Pogoń Szczecin przedłużyła serię meczów bez porażki i to jedyny pozytyw dla zespołu Oscara Garcii, który wcześnie stracił zawodnika Filipa Cuicia, a później w dziesięciu oddał tylko jedno uderzenie celne na bramkę. Dimitris Keramitsis ledwo sprawdził nim czujność Zlatana Alomerovicia.

– Dla mnie to były dwa mecze przed i po czerwonej kartce. Jedenastu na jedenastu byliśmy lepsi, stwarzaliśmy sobie sytuacje podbramkowe. Nawet w osłabieniu były szanse. Tak naprawdę Zagłębie miało tylko jedną okazję w końcówce spotkania – ocenia Oscar Garcia na konferencji prasowej.

– Filip Cuić przeprosił drużynę po meczu za swoje zachowanie. Dziękuję drużynie za walkę do końca w dziesięciu. Chcieliśmy dać w zamian kibicom trzy punkty i moim zdaniem, w grze jedenastu na jedenastu mielibyśmy o dwa punkty więcej – dodaje.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie. Co za bramka. Poezja na boisku!

– Wyglądamy naprawdę nieźle w defensywie, ale musimy być lepsi, jeśli chodzi o grę z piłką. W tym meczu wyglądało to dobrze, odważnie tylko do czerwonej kartki. Ona zmieniła obraz meczu, przez co jestem szczęśliwy chociaż z punktu – podsumowuje Hiszpan.

KGHM Zagłębie Lubin nie potrafiło potwierdzić ani jednym golem przewagi liczebnej od 23. minuty. Czasu na zdobycie zwycięskiego trafienia było dużo, ale Miedziowym brakowało skuteczności.

– Zaczęło się nieźle. Nasza nieustępliwość doprowadziła przeciwnika do tego, że nie wytrzymał ciśnienia i była czerwona kartka. Straciliśmy dwa punkty, ponieważ za mało konkretni byliśmy w polu karnym przeciwnika. Było nam trudno się przedrzeć przez obronę Pogoni. Dlatego straciliśmy dwa punkty. Szkoda, żyje się dalej. Czekamy na kadrę w komplecie, ponieważ było kilku nieobecnych – mówi trener Leszek Ojrzyński.

– Biliśmy głowami w mur. Chłopaki na pewno się starali, ale szkoda, że nic nam nie wpadło. Gotowało się jednak również w naszym polu karnym po stałych fragmentach gry. Pogoń to drużyna twarda, mocna – dodaje Ojrzyński.