla specyfiki i rangi nauczania religii w szkole.

– Do tego wszystkiego dochodzi ten klimat, nie wiadomo czy świadomego, czy nie, takiego niezrozumienia w ogóle roli katechezy, roli nauczania religijnego w szkole, a co za tym idzie – traktowanie nauczycieli jak ludzi od głupiego przedmiotu, nieistotnego. A przecież macie takie same kompetencje, takie samo wykształcenie, jak nauczyciel biologii czy matematyki. To jest wszystko niesprawiedliwe. Najpierw katecheza w szkole została rozbrojona, a teraz jest krytykowana za to, że jest słaba – zauważył metropolita warszawski.

Kaznodzieja wyraził głębokie uznanie dla codziennej, ofiarnej postawy katechetów, podkreślając, że ich praca nosi znamiona prawdziwego bohaterstwa.

– Chcę to powiedzieć, że to widzę i wam bardzo dziękuję nie tylko za waszą pracę, za waszą posługę, ale niejednokrotnie za wasz heroizm – podkreślił abp Adrian Galbas SAC.

Wskazując na duchowe wyposażenie potrzebne do podejmowania dalszych wyzwań, pasterz archidiecezji warszawskiej zaakcentował konieczność łączenia trzeźwej oceny sytuacji z głębokim zaufaniem Bogu.

– Myślę, że bardzo nam potrzeba w tej posłudze cnoty realizmu i wiary. Realizm każe nam twardo stąpać po ziemi, podejmować też walkę o należne miejsce katechezy w całej strukturze oświatowej, widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest, a nie taką, jaką byśmy sobie marzyli czy chcieli. Ale jednocześnie mamy ten dar wiary, który pomaga nam zrozumieć, że w tej rzeczywistości nie jesteśmy sami, że pośród nas i z nami jest Chrystus. Wiara pomaga nam zobaczyć perspektywę: dokąd my zmierzamy, jaki jest cel i sens tego wszystkiego, w co się angażujemy, a niejednokrotnie ocieramy łzy. Te dwie cnoty dadzą nam pewną równowagę, a jednocześnie siłę do tego, by sprostać zadaniom, które są przed nami – stwierdził.

Abp Galbas: Kompetencje to za mało, by być katechetą

Gość Warszawski


Na zakończenie abp Galbas przypomniał o podwójnej naturze pracy nauczyciela religii, która łączy w sobie wymiar czysto zawodowy z kościelną misją.

– Wykonujecie zawód i jednocześnie jesteście obdarzeni misją. To są dwie rzeczy, które muszą być zawsze współbrzmiące. Zawód jest związany z waszym zatrudnieniem w systemie edukacji i to wam daje szkoła, to wam daje państwo, ale misję dostajecie od Kościoła. Gdyby nie było tego elementu misji, to właściwie nauczanie religii można by oddać także ludziom niewierzącym. Wystarczyłoby, żeby byli kompetentni – podsumował metropolita warszawski, udzielając wszystkim zebranym pasterskiego błogosławieństwa na nowy rok szkolny i katechetyczny.