Izraelscy osadnicy zawsze przybywają o zachodzie słońca. Ich zbliżanie się wywołuje cichą panikę wśród mieszkańców odległych gospodarstw.

Przyjeżdżają hałaśliwymi pojazdami terenowymi, przybywają pieszo, a czasem konno. Rzucają kamieniami, wybijają okna, podpalają budynki, a czasami mieszkańcy trafiają do szpitala w wyniku brutalnych pobić lub nawet gorzej.

Miasto, położone w pobliżu Ramallah, zostało ogłoszone przez Siły Obronne Izraela (IDF) „zamkniętą strefą wojskową” po miesiącach ataków osadników. Gazeta „The Telegraph” informowała wcześniej, że osadnicy używali dmuchaw do liści, by podsycać ogień, który sami wzniecili, aby zastraszyć chrześcijańskich mieszkańców miasta.

Pomimo rozkazu IDF ataki trwają nieprzerwanie, a miasto jest w coraz większym stopniu otoczone nielegalnymi osadami budowanymi przez izraelskich osadników.

Odgłos zbliżającej się inwazji osadników jest zawsze taki sam — mieszanka szczekających psów i matek rozkazujących dzieciom, by schowały się w domu, podczas gdy mężczyźni krzyczą „wein, wein” (co po arabsku oznacza „gdzie, gdzie?”), próbując wypatrzyć intruzów wśród drzew oliwnych.

To odgłos strachu.

Codzienność na Zachodnim Brzegu

— W zeszłym tygodniu mieliśmy słabsze ogrodzenie i się przedarli — mówi Naif al-Kaabne, wskazując na nowo zainstalowane zwoje drutu kolczastego, które otaczają jego niewielką posesję w pobliżu Tajbe. — Teraz zobaczymy.

— Nie ma sprawiedliwości. Gdyby była, nie doświadczalibyśmy tego — mówi 54-latek, gdy osadnicy próbują przedrzeć się przez nową barierę. Ostatecznie ogrodzenie wytrzymało i — być może ze względu na obecność dziennikarzy — zamaskowani intruzi zadowolili się rzucaniem kamieniami.

— To ciągły stres, przychodzą trzy razy dziennie — dodaje ojciec. — Nie śpimy w nocy. Zawsze ktoś stoi na straży.

Ataki takie jak te są powszechne na całym Zachodnim Brzegu.

Kilka dni przed wizytą w Tajbe dziennikarze „The Telegraph” znaleźli się w samym środku kolejnego wieczornego ataku — tym razem we wsi Kusra — który mieszkańcy w cudowny sposób odparli.

Wyścig z czasem na Zachodnim Brzegu. „Jeśli przestanę leczyć, ludzie umrą”Na mniejszym zdjęciu palestyńscy pacjenci czekają na leki w Iktabie, na przedmieściach Tulkarem na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu, 4 sierpnia 2026 r. W tle mapa Izraela i Zachodniego Brzegu. Zaznaczony jest także obszar Tulkarem

W zeszłym roku zamaskowani osadnicy zastrzelili w wiosce jednego Palestyńczyka, a jego brata pozostawili sparaliżowanego po tym, jak zadali mu cios nożem w nogę.

Przemoc ze strony osadników w Tajbe i Kusrze trwa nadal, mimo że izraelskie siły zbrojne (IDF) ogłosiły te tereny zamkniętymi strefami wojskowymi, rzekomo w celu ochrony Palestyńczyków.

Mieszkańcy twierdzą jednak, że w rzeczywistości rozkazy te wydaje się po to, by stworzyć wrażenie, że Izrael podejmuje działania. Jednocześnie uniemożliwiają one międzynarodowym obserwatorom i mediom dostęp do tych obszarów.

Innymi słowy, chodzi o ochronę osadników.

Dym po tym, jak osadnicy podpalili pole w Tajbe, 10 czerwca 2026 r.

Zain Jaafar / AFP

Dym po tym, jak osadnicy podpalili pole w Tajbe, 10 czerwca 2026 r.

„Potem jest jeszcze gorzej”

Nagranie wideo uzyskane przez „The Telegraph” wydaje się to potwierdzać — izraelscy żołnierze mówią na filmie, że nie mają zamiaru usuwać osadników.

Przed atakiem Arik Aszerman, izraelski rabin i lider organizacji praw człowieka Torat Tzedek—Torah, stał na wzgórzu nad domem rodziny Al-Kaabne.

— Nowością, której nigdy wcześniej nie widziałem w ciągu 31 lat mojej działalności, jest wsparcie państwa nie tylko dla osadników, ale także dla przemocy ze strony osadników, mające na celu pomóc im w przejęciu kontroli — mówi. — Wiedzą, że najskuteczniejszym sposobem na wypędzenie Palestyńczyków są nowe pasterskie placówki. Każda z nich dominuje nad otaczającym ją terenem.

W Tajbe na ulicach panuje niemal całkowita cisza.

Wioska, którą według tradycji Jezus odwiedził po wskrzeszeniu Łazarza, w ciągu ostatniego roku wielokrotnie była celem podpaleń, w tym próby spalenia kościoła z okresu bizantyjskiego.

Coroczny festiwal piwa organizowany przez browar w Tajbe nie odbędzie się w październiku tego roku ze względu na ryzyko ataków ze strony osadników. — Wjeżdżają prosto do wsi, żeby nas zastraszyć — mówi 40-letnia Madees Churi, córka współzałożyciela browaru.

Co miesiąc pytamy: „czy to już najgorsze, co może się wydarzyć?”. A potem jest jeszcze gorzej.

— Osadnicy mają zielone światło od rządu, by robić, co tylko chcą. Zamknięta strefa wojskowa nie stanowi dla nas żadnej ochrony — dodaje Churi.

Od 2022 r. skrajne skrzydło społeczności osadników ma swoich sprzymierzeńców na najwyższych szczeblach izraelskiego rządu.

Pośpiech przed wyboramiBecalel Smotricz, izraelski minister finansów, który pełni również funkcję w ministerstwie obrony, oraz Itamar Ben-Gwir, minister bezpieczeństwa narodowego, od dawna mówią o swoim marzeniu o etnicznej czystce Arabów z Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy.

Najnowsze dane wskazują, że są oni na dobrej drodze do osiągnięcia tego celu.

Na początku tego roku ONZ poinformowała, że od 2023 r. 38 palestyńskich społeczności zostało całkowicie opróżnionych z mieszkańców.

Od stycznia do czerwca tego roku 2,2 tys. Palestyńczyków zostało wysiedlonych w wyniku ataków, które dotknęły 230 różnych społeczności. Setki kolejnych osób szukają schronienia z powodu wyburzeń zatwierdzonych przez władze.

W obliczu niekorzystnych sondaży dla prawicowej koalicji Binjamina Netanjahu przed wyborami 27 października wielu mieszkańców Zachodniego Brzegu uważa, że agresywni osadnicy chcą zająć jak najwięcej terenu na wypadek, gdyby jesienią stracili swoich najważniejszych zwolenników. — Od 7 października [2023 r.] sytuacja była naprawdę zła, ale teraz, przed wyborami, działają jeszcze szybciej — mówi Al-Kaabne.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Podobnie jak w ciągu ostatnich czterech lat wzrosła częstotliwość ataków, tak samo zmieniła się reakcja państwa izraelskiego.

Właśnie dlatego wydarzenie znane jako „oblężenie Kusry” przebiło się przez gąszcz codziennych doniesień o przemocy na Zachodnim Brzegu i przyciągnęło międzynarodową uwagę.

Osadnicy i żołnierze

9 sierpnia duża grupa osadników odcięła kilka palestyńskich domów od wsi, blokując drogę i odcinając dostawy prądu oraz wody, a także wznosząc w pobliżu nielegalne budowle. W swoich domach uwięzionych zostało ok. 15 mieszkańców, w tym dzieci. Wysłano wojsko, a wokół Kusry powstała zamknięta strefa wojskowa.

Tajbe, 22 czerwca 2026 r.

Zain Jaafar / AFP

Tajbe, 22 czerwca 2026 r.

Podczas pierwszej próby usunięcia niektórych nielegalnych budowli pojawiło się ponad 100 osadników, którzy zaczęli układać głazy na drodze, zmuszając żołnierzy do wycofania się. Od tego czasu część nielegalnych konstrukcji w osadzie została usunięta.

Jednak pomimo wzmocnienia sił nowym batalionem siły Izraela nie zdołały jeszcze usunąć wszystkich osadników. Usunęły za to kilka palestyńskich rodzin, powołując się na zamkniętą strefę wojskową jako pretekst. Niektórym pozwolono wrócić, ale okazało się, że domy zostały rzekomo okradzione i zdewastowane.

W zeszłym tygodniu dziennikarzom „The Telegraph”, podobnie jak innym reporterom, uniemożliwiono zbliżenie się do oblężonych Palestyńczyków w Kusrze.

Oficer sił Izraela skrupulatnie odczytywał treść rozkazu ze swojego telefonu. Niecałe 200 m za nim można było dostrzec osadników przemierzających wzgórze.

Żołnierze wydawali się zdenerwowani w obecności osadników. Kiedy w pewnym momencie zauważyli, że jeden z SUV-ów osadników zbliża się do blokady drogowej z wnętrza kordonu, ze złością odepchnęli dziennikarzy „The Telegraph” dalej w dół drogi.

Zła armia

Od czasu ataków z 7 października Netanjahu wielokrotnie wychwalał sprawność wojskową sił Izraela w walce z Hamasem, Hezbollahem i Iranem. Jednak ci sami żołnierze wydawali się niezdolni do usunięcia kilkudziesięciu cywilów, z których większość była nieuzbrojona.

Liczne filmy i zdjęcia, które pojawiły się później, pokazują żołnierzy IDF i osadników kręcących się bez celu, a w niektórych przypadkach modlących się razem na zboczu wzgórza.

— Po raz pierwszy w życiu w państwie Izrael nie ma prawa — mówi ojciec, który przedstawia się jako Marma i mieszka na wzgórzu powyżej Kusry. — Kiedyś uważaliśmy Izrael za państwo prawa.

— Kiedyś mówiliśmy o dobrej armii lub złej armii. Zależało to od dnia. Dzisiaj jest to zła armia — dodaje burmistrz Kusry Abdul Azim al-Wadi.

Oblężenie nabrało wymiaru międzynarodowego, gdy na jaw wyszło, że — podobnie jak wielu Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu — Louai Abo Ridi, właściciel jednego z oblężonych domów, posiada również obywatelstwo amerykańskie.

Mike Huckabee, ambasador USA w Izraelu i zagorzały zwolennik projektu osadniczego, określił oblężenie jako „przerażający akt terroru”. Stwierdził, że wyraziłby zaniepokojenie, nawet gdyby w sprawę nie byli zaangażowani Amerykanie, i wzmocnił swoje przesłanie, określając zaangażowanych osadników mianem „izraelskich terrorystów”.

Następnie jednak zaczął mówić o „osadnikach” w przeciwieństwie do „nie-osadników”, aby odróżnić zwykłych żydowskich mieszkańców Zachodniego Brzegu od radykalnych ekstremistów, których określił jako „bardzo niewielką mniejszość”.

Jego komentarz odzwierciedla popularny argument izraelskiej centroprawicy, że przemoc na Zachodnim Brzegu jest głównie dziełem nie więcej niż 200 radykalnych młodych ludzi.

„Znają tylko zabijanie, niszczenie i podpalanie”

Palestyńczycy i niektórzy obserwatorzy pozostają sceptyczni wobec tego twierdzenia, wskazując, że tak niewielka liczba osób nie byłaby w stanie przeprowadzać ataków na taką skalę i z taką częstotliwością na całym okupowanym terytorium.

Kiedy później tego samego dnia rozmawiam z Marmą w jego domu niedaleko Kusry, zaczyna się atak. Pojazd terenowy (ATV) podskakuje na skalistym terenie. Na szczycie wzgórza, jakby znikąd, pojawia się kilkunastu osadników. Część ma na twarzach maski.

W zeszłym roku osadnicy zastrzelili siostrzeńca Marmy, a jego brat został niepełnosprawny, ponieważ został czterokrotnie dźgnięty nożem w nogę.

Przerażające było obserwować, jak osadnicy zbliżają się do osady, nie wiedząc, czy tym razem spróbują się do niej dostać, nie wiedząc, czy są uzbrojeni, ale mając świadomość, że wezwanie policji nie zapewni nam żadnej ochrony.

Tym razem pojawia się grupa młodych mężczyzn z wioski, którzy zaczynają rzucać kamieniami w osadników, ostatecznie zmuszając ich do odwrotu. Było to ryzykowne posunięcie, ponieważ rzucający kamieniami Palestyńczycy są często uznawani za terrorystów i grozi im zastrzelenie na miejscu.

Izraelska flaga na zniszczonym budynku w Tajbe, 18 czerwca 2026 r.

JALAA MAREY AFP / AFP

Izraelska flaga na zniszczonym budynku w Tajbe, 18 czerwca 2026 r.

Później tego samego wieczoru patrol sił Izraela wkracza na teren osady, domagając się podania tożsamości mężczyzn, którzy stawili czoła osadnikom. — To nie są ludzie — mówi Marma, odnosząc się do osadników. — Znają tylko zabijanie, niszczenie i podpalanie. Przychodzą z zakrytymi twarzami, uzbrojeni w noże i kije.

Krótko po rozpoczęciu oblężenia w Kusrze rzecznik sił Izraela określił ataki osadników jako „nielegalne, naganne i niedopuszczalne działania”.

IDF twierdzi, że zlikwidowało nielegalne osady.

— Siły bezpieczeństwa będą nadal działać stanowczo i odpowiedzialnie, aby poprawić sytuację w regionie, utrzymać porządek publiczny oraz zapobiegać powtórzeniu się takich incydentów — oświadczyła armia w odpowiedzi na nagrania pokazujące żołnierzy rozmawiających i modlących się wraz z osadnikami.

Trzecia intifada?

Wielka Brytania nałożyła już sankcje na szereg osób powiązanych z przemocą na Zachodnim Brzegu, w tym na Smotricza i Ben-Gwira.

W zeszłym tygodniu minister spraw zagranicznych Ed Miliband zagroził wprowadzeniem dalszych sankcji w odpowiedzi na nowy program budowlany na wschód od Jerozolimy, który w praktyce podzieliłby Zachodni Brzeg na dwie części dla Palestyńczyków, jeszcze bardziej utrudniając im poruszanie się.

Izrael czeka, aby zobaczyć, czy Andy Burnham zrealizuje plany Keira Starmera dotyczące nałożenia szeroko zakrojonych sankcji gospodarczych na towary i usługi pochodzące z osad na Zachodnim Brzegu. Źródła dyplomatyczne sugerują, że Londyn zamierza poczekać do zakończenia izraelskich wyborów parlamentarnych.Według sondaży największe szanse na pokonanie Netanjahu ma Gadi Eisenkot, były szef sztabu IDF, postrzegany jako postać centrowa.

Jednak wydarzenia w Kusrze pokazują, jak trudno byłoby izraelskim siłom zbrojnym powstrzymać przemoc ze strony osadników, nawet gdyby otrzymały na to polityczne wytyczne.

W zeszłym tygodniu niewielka grupa palestyńskich lub arabskich cywilów przeciwstawiła się siłom Izraela, zmuszając je do wyboru między zastosowaniem wobec nich brutalnych taktyk — co mogłoby doprowadzić do rozlewu izraelskiej krwi — a wycofaniem się. Żołnierze się wycofali.

Wiele wskazuje na to, że stosowanie zamkniętych stref wojskowych może okazać się niemożliwe do utrzymania.

Przemoc ma miejsce na tle gospodarczej izolacji, spowodowanej częściowo powszechnymi blokadami dróg wprowadzonymi od 7 października. Churi mówi, że jeśli jedna z jej ciężarówek dostarczających piwo zdoła pokonać krótką trasę do Ramallah i z powrotem w ciągu jednego dnia, to już jest to zwycięstwo. W przeszłości jedna ciężarówka mogła w ciągu jednego dnia dostarczyć towary do wielu miast i wsi.

Ojciec Jack-Nobel Abed z greckokatolickiego kościoła w Tajbe mówi o swoich obawach przed „trzecią intifadą”, jeśli przemoc będzie trwała, oraz o tym, jak ciężko pracuje, by przekonać młodych Palestyńczyków ze swojej wspólnoty do zachowania ostrożności i powstrzymania się od odwetu.

— Nie chcemy męczenników w tej wiosce. W okolicznych wioskach każda ma po pięciu lub sześciu męczenników, ale nie tutaj — dodaje.

— Chcą sprowokować trzecią intifadę. Ale mówię ludziom, żeby byli cierpliwi. Czekamy, by zobaczyć, czy na końcu tunelu pojawi się światło. Jeśli tak, cóż, być może wybuchnie to — w pokój albo w wojnę — podsumowuje.