Przypomnijmy, że na początku sierpnia Woydyłło była gościem programu „Return” na kanale Trzeci Serwis. W rozmowie z Lechem Sidorem mocno krytykowała Świątek. Przy okazji oberwało się też Darii Abramowicz, a nawet Arynie Sabalence. W Polsce zdecydowanie największe poruszenie wywołały jednak jej słowa dotyczące Raszynianki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Psycholożka stwierdziła m.in., że Świątek „jest głupiutka, wystraszona i sama nie rozumie, co się dzieje”. Równie ostro wypowiedziała się o Białorusince, którą nazwała „ruską babą” i „ordynusem”, a także stwierdziła, że „jest po prostu facetem”. Abramowicz zarzuciła natomiast, że pracuje z sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową wyłącznie dla pieniędzy.
Jej wypowiedzi wywołały ogromne poruszenie i falę krytyki. Podcast został usunięty, ale mimo to Woydyłło przekonywała, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Później jednak zmieniła ton. W rozmowie z WP SportoweFakty przeprosiła Świątek i przyznała, że jest jej wstyd. Teraz znów wróciła do sprawy i opowiedziała, jak sama odebrała reakcje na swoje słowa.
Ewa Woydyłło: kłaniam się do ziemi i przepraszam
— Żałuję, że poszłam na ten podcast (…) Rozmawialiśmy dobre ponad dwie godziny, z czego wybrane zostały takie fragmenty. Po prostu bardzo mi z tym źle. U nas dyskurs publiczny nie odbywa się jak rozmowa. Odbywa się jak zaakceptowanie, przyjęcie jakiegoś punktu widzenia i ja już nie mam głosu. W tym sensie to bardzo bolesne, bardzo przykre — oceniła.
— Ktoś zinterpretował moje słowa jako wyraz wrogości, a to w ogóle nie tak było, ale przyjęłam, że jeżeli ktoś się poczuł urażony, to kłaniam się do ziemi i przepraszam, bo nie miałam takiego zamiaru — zapewniła Woydyłło.

Tomasz Jastrzebowski/REPORTER / East News
Ewa Woydyłło
— Teraz nie będę już za nią jeździć, bo straciłam trochę zapał do kibicowania. Ale jeździłam za nią. Byłam dwa razy w Ad-Dausze, w Stuttgarcie, jak dostawała to pierwsze Porsche, byłam na Wimbledonie w zeszłym roku. Ja ją uwielbiam i naprawdę się niepokoję — dodała.
— Nie mam okazji [jej przeprosić osobiście], bo nie będę jej ścigać. Wtedy to już policja by za mną chodziła — zaznaczyła z uśmiechem psycholożka, dodając, że „strasznie” przestraszyła się hejtu, który pojawił się w mediach po jej rozmowie z Lechem Sidorem.
— Tamten podcast miał być o tym, jak sport wpływa na jakość życia — podsumowała.