Punktem wyjścia rozmowy stały się wypowiedzi rosyjskich polityków, którzy coraz otwarciej mówią o konieczności przygotowania Federacji Rosyjskiej do przyszłej konfrontacji z NATO. Jednym z nich był gen. Wiktor Sobolew, członek komisji obrony Dumy Państwowej, który stwierdził, że Rosja powinna zakończyć wojnę do 2030 r., by przygotować się do potencjalnego starcia z Sojuszem. Według ppłk. Korowaja takie deklaracje nie są przypadkowe.
— Można wywnioskować, że tak naprawdę Rosja szykuje się do jakiegoś przełomowego rozwiązania. Opcje zarówno prokremlowskie, jak i kremlowskie wyraźnie widzą w eskalacji swoją szansę — mówi ekspert.
Jego zdaniem rosyjskie elity coraz mocniej szukają sposobu na zakończenie obecnego impasu. Nie oznacza to jednak, że sam Władimir Putin jest zwolennikiem gwałtownej eskalacji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Putin obawia się rozwiązań ostatecznych. Obecny stan długotrwałego konfliktu jest dla niego najlepszy pod względem zabezpieczenia własnej pozycji — ocenia były oficer wywiadu.
Wojna na wyniszczenie
Wojna nie jest na skraju załamania. Zmienia się jednak jej charakter. W rozmowie pojawił się także temat gwałtownego wzrostu liczby rosyjskich i ukraińskich ataków dalekiego zasięgu. Rosja regularnie zasypuje pociskami ukraińskie zaplecze. Marcin Wyrwał przypomina, że w lipcu Rosja wystrzeliła na obszar Ukrainy rekordową liczbę 198 pocisków balistycznych i hipersonicznych, ponad 140 rakiet manewrujących, 5 tys. dronów i ponad 8 tys. bomb szybujących.
Ukraina nie pozostaje dłużna. Atakuje rafinerie i magazyny na terytorium Rosji. Tylko w tygodniu poprzedzającym rozmowę przeprowadzono 27 ataków na instalacje energetyczne na Krymie. Półwysep jest niemal odcięty od dostaw energii, żywności, a nawet wody.
Zdesperowana Rosja stawia na maksymalną eskalację. Kijów próbuje nie dać się dobić. „Pokazanie zbrodniarzom środkowego palca”

Zdaniem Korowaja to wszystko nie oznacza jednak, że któraś ze stron stoi przed załamaniem potencjału wojskowego. — Nie mamy kwestii związanych z wykończeniem się jednej i drugiej strony materiałowo. Mamy problem odporności państwa, odporności gospodarczej, politycznej i społecznej — podkreśla.
Ekspert zwraca uwagę, że technologia całkowicie zmieniła współczesne pole walki. Front jest dziś znacznie bardziej „przezroczysty”, a drony sprawiły, że do utrzymania pozycji potrzeba znacznie mniej ludzi niż jeszcze kilka lat temu.
Jego zdaniem o wyniku wojny nie przesądzi liczba czołgów czy nawet rakiet, lecz zdolność państw do dalszego funkcjonowania pod presją konfliktu.
Ukraina walczy o przetrwanie
Korowaj podkreśla, że obie strony znajdują się pod ogromną presją ekonomiczną, choć Ukraina ma znacznie mniej rezerw niż Rosja. — Rosjanie wiedzą, że Ukrainy nie wygrają nawet poprzez zdobycie całego Donbasu. Muszą ją odizolować od pomocy Zachodu — mówi.
Jednocześnie Ukraina zbudowała, jego zdaniem, niezwykle sprawny system współpracy z państwami zachodnimi, który pozwala jej stale produkować i pozyskiwać środki walki potrzebne do uderzeń na rosyjskie zaplecze.
Ekspert zauważa przy tym, że obie strony coraz częściej mają problemy z adaptacją do nowych technologii przeciwnika. — Wojna nie przechodzi w fazę wykończenia materiałowego. Kończą się natomiast możliwości szybkiej adaptacji obu stron — ocenia.
Rosjanie chcą zmęczyć ukraińskie społeczeństwo
Jednym z ważniejszych wątków rozmowy była skuteczność rosyjskiej kampanii powietrznej przeciwko ukraińskim miastom. Korowaj uważa, że Kreml coraz częściej nie koncentruje się wyłącznie na celach wojskowych czy przemysłowych.
— Ta wojna ma zmęczyć społeczeństwo, przestraszyć je i zmniejszyć odporność państwa na prowadzenie wojny — tłumaczy. Według niego właśnie dlatego Ukraińcy ponownie zaczynają spędzać noce na stacjach metra, a skala psychologicznego obciążenia mieszkańców staje się coraz większa.
Jednocześnie podobną logikę stosuje także Ukraina wobec Rosji, atakując elementy infrastruktury i logistyki, które mają przypominać Rosjanom, że wojna nie jest już czymś odległym. — Rosjanie po raz pierwszy poznają tę wojnę z tak bliska — zauważa ekspert.
Polska w centrum rosyjskiej uwagi
Końcowa część rozmowy dotyczyła bezpieczeństwa Polski. Zapytany o miejsce Polski w rosyjskich planach, ppłk Korowaj wskazuje, że Moskwa patrzy na nasz kraj przede wszystkim przez pryzmat zdolności do wspierania sojuszników.
— Polska jest pewnego rodzaju zawiasem bezpieczeństwa na zachodnim kierunku operacyjnym — mówi.
Jak dodaje, rosyjscy analitycy postrzegają polskie siły zbrojne nie tylko jako armię zdolną do obrony własnego terytorium, jak typowo obronnie nastawione armie fińska czy szwedzka, ale także jako siły zdolne do projekcji siły na rzecz państw sojuszniczych. To właśnie ta zdolność budzi na Kremlu największe obawy.
Jednocześnie ekspert zaznacza, że obecnie Rosja nie jest gotowa do klasycznej wojny z NATO. Dużo bardziej prawdopodobne pozostają działania hybrydowe, prowokacje i próby destabilizacji sytuacji bezpieczeństwa w regionie. A najważniejsze decyzje mogą zapaść już w najbliższych miesiącach.
— Okienko, w którym Rosja może najbardziej wydajnie prowadzić działania eskalacyjne, otwiera się jesienią tego roku i może potrwać do połowy przyszłego roku — podsumowuje ppłk Maciej Korowaj.
Rosjanie uciekają z kraju jak w 2022 r. Boją się tego, co szykuje Putin. „Kreml pyta nawet o adresy krewnych”
Gra na masowe straty
W ocenie ppłk. Macieja Korowaja na Kremlu rośnie przekonanie, że sama wojna pozycyjna nie przynosi rezultatów, których oczekiwało rosyjskie kierownictwo. To może zwiększać pokusę sięgania po działania mające wywołać znacznie silniejszy efekt psychologiczny i polityczny niż dotychczas.
Ekspert zwraca uwagę, że rosyjskie elity coraz częściej analizują scenariusze pozwalające przełamać obecny impas nie poprzez sukcesy na froncie, lecz przez osiągnięcie efektu szoku.
— Rosjanie szukają czegoś, co przyniesie przełom. Czegoś, co spowoduje masowe straty i wywoła potężny efekt psychologiczny — mówi w podcaście, dodając, że Rosjanie liczą na to, że takie uderzenie zmusi sojusz do reakcji militarnej. — Wtedy [zgodnie z ich doktryną] będą mogli uruchomić element nuklearny.
Ekspert przypomina, że Rosjanie od początku roku zwiększają swoje zdolności gotowości bojowej w sektorze wojsk strategicznych, ale też obrony cywilnej, czyli próbują zwiększyć odporność państwa. — To wszystko wskazuje, że te rosyjskie działania mogą doprowadzić do konfliktu, który może zagrozić naszemu bezpieczeństwu.