Prezydent Karol Nawrocki odniósł się do kwestii liberalizacji dostępu do broni palnej dla Polaków. Opowiedział historię z własnego życia, dotyczącą zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej.
Podczas spotkania z młodzieżą w Juracie prezydent Nawrocki został zapytany o kwestię przepisów dotyczących posiadania broni w Polsce i ewentualnej kwestii liberalizacji dostępu do niej.
W odpowiedzi prezydent opowiedział m.in. własną historię, gdy sam uzyskał dostęp do broni palnej.
Najpierw powiem, jak sam do tego podchodzę. Gdy byłem jeszcze prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, to zaczęła mnie ścigać Federacja Rosyjska, bo zniszczyłem… zdemontowałem jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej około 50 sowieckich pomników. To ma związek z odpowiedzią na to pytanie
– powiedział.
W związku z czym Federacja Rosyjska zaczęła mnie ścigać, grozi mi 5 lat pozbawienia wolności albo 5 lat łagrów Federacji Rosyjskiej za to, czego dokonałem. No i poczułem się zagrożony. Uznałem, że niestety przy małym ruchu granicznym między moim rodzinnym Gdańskiem a Kaliningradem – nie wiem, czy pamiętacie państwo taki szał, jak tworzono małe ruchy graniczne, przyjeżdżało na zakupy wielu Rosjan nie tylko do Trójmiasta, ale do całej Polski – postanowiłem, że się uzbroję. I od wielu lat… teraz już jako prezydent Polski nie, ale mówiłem to także w kampanii wyborczej, chodziłem uzbrojony. Przeszedłem konkretne testy: testy psychologiczne, testy zdrowotne, cały cykl przygotowań. Zdałem normalnie egzamin
– mówił prezydent.
Restrykcyjne przepisy
Karol Nawrocki przekonywał, że jego zdaniem, przepisy dot. dostępu do broni są zbyt restrykcyjne.
Refleksję z tego doświadczenia mam taką, że dzisiaj na poziomie dostępu do broni osobistej, broni indywidualnej, te restrykcje są zbyt głębokie. Nie jestem zwolennikiem rozwiązań takich, jak w niektórych stanach w Stanach Zjednoczonych, aby ten dostęp był zupełnie powszechny do broni – czy to osobistej, czy kolekcjonerskiej. Ale mam też świadomość, że choćby takie państwa jak Szwajcaria przy powszechnym dostępie i służbie, i przy większym dostępie, możliwości do broni, są po prostu dzięki temu bezpieczniejsze
– stwierdził.
Prezydent zapewnił jednak, że jest otwarty w kwestii wszelkich inicjatyw związanych z kwestią dostępu do broni.
Więc szczerze zawsze odpowiadam, że jestem otwarty na inicjatywy liberalizowania dostępu do broni i do wzmacniania obrony cywilnej. Ale tą granicą gdzieś jest powszechny dostęp pozbawiony rygorystycznych badań psychologicznych i umiejętności posługiwania się bronią. Więc nie mówię „nie” dla liberalizacji, ale nie jestem – żeby to nie zabrzmiało jak „kebab z mieszanym sosem” – ale jeśli będą rozsądne inicjatywy odnoszące się do pewnego stopnia liberalizacji dostępu do broni, to na pewno je poprę. O, tak
– powiedział.
źr.wPolityce.pl za X/Kancelaria Prezydenta